Wyznania Cosmopolitan

Czy zakazany owoc, zawsze smakuje najlepiej? - WYZNANIA

Najlepszy seks przeżyłam z przyjaciółki mężem...

11kwietnia2019
Czy zakazany owoc, zawsze smakuje najlepiej? - WYZNANIA fot. istock.com

Mąż mojej przyjaciółki Ani należy do tych facetów, którego lubią wszyscy. Mężczyźni uważają Marka za fajnego kumpla, kobiety za dżentelmena w każdym calu. Zawsze znajdzie czas na skomplementowanie twojej nowej sukienki i upewni się, czy masz wystarczającą ilość wina w kieliszku. Podkochiwałam się w nim od zawsze, ale przez przyjaźń z Anią odsuwałam swoje pożądanie na bok. Cieszyłam się jej szczęściem. A przynajmniej starałam...

Problem polegał na tym, że gdy wychodziliśmy w grupie, zawsze trzymałam się blisko niego. Podświadomie. Nawet po ich zaręczynach. Któregoś dnia Ania skontaktowała się ze mną, ponieważ poszukiwała dekoracji pasującej do stołów na sali weselnej. Zaoferowałam jej designerskie słoiki na słodycze, których miałam pod dostatkiem. Wysłała po nie Marka. Zamiast dać mu pudełko ze słoikami do ręki, zaprosiłam go do mieszkania na pogawędkę. Zachowywał się jak szczeniaczek – był podekscytowany i uśmiechnięty. Czułam, że cieszy się z mojego zaproszenia. Poszłam zrobić kawę, a on podreptał za mną i stanął bardzo blisko.

Reklama

Gdy wyciągnął rękę po kubek, dotknął mojego ramienia. Dłużej niż powinien. Zaczęłam zastanawiać się, czy przypadkiem nie czuje do mnie tego samego, co ja do niego. Wypił kawę, a na pożegnanie pocałował mnie w policzek. Dla spokoju sumienia założyłam jednak, że ta sytuacja nic nie znaczy.

Ale dwa tygodnie później napisał do mnie SMS-a: „Bawisz się dziś z Anią?”. Wiedziałam, że moja przyjaciółka wyszła z grupą znajomych. Pomyślałam, że jego pytanie jest podchwytliwe. Odpisałam: „Nie, zaległam w domu”. I wtedy zaczęliśmy flirtować. Zapytał, co porabiam. Potem, co mam na sobie. Zanim się zorientowałam, zaprosiłam go do domu. Przyjechał taksówką. W drzwiach powiedział: „Czy to, co robimy, jest złe?”. „Tak”, odpowiedziałam, po czym zaczęliśmy się całować. Przytulił mnie mocno i natychmiast poczułam jego erekcję. Oderwaliśmy się od siebie na chwilę i zaproponowałam mu drinka. Dla kurażu. Wzięliśmy kilka łyków i poszliśmy do sypialni, gdzie zaczęliśmy zdzierać z siebie ubrania.

Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek, ktokolwiek pociągał mnie fizycznie tak bardzo. Był dominujący, ale w pozytywny sposób. Przyciągnął mnie gwałtownie do siebie i zaczął pieścić moje strefy intymne. Po chwili popchnął mnie na łóżko i rozchylił moje nogi. Językiem kreślił ósemki po mojej łechtaczce, doprowadzając mnie do ekstazy. Pociągnęłam go do siebie mocno, chciałam, by położył się na mnie. Pokazałam mu drogę do środka i, trzymając jego biodra, nadzorowałam tempo ruchów, podczas gdy on obserwował taniec naszych miednic. Najczęściej nie przeżywam orgazmu poprzez penetrację, ale tym razem było inaczej. Szczytowaliśmy jednocześnie. Marek opadł na łóżko zdyszany, po czym poczuliśmy się jakoś niezręcznie. Chichotaliśmy nerwowo. Następnie wstał, ubrał się i wyszedł tak szybko, jak przyjechał. Po godzinie przysłał mi SMS-a: „To było mocne”. Gdy przyszedł dzień ślubu, stawiłam się na nim, jakby do niczego między nami nie doszło. Byłoby dziwne, gdyby mnie zabrakło. Czy czuję się winna? Tak. Chociaż nie na tyle, że gdyby taka sytuacja powtórzyła się znowu poczucie winy powstrzymałoby mnie przed zrobieniem tego jeszcze raz.

Od redakcji

W zamian za waszą historię chcemy was nagrodzić. Mamy do rozdania 10 książek, które powstały pod naszym patronatem: KAMASUTRA 2.0 99 obłędnych sekspozycji. Wyślij swoją opowieść na maila: cosmo@cosmo.pl!

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj