Wyznania Cosmopolitan

To była miłość od pierwszego wejrzenia - WYZNANIA

Chociaż od naszego ostatniego spotkania minęło jakieś 12 lat - to właśnie z NIM przeżyłam najlepszy seks.

06listopada2018
To była miłość od pierwszego wejrzenia - WYZNANIA fot. istock.com

Pamiętam jakby to było wczoraj i przyznam się po cichu, że bardzo często o NIM śnię…

Dzisiaj mam męża i trzech synów – cudowna rodzina, ale o NIM nie zapomniałam. Jak zaczęła się nasza znajomość?

Zajęcia na akademii medycznej, podstawy etyki, zajęcia łączone z pielęgniarstwem. Ja byłam wtedy na 3 roku elektroradiologii, ON na pielęgniarstwie. Zajęcia dłużyły mi się niemiłosiernie, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, czułam się jakoś nieswojo. Nagle spotkałam jego wzrok – okazało się, że patrzył się na mnie od początku. Miał takie spojrzenie, że wtedy po raz pierwszy poczułam co to znaczą motyle w brzuchu, ciarki na całym ciele, zmieszanie, zaciekawienie i wszystkie emocje na raz. Nawet jak teraz o tym piszę, to ręce lekko drżą…

Tak w tym spojrzeniu trwaliśmy do końca zajęć, pamiętam jak przez mgłę, że moja przyjaciółka Zuza, coś do mnie mówiła, ale ja jak we śnie, nie wiedziałam o co jej chodzi, w ogóle jej nie słuchałam. Byłam totalnie zafascynowana!

Po zajęciach podszedł do mnie i powiedział: masz przepiękne oczy! I odszedł! Jak to, a numer telefonu, zaproszenie na kawę, na cokolwiek – byleby się spotkać?!

Minął tydzień i kolejne zajęcia z etyki – ON też tam był! I znowu ten jego wzrok, co za emocje. Po zajęciach podszedł do mnie i powiedział, że chciałby się ze mną spotkać, że przez cały tydzień nie mógł sobie darować, że nie podszedł do mnie wtedy i nie zaprosił na randkę ;). Jaka ja byłam szczęśliwa. Umówiliśmy się tego samego dnia po zajęciach, poszliśmy do „Medyka”. Rozmawialiśmy o studiach, co chcemy robić w życiu, co nas pasjonuje.

Nie mogliśmy przestać rozmawiać, po spotkaniu odprowadził mnie na przystanek metra i nagle, zupełnie niespodziewanie tak namiętnie pocałował, że… O mój Boże!!! To były fajerwerki. Dałam mu mój numer telefonu i pojechałam do domu. Zadzwonił po godzinie i powiedział: Chcę się z tobą kochać…! Nigdy nie spodziewałabym się, że jestem skłonna do takich emocji, do takiego zachowania, do podążania za pożądaniem.

Zapytacie się pewnie, czy spotkaliśmy się? Tak, przyjechał do mnie pół godziny później. Z winem w ręku… Czy ja wspominałam jaki on był przystojny? Połączenie George Clooneya i Brada Pitta – serio, nie żartuję – tylko w wieku 26 lat ;). Otworzyłam drzwi, stał w dżinsach i blado różowej lnianej koszuli. Pachniał tak cudownie! Wszedł, spojrzał na mnie i pocałował. Jego ręka powędrowała pod moją sukienkę… Przestał i zapytał gdzie mam otwieracz do wina. Wypiliśmy odrobinę. I nagle dosłownie, rzuciliśmy się na siebie.

Było CU-DO-WNIE!!!

Nigdy wcześniej nie przeżyłam takiego seksu – kochaliśmy się kilkukrotnie. Został na noc, do rana „robiliśmy to” jeszcze 3 razy. Nie zapomnę tej nocy do końca życia.

Następnego dnia chodziłam jak otumaniona, nie wiedziałam co się ze mną dzieje – to uczucie było dla mnie tak totalnie inne, niespotykane i fascynujące – uśmiechałam się do wszystkich i wspominałam każdą minutę poprzedniej nocy. Podwiózł mnie na uczelnię, czule pocałował i powiedział: do  zobaczenia. Nie mogłam się skupić na niczym, myślałam tylko kiedy znowu zadzwoni. Cisza… do godziny 18 – zadzwonił: pójdziesz ze mną do kina? Oczywiście!

Pamiętam, poszliśmy na „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” z Markiem Kondratem. W sumie, bez znaczenia dla mnie było na co pójdziemy ale o dziwo obejrzeliśmy film od początku do końca. Wyszliśmy z kina i poszliśmy na parking, stanął na uboczu, że jak tylko weszliśmy do samochodu, od razu zaczął mnie pieścić, całować – jego ręka czule dotykała moich ud, brzucha, piersi – czułam jak pożąda mnie tu i teraz. Zrobiliśmy to i… znowu było cudownie! Pojechaliśmy do niego, ugotował pyszne spaghetti – Boże jaki on był seksowny! Po jedzeniu, sprzątnął stół, nachylił się nade mną, zaczął całować i… kochaliśmy się na stole.

Po tym wszystkim, spotykaliśmy się przez chwilę, jakieś 2 – 3 miesiące – ale niestety On wyjechał na całe wakacje – później się okazało, że zaplanował już wcześniej roczne stypendium w Brazylii. I niestety – rozstaliśmy się.

Po roku spotkaliśmy się na uczelni, był jeszcze bardziej przystojny – ale ja już wtedy spotykałam się z moim przyszłym mężem. Oczywiście, próbował się ze mną spotkać – ale ja nie chciałam, bo wiedziałam czym mogłoby się to skończyć.

Przez bardzo długi czas śnił mi się regularnie, a ja regularnie do niego pisałam i opowiadałam mu moje sny. Twierdził, że jesteśmy sobie przeznaczeni i musimy się spotkać.

Pewnego dnia, na miesiąc przed moim ślubem napisałam do niego, że znowu śnił mi się nasz gorący pierwszy raz odpisał: spotkajmy się w hotelu! Poszłam na to, wyznaczyliśmy dzień, godzinę i miejsce – ale… odwołałam – doszłam do wniosku, że nie mogę zrobić tego mojemu narzeczonemu, nie chcę nikogo ranić – bo też wiem, że M. (tak na tę literę zaczyna się jego imię) w rezultacie nie jest skłonny do stworzenia stałego związku – a przynajmniej wtedy nie był.

Czy żałuję? Nie! Owszem, zastanawiam się, jakby to było, gdybyśmy się nie rozstali, czy bylibyśmy razem. Ale czasami takie historie, warto zostawić niedopowiedziane i mieć miłe wspomnienia.

Dzisiaj, wiem, że M. nie ma nikogo i jak czasami ze sobą piszemy to twierdzi, że czeka na mnie ;).

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj