Wyznania Cosmopolitan

Może to nie był najgorszy sex ever, ale... - WYZNANIA

Z całą pewnością tak nie powinien wyglądać pierwszy raz…

24stycznia2019
Może to nie był najgorszy sex ever, ale... - WYZNANIA fot. istock.com

Nie mam zielonego pojęcia ile wśród dziewczyn, które sięgają po COSMO, jest tych które swój „pierwszy raz” mają przed sobą, ale czytając wyznania cosmopolitan, postanowiłam podzielić się swoją historią.

Chciałabym przestrzec młode dziewczyny, jak z całą pewnością nie powinien wyglądać pierwszy raz. Dzisiaj z mojej perspektywy wiem, że czasami warto poczekać na mężczyznę, z którym sex będzie miłym wspomnieniem i w ogóle będzie wspomnieniem...

Nic złego się nie wydarzyło, ale…

Reklama

Byłam na drugim roku studiów, wróciłam na weekend do mojego rodzinnego domu. Mój przyjaciel, którego znam od przedszkola, organizował swoje – spóźnione – urodziny. Najpierw spotkanie w domu, z kilkorgiem jego znajomych, a później klub. Wśród tych osób, był ON, znałam go z liceum, dużo o nim słyszałam i gdzieś tak za każdym razem jak go widziałam trochę szybciej biło moje serce. Bawiliśmy się wyśmienicie, śmiech, drinki, rozmowy. Rewelacja.

Po jakiś 2 – 3 godzinach przenieśliśmy się do klubu i tam kolejne drinki. ON - Rafał nie odstępował mnie na krok. Tańczyliśmy, rozmawialiśmy – czułam się wniebowzięta. Po pewnym czasie, zaczęliśmy dość namiętnie tańczyć, całować się i obydwoje czuliśmy, że chcielibyśmy wyjść z klubu i udać się, gdzieś w bardziej intymne miejsce, gdzie nikt ani nic nam nie będzie przeszkadzać.

Po klubie poszliśmy do domu Rafał. Czułam jak szumi mi w głowie, wszystko wiruje, byłam świadoma tego co robię i jeszcze raz powtórzę, Patryk do niczego mnie nie zmusił, bardzo chciałam „pójść z nim do łóżka”. Emocje, pożądanie sięgnęły zenitu, ale…

To był mój pierwszy raz, i… szczerze niewiele z niego pamiętam. Poza tym, że było szybko, krótko i bez fajerwerków. Na dodatek, ON później, napisał może do mnie dwie wiadomości: co tam, jak tam? I koniec, żadnej kontynuacji.

Nie chodzi mi o to, że wyobrażałam nas sobie w kościele przed ołtarzem, ale dzisiaj już wiem, że oczekiwałabym trochę innego zachowania. Może większego zainteresowania, spotkania, wspólnego wyjścia na kawę… Nie wiem… Jedno jest pewne, wiem też że nie tak powinien pierwszy raz wyglądać…

To powinno być miłe wspomnienie, na myśl o którym czuję delikatne motylki w brzuchu, które mogę później, oczywiście bez szczegółów, opowiedzieć swoim dzieciom.

Dlatego, jeśli przeczyta moje wyznanie, choć jedna dziewczyna, która swój pierwszy raz ma jeszcze przed sobą, to proszę: zaczekaj, nie śpiesz się. Przeżyj te emocje, tak jak sobie wymarzyłaś. Zapamiętaj, książę na białym koniu gdzieś jest, tylko daj mu szansę, żeby mógł w twoim życiu się pojawić.  

Pozdrawiam, Ania.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj