Wyznania Cosmopolitan

Seks, który nie powinien się nigdy wydarzyć - WYZNANIA

Chciałam podzielić się moja seks historią – mam nadzieję, że stanie się przestrogą dla innych kobiet - dziewcząt.

25października2018
Seks, który nie powinien się nigdy wydarzyć - WYZNANIA fot. istock.com

Byłam w związku... Spotykałam się z „nim” przez 8 lat. Byłam zakochana po uszy, ale dzisiaj myślę, że we własnych wyobrażeniach na jego temat.

Na każdym kroku mnie zawodził: nie dotrzymywał słowa, traktował mnie przedmiotowo i manipulował mną non stop. W trakcie trwania naszego związku, za moimi plecami spotykał się i sypiał z innymi dziewczynami

Przestrzegali mnie przed nim wszyscy, rodzina, przyjaciele, a ja stale tłumaczyłam, szczególnie przed sobą, że jest inny, że ma trudny charakter, że to trudne dzieciństwo tak źle na niego wpłynęło.

Chciałam się podzielić z kobietami, czytelniczkami Cosmopolitan moim wyznaniem – ku przestrodze: Sex, który nie powinien się nigdy wydarzyć.

Trzy lata temu wylądowaliśmy razem w pokoju hotelowym. Z początku wszystko było w porządku i nic nie zapowiadało tego co za chwile miało się wydarzyć.

Chociaż... Przyszedł na spotkanie pod wpływem alkoholu - już wtedy powinna mi się zapalić czerwona lampka. Na początku wzięliśmy prysznic, gra wstępna pod prysznicem i po nim, po wyjściu z niego, na łóżku zaczął się dla mnie koszmar. Zostałam zmuszona przez niego do odbycia seksu analnego. Pomimo mojego sprzeciwu, cały czas mówiłam "Nie!" „On” jednak to zrobił.

Broniłam się, chciałam wstać, ale...Nie mogłam się ruszać, bo mnie przytrzymywał, wykrzywił mi ręce do tyłu, siedział na mnie, ważył dwa razy więcej niż ja więc szanse miałam zerowe i... po wszystkim... poszłam pod prysznic. Czułam ból. Zauważyłam, że plamię krwią. Nie dowierzałam, że mój ideał, mój książę z bajki, mógł takie coś zrobić. Posunął się do takiego czynu.

Reklama

Kiedy zbieraliśmy się już z pokoju hotelowego, na jego tekst dotyczący, że to był mój pierwszy raz pod prysznicem oznajmiłam, że się myli, że wcześniej miałam już z kimś innym. Wtedy mnie popchnął na łóżko. Próbował udusić. Mówił że mam być, tylko jego. Że jestem jego własnością i nikogo innego. Zaciskał ręce na mojej szyi, coraz mocniej i mocniej. Przypomniał mi się program "rozmowy w toku" co robić w takich chwilach, w takich sytuacjach. Podeszłam go psychologicznie, że jak mnie udusi to będą wiedzieć, że był to on. Wystraszył się i mnie puścił.

Wróciłam do domu wściekła. Nie na co się stało, nawet nie na niego. Dobrze wiedziałam, jaki on jest. Lecz... Na siebie. Po powrocie z hotelu w domu, wykąpałam się, kolejny raz, by zmyć z siebie poczucie winy, upokorzenie, ból... Przepłakałam kilka nocy z jego powodu.
Po 2 tyg przeprosił mnie i znowu mnie urobił. Mówił, że mnie kocha. Po akcji hotelowej coś we mnie pękło. Zaczęłam się go bać. Wielokrotnie, podczas seksu przejawiał momenty agresji, miał zapędy BDSM. Innym razem podrapał mi plecy, kiedy zwróciłam mu uwagę, że mnie to boli... to usłyszałam: kochanie, tak jest fajniej.

Innym razem podczas wymiany zdań - wbił mi pazury w rękę zostawiając ślad. Nie mogę powiedzieć, że mnie uderzył (oprócz seksu) bo tego nie zrobił, ale był agresywny wobec mnie. Wiedział co powiedzieć, aby mnie zabolało.

Po jego pazurach mam blizny na rękach do dzisiaj. Inną „pamiątką” jest odczuwanie bólu podczas seksu jako następstwo po wymuszonym seksie analnym.

Wiem, co teraz spora część dziewczyn sobie myśli: sama się pchała, powinna pójść na policję, po co do niego wracała… Ale uwierzcie mi, zakochana dziewczyna potrafi znieść dosłownie wszystko, usprawiedliwiając agresywnego partnera cały czas. Boi się utraty, samotności, i nie wierzy, że może spotkać ją szczęście i związek z kimś wyjątkowym, dobrym i czułym.

Tkwienie w toksycznej, chorej relacji już na samym początku rujnuje psychikę, kobieta jest wrakiem i trzyma się kurczowo tylko tego co jest jej znajome. Udawanie przed znajomymi i rodziną to standard.

Dzisiaj wiem jakie popełniłam błędy.

Z jednej strony bardzo się tego wstydzę, ale z drugiej… przecież jeśli kobieta mówi NIE, ktokolwiek mówi NIE, to znaczy, że NIE CHCE. Koniec dyskusji! Nigdy nie powinno się zmuszać człowieka do czynności wbrew jego woli!

Wiem też, że tkwiłam za długo w tej relacji, podświadomie szukałam chyba jakiegoś wydarzenia, dzięki któremu będę mogła zakończyć ten chory związek.

Dzisiaj wiem, że jeżeli partnerowi zależy i kocha osobę, z którą tworzy związek to nie robi się takich rzeczy. Zaufanie, dobre traktowanie, szacunek to podstawa.

Na całe szczęście wyleczyłam się z „niego” i dzisiaj nie mamy ze sobą kontaktu, wykasowałam jego numer, zablokowałam go na moich mediach społecznościowych. Nie chcę mieć żadnego kontaktu i nie chcę go widzieć już nigdy więcej. Nie żałuję tej decyzji. Jedynym plusem całej tej sytuacji jest to, że pokazał swoją prawdziwą twarz na tyle wcześnie, że dość prosto mogłam wyplątać się z tego związku. Nie chce myśleć co byłoby, gdybyśmy byli po ślubie, albo mieli dzieci - na samą myśl mam ciarki na całym ciele.

Dzisiaj czuję ulgę i w końcu zaczęłam się szanować i lekko uśmiechać.

Spotykałam się z kimś przez chwilę. Uprawiając seks z nim byłam w szoku, że mnie nie uderzył, ani nie podrapał do krwi, "bo tak fajniej".

W chwili obecnej jestem sama i bardzo dobrze mi z tym. Chcę przede wszystkim odzyskać równowagę psychiczną. Odzyskać siebie, poczucie własnej wartości.

Nie ufam facetom, zauważyłam też, że na dotyk nieznanego mężczyzny automatycznie odskakuję. Nie lubię jak obcy facet mnie obejmuje. Wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną, ale nie poddam się i zawalczę o własne szczęście.

Chcę aby dzięki mojemu wyznaniu dziewczyny tkwiące w toksycznych związkach dały sobie szansę na szczęśliwe życie w poczuciu godności. Na życie pełne miłości i przede wszystkim bez wampira emocjonalnego przy boku. Chciałabym, żeby choć jedna dziewczyna powiedziała dość i uwolniła się od tyrana. 

Zasługujemy na kogoś dla kogo będziemy priorytetem, będzie nas traktować jak królowe życia, a nie jak opcję zapasową.

 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj