Zdrowie i Fitness

Jak przestać się odchudzać i być szczupłym?

Przyznaj się, ile razy już mówiłaś sobie, że kilka kilogramów mniej i byłabyś szczęśliwa? 10 razy? 50 razy? 100 razy? Kobiety mają skomplikowany stosunek do swojego ciała.

17grudnia2018
Jak przestać się odchudzać i być szczupłym? fot. istock.com

Często się krytykują i porównują do innych – szczuplejszych, czyli lepszych. Podobno przeciętna kobieta takich negatywnych myśli ma 13 dziennie. A przy tym – i dobrze o tym wiemy – szczęście nie zależy od tego, czy nosimy rozmiar 36 czy inny. Ale nabrać w tej kwestii trochę optymizmu jest równie trudne, jak zignorować szczupłą blondynkę z ręcznika obok. Australijska książka, która już robi furorę, zamierza zmienić ten stan rzeczy. Autorzy „The Weight Escape” dystansują się od pomysłów na to, by szybko schudnąć. Ich pięć najważniejszych postulatów nie zmieni wprawdzie natychmiast twojego stosunku do ciała, ale pozwoli ci mniej skupiać się na tym, co ci wolno, a czego nie wolno jeść, a bardziej skoncentrować… na sobie.

KROK 1

Pożegnaj się ze sztywnymi celami Naucz się odróżniać cele od wartości. Cele w stylu: „Schudnę pięć kilo” frustrują. Przynajmniej dopóki ich nie osiągniemy – a potem często też, bo denerwujemy się, żeby nie dać się jo-jo. Z kolei wartościowe komunikaty typu: „Moje ciało zasługuje na dobre traktowanie” działają na nas dobrze na stałe. Jeśli sfokusujesz się na swoim zdrowiu i dobrym samopoczuciu, automatycznie będziesz inwestować w zdrowe jedzenie i fitness. – Utrata wagi nie stanie się już głównym elementem twojego życia – przekonują autorzy „The Weight Escape”. Stanie się efektem ubocznym lepszego życia. W skrócie: Nie byłaś dzisiaj na siłowni? Nie szkodzi, pójdziesz jutro.

KROK 2

Dopuść do siebie negatywne myśli Wiele poradników dietetycznych denerwuje nas mantrami w stylu: „Myśl pozytywnie” albo „Poczuj się dobrze w swoim ciele”. Nuda. W dodatku nie zawsze działa? Wszystkie mamy gorsze dni i czujemy się w te dni jeszcze podlej, jeśli nie jesteśmy królowymi balu. Nie można ulegać negatywnym myślom, ale też nie ma co się ich panicznie bać. – Żyjemy w kulturze, która uważa je za coś złego – zauważają autorzy „The Weight Escape”. I radzą, żeby zamiast wyciągać grubą amunicję, by z nimi walczyć, lepiej je zamienić na… mniej negatywne. Na przykład „Jestem gruba” na „Zauważyłam, że myślę o sobie, że jestem gruba”. Dzięki temu dystansujesz się od swojej myśli. Chcesz to zrobić jeszcze skuteczniej? Zaśpiewaj ją. Słaby humor ulotni się szybciej niż myślisz.

KROK 3

Słuchaj swojego ciała Brzmi banalnie, ale większość z nas oduczyła się to robić (dlaczego – na ten temat można napisać kolejną książkę, ale tak w skrócie – ma to coś wspólnego z naszym miejskim, intensywnym trybem życia). Czy naprawdę jesz tylko wtedy, kiedy jesteś głodna? Nigdy nie ulegasz napadom apetytu na coś słodkiego? Nie jesz dla towarzystwa, z nudów, ze smutku? Zaobserwuj to. A jeśli nie jesteś pewna, czy to głód fizyczny czy emocjonalny krzyczy w twoim brzuchu, daj mu dziesięć minut i na przykład idź na spacer. Napady apetytu są jak fale. Te, które nie mają nic wspólnego z deficytem energii, po krótkim spacerze miną. A jeśli nie miną, OK, sięgnij po przekąskę. I niech to nawet będzie twoja ulubiona eklerka – zjedz ją świadomie, z apetytem i bez wyrzutów sumienia. Bo uleganie zachciankom to żadna tragedia, przekonują autorzy „The Weight Escape”. – Społeczeństwo wmawia nam, że im ciężej pracujemy na sukces, tym więcej osiągniemy – piszą. – Nie ma jednak sensu non stop kontrolować naszych uczuć w stosunku do jedzenia, bo w ten sposób tylko wzmacniamy poczucie straty. Im częściej będziemy zbierać się na odwagę i patrzeć prosto w oczy temu, co nas kusi, tym mniej będzie kusić…

KROK 4

Zapomnij o zakazach – Kto narzuca sobie sztywne reguły żywieniowe, jest bardziej podatny na napady objadania się i nadwagę – czytamy w „The Weight Escape”. Umawiając się ze sobą, że od dziś zero węglowodanów, skazujemy się na wewnętrzny konflikt i porażkę. Ustalamy zasady, gdy czujemy się słabe. Mają nam pomóc trzymać się drogi. Kiedy jednak złamiemy zakaz, czujemy się jeszcze słabsze. Dlatego zamień myślenie „wszystko albo nic” na „więcej albo mniej”. Zjadłaś ciasto? Jutro nie zjesz. Opuściłaś fitness? Wróć z pracy na piechotę. To mit, że tylko trzymając się sztywnych reguł osiągniesz cel. Wyluzuj.

KROK 5

Szukaj kompromisów OK, zdrowy styl to nie bułka z masłem. Wymaga, żebyśmy poszły na jogging zamiast dłużej pospać. Dlatego szukaj swojej opcji. Może uznasz pilates za lepsze źródło endorfin? I zamiast jeść co rano owsiankę, co drugi dzień zamienisz ją na... bułkę z masłem. Pamiętaj: nie chcesz schudnąć do „36” po to, by pokazać innym, na co cię stać. Chcesz czuć się dobrze. To ty jesteś najważniejsza w tej układance. Nie blondynka z ręcznika obok.

Reklama

Polecamy również

Skomentuj