COSMO BODY

On się odchudza, a ty masz już tego dość?

Czyli co zrobić, gdy tylko połowa pary chce być fit?

03stycznia2019
On się odchudza, a ty masz już tego dość? fot. istock.com

Obudziło mnie stękanie i sapanie. To mój facet. Spojrzałam na zegarek: szósta rano. i też stęknęłam. Coś ewidentnie się zmieniło w naszych porannych rytuałach. do tej pory mój mąż, z natury skowronek, budził mnie na pierwsze przytulanie, seks i pogaduszki. Teraz zrywa się z łóżka i trenuje coś w rodzaju CrossFit własnego pomysłu. To stękanie i sapanie to efekt uboczny ciężkiej pracy nad bicepsem i mięśniami brzucha. Jak skończy – bez śniadania (tak właśnie wygląda jego pomysł na dietę) ruszy do pracy. Seksu też nie będzie.

I żadnych węglowodanów na lunch, jak już jesteśmy przy temacie wyrzeczeń. Mój mąż nie ma nadwagi, ale jednak pięć kilogramów więcej niż w czasach, kiedy się poznaliśmy. Mnie również trochę przybyło i wiem, że mogłabym odchudzać się razem z nim, tylko że w tym akurat momencie mojego życia jedyne wyrzeczenie, na jakie jestem w stanie się zgodzić, to zrezygnowanie z drugiej porcji lodów. Szukałam zdrowych przepisów i liczyłam kalorie przez całe miesiące przed naszym ślubem. Kosztowało mnie to sporo mentalnej i fizycznej energii i nie mam ochoty na powtórkę. Zamiast wstawać o 6.00 i się pocić, wolę skupić się na innych rzeczach. Na przykład na mojej firmie. i na nauce włoskiego (zawsze chciałam się go nauczyć). Tym niemniej, leżenie w łóżku z kotem, bez mojego męża u boku, to nie jest jakiś szczególny fun. Mimo że on zmienia się przecież na lepsze również dla mnie, tak do końca mi się to nie podoba. zostałam brutalnie wyrwana z rutyny, którą tak kocham. Tęsknię za naszym „niegrzecznym” zachowaniem co rano. Czuję również mniejszą więź emocjonalną między nami, bo skończyły się nasze poranne konwersacje. owszem, mogło być gorzej. Mój facet nie każe mi liczyć, czy wykonał odpowiednią ilość powtórzeń. Nie komentuje też moich wyborów dietetycznych, jak robili to niektórzy z moich eks. Na przykład jeden, biegacz, oświadczył pewnego dnia: „Chcę być chudzielcem”, a następnie wyczyścił naszą kuchnię z całego śmieciowego jedzenia. Nic dziwnego, że zerwaliśmy. Kiedy jeden z partnerów oczekuje zaangażowania drugiego w procesie utraty wagi, dynamika związku może się zmienić.

Reklama

Jeśli osoba na diecie mówi: „Nie pozwalaj mi jeść chleba”, a potem sięga po bagietkę i dostaje po łapach, cóż... kłótnia gotowa. I pojawiają się trudne emocje: wstyd, poczucie winy... Patrzę, jak ciało mojego męża robi się coraz szczuplejsze i bardziej wyrzeźbione, a moje – coraz bardziej okrągłe. I boję się, że im większe będzie z niego ciacho, tym mniej będzie mnie chciał. Nic takiego nie powiedział, a jednak cały czas się zastanawiam, czy nie krytykuje mnie w myślach, kiedy biorę dokładkę zdrowego obiadu, który ugotował.

Jeśli mam być szczera, to trochę testuję mojego męża. Czy taką trochę grubszą też będzie mnie kochał? A może testuję siebie? Czy nie popadnę w obsesję i pokocham swoje ciało z jego niedoskonałościami? Czasami łapię się na sabotowaniu wysiłków małżonka. – Marzę o makaronie na kolację, a ty? – pytam słodko. Albo nie tak słodko. Potem sama sobie udzielam reprymendy. za to, że go nie wspieram. Podczas ostatniego urlopu miałam nadzieję, że on trochę odpuści. I rzeczywiście odpuścił. Spędziliśmy tydzień, popijając koktajle, jedząc owoce morza i relaksując się na plaży. A jednak fakt, że ściągnęłam go z powrotem na złą drogę, nie był dla mnie aż tak satysfakcjonujący, jak się spodziewałam (choć powrót do porannego seksu – zdecydowanie był). No i był zdruzgotany, kiedy po powrocie stanął na wadze. – Przytyłem – powiedział. A ja poczułam się winna i rozczarowana. Przytuliłam go więc i powiedziałam, że na pewno wkrótce wróci do formy. Naprawdę tego chciałam! I kiedy on następnego poranka z nowym zapałem zaczął trening, otuliłam się mocniej kołdrą i poczułam dumę z mojego męża. Nie poddaje się tak łatwo. To dobrze wróży także naszej relacji...

CO MOŻESZ ZROBIĆ, GDY TWÓJ FACET SIĘ ODCHUDZA?

Doceniaj jego ciało. Pewnie się boisz, że jak twój mężczyzna zrobi się jeszcze bardziej muskularny, będzie się jeszcze bardziej podobał. Nie tylko tobie, ale też innym kobietom. Mimo to (a może właśnie dlatego) podkreślaj często, że podoba ci się jego ciało. Jeśli wygląda atrakcyjnie – niech się dowie od ciebie.

Zwracaj uwagę na swoje słowa. Bo mogą być różnie zinterpretowane. Ty mówisz: „Dieta jest świetnym pomysłem”. On słyszy: „Powinieneś się odchudzać!”. Mów o jedzeniu w kontekście zdrowia, a nie utraty wagi. I pytaj, jak możesz go wesprzeć.

Nie zamieniaj się w jego mamę. Kontrola w stylu: „Ćwiczyłeś dzisiaj?”, „Wolno ci to jeść?” sprawi, że wasza relacja zacznie przypominać kontakt dziecko-rodzic. Unikaj takich pytań. Zaproś za to partnera na wegański lunch albo przebiegnij z nim pięć kilometrów.

Bądź świadoma swoich uczuć. Zapytaj siebie: „Czy jestem szczęśliwa?”, „Czy chcę zmienić swoje ciało?”. Przypomnij sobie, co ci może dać nowy styl życia (zdrowie, energię, pewność siebie...). A może dojdziesz do wniosku, że czujesz się dobrze, i to też OK.

Reklama

Polecamy również

Skomentuj