W twoim świecie

Czego boisz się najbardziej i co to oznacza?

Dentysty? Zmiany pracy? Rozmowy z partnerem? Przeczytaj, jak zebrać się na odwagę i żyć jeszcze szczęśliwiej.

14czerwca2019
Czego boisz się najbardziej i co to oznacza? fot. istock.com

Strach. My, Cosmodziewczyny, nie wiemy, co to takiego.

A co z młodszą siostrą strachu, Obawą? Tę znamy trochę lepiej. Jak to zwykle bywa z małym rodzeństwem, staje w drzwiach w najmniej odpowiednim momencie i psuje zabawę. Gdy mamy ochotę na coś fajnego: karaoke, seks w stylu Greya, rewolucję w karierze… mała, nieznośna Obawa zaczyna tupać nogą i krzyczeć, że to nie dla nas. Dlaczego to robi? Och, powodów jest milion. Kultura, normy społeczne, wychowanie... Trochę winni są rodzice, którym zależało, żebyśmy były szczęśliwe i uniknęły błędów, które oni popełnili.

Chcąc nam oszczędzić złych doświadczeń i porażek, przekazali nam (w genach i w słowach) własne zahamowania, lęki i blokady. Ma to ewolucyjny sens, bo dzięki lękom jesteśmy w stanie przetrwać. Nie biegniemy z ufnością głaskać lwa, bo dla naszej praprapra-i-tak-dalej-babci skończyło się to tragicznie i praprapra-i- -tak-dalej-dziadek postarał się, żebyśmy nie popełniły podobnego głupstwa. Problem w tym, że niektóre z rzeczy, które były ryzykowne tysiąc, sto, a nawet dziesięć lat temu, teraz są całkowicie bezpieczne. I jeśli nie nauczymy się rozróżniać aktualnych zagrożeń od tych, które są passé, mamy marne szanse na szczęście. Będziemy w nieskończoność odkładać wizytę u dentysty, nie odważymy się przefarbować włosów na różowo czy złożyć wypowiedzenia w firmie, której nienawidzimy. Bez sensu. Dlatego… naucz się demaskować niekonstruktywne zahamowania. I walczyć z nimi. Skonfrontuj rady babci, mamy, starszego brata z radami ekspertów. Na przykład psycholog dr Susan Jeffers, autorki „Mimo lęku”, niemieckiego specjalisty od zarządzania stresem Alexandra Gorjinii, autora „Hemmungslos” czy psychoterapeuty Jonathana Alperta, autora „Be fearless: Change your life in 28 days”. Nie chce ci się zaglądać do źródeł? Nie szkodzi. My zajrzałyśmy i przygotowałyśmy recepty na 12 najbardziej typowych codziennych lęków. Dobra wiadomość jest taka, że kiedy pokonasz pierwszą blokadę, wzrośnie twoja pewność siebie i okaże się, że pozbywanie się kolejnych zahamowań to bułka z masłem. Albo croissant z czekoladą. No właśnie, à propos croissantów…

1. „POMOŻESZ MI? TE ROGALIKI SĄ TAKIE CIĘŻKIE!” Obawa przed tym, żeby zagadnąć nieznajomego. Od trzech miesięcy co sobotę spotykasz w piekarni tego samego przystojniaka? I nie masz odwagi przemówić do niego pierwsza? Ale dlaczego? – Kobiety często myślą, że kiedy dostaną kosza, stracą twarz – wyjaśnia Alexander Gorjinia. Ale to jest właśnie powód, dla którego powinnaś zmierzyć się ze swoim lękiem i przetrenować sztukę rozmawiania z nieznajomymi. Nawet przed taką publicznością, jak kolejka amatorów bułeczek, którzy jeszcze nie jedli śniadania. Spytaj po prostu: „Przepraszam, czy nie pomógłbyś mi zanieść moich rogalików do domu, są takie ciężkie?”. Albo wymyśl inny tekst – słodki, zabawny, uprzejmy. – Mężczyźni lubią czuć się potrzebni – przekonuje Gorjinia. – Kiedy kobieta ładnie prosi o pomoc, mało który jest w stanie odmówić. A kiedy mężczyzna już przydźwiga ci te rogaliki do domu, może zaprosisz go na śniadanie? I będzie to początek nowej, smacznej, sobotniej tradycji?

fot. istock.com

 

Reklama

2. WIELKIE WYJŚCIE W MINI Lęk przed zbyt seksownym wyglądem. Być może nawet kupiłaś sobie obcisłą, króciutką sukienkę, ale… od miesięcy wisi w szafie i się nudzi. W sklepie podjęłaś decyzję na „tak”, ale teraz masz wątpliwości. Czy twoje uda są wystarczająco szczupłe? Czy twoje kolana nie wyglądają śmiesznie? Nawet kobiety, które na co dzień nie przejmują się swoim rozmiarem, gdy włożą coś krótkiego, obcisłego i/lub wydekoltowanego, bez przerwy poprawiają i naciągają tkaninę w obawie, by nie pokazać za dużo. Albo w głębi duszy żałują, że nie wskoczyły jednak w dżinsy i bluzę. Rada naszego eksperta? Zrób przyjemność swojej sukience, załóż ją i jedźcie tam, gdzie nikt was nie zna. Na targ śniadaniowy w nie twojej dzielnicy, do centrum handlowego albo na promenadę w innym mieście. Spaceruj pewnym siebie krokiem i obserwuj, jak reagują inni. Odwracają się z obrzydzeniem? Raczej wręcz przeciwnie: faceci pewnie nie mogą oderwać od ciebie wzroku. Po takiej próbie generalnej będziesz gotowa wyjść seksownie ubrana z przyjaciółkami do klubu.

3. „NO TO PA!” Obawa przed tym, by wyjechać do pracy za granicą. „Właściwie, to zawsze chciałam mieszkać w Londynie i w zasadzie mogłabym teraz tam pojechać, ale…”. No właśnie, ale co? Boisz się zostawić rodzinę i przyjaciół? Boisz się, że sobie nie poradzisz? – Przełam lęk, bo będziesz żałować, że nie spełniłaś swojego marzenia i nie spróbowałaś czegoś nowego – ostrzega Gorjinia. I radzi, żebyś wzięła do ręki kartkę papieru. Z jednej strony napisz, jak twoje życie wygląda teraz. Z drugiej – jak wyglądałoby, gdybyś przeprowadziła się tam, gdzie marzysz. I co? Nie kusi cię, by coś zmienić?

4. „NIE JESTEM JUŻ Z TOBĄ SZCZĘŚLIWA” Lęk przed porzuceniem partnera. Od miesięcy nie czujesz się z nim dobrze, a mimo to nie masz odwagi, by o tym porozmawiać? Ale dlaczego jest to takie trudne? Boisz się zostać singielką? Nie chcesz zrezygnować z poczucia bezpieczeństwa, jakie daje ci twój związek? Zastanów się nad tym, a potem… podejmij decyzję. Zostajesz? Poprawiasz coś w relacji? Odchodzisz? Bo jeśli myślisz o odejściu, a przesuwasz to na dalszy termin, to… możesz być tylko coraz bardziej nieszczęśliwa. To nie jest fairplay. Oszukujesz partnera.

5. „SPADAM, SPADAM, SPADAM!” Obawa przed skokiem ze spadochronu. Albo na bungee. Jeśli marzysz o tym, to znaczy, że już podjęłaś decyzję, uważa Alexander Gorjinia. A skoro tak, to… do dzieła. To nie jest wcale głupia zachcianka! Kiedy zmierzysz się ze swoim lękiem, poczujesz się dumna z siebie, silna i… odważna. Najlepiej już teraz odłóż Cosmo i zabukuj termin. Jeśli namówisz koleżankę czy faceta, będzie ci łatwiej, ale to nie jest obligatoryjne. Wyłącz głowę, skocz. A potem grubym flamastrem skreśl tę pozycję ze swojej listy rzeczy do zrobienia.

6. „NIE ŚPIJ, KOCHANIE” Zahamowanie przed spełnieniem marzeń erotycznych. Od wieków myślisz o trójkącie... Już kilka razy zwierzałaś się przyjaciółce, że chciałabyś nagrać własne porno... Ale te dzikie fantazje nadal pozostają tylko dzikimi fantazjami. Mimo, że nie masz problemu z komunikowaniem partnerowi, czego potrzebujesz – na przykład, żeby wkładał po sobie naczynia do zmywarki czy zabrał cię na weekend do Paryża. Tylko jeśli chodzi o łóżkowe kwestie, jesteś zaskakująco nieśmiała. Boisz się, jak zareaguje? Przedstaw swoją propozycję jak komplement („Kochanie, jesteś tak dobry w łóżku, że chciałabym to uwiecznić na iPhonie…”). Albo w formie żartu, którego on będzie miał prawo nie podchwycić („A może zrobimy to w garażu…?”). Nawet jeśli nie zgodzi się od razu (a pewnie się zgodzi), to przynajmniej dasz mu do myślenia i może za kilka nocy sam zaproponuje spełnienie twojej fantazji.

fot. istock.com

 

7. „TYLKO KRÓTKO, PROSZĘ” Lęk przed zmianą wizerunku. – Im częściej decydujesz się na odważne zmiany, tym mniej odwagi wymagają od ciebie kolejne – uważa dr Gorinija. Co ty na to? Przeprowadziłaś ostatnio jakąś życiową rewolucję? Jeśli nie – wybierz się do fryzjera. Poproś o krótkie cięcie, pofarbuj się na różowo albo zamów fryzurę twojej ulubionej bohaterki anime z dzieciństwa. Zmiana image’u sprawi, że szybciej dojrzejesz też do innych zmian.

POKONAJ CHOĆ JEDEN LĘK, A POCZUJESZ SIĘ SILNA I... ODWAŻNA!

8. „LA LA LA LA LA...” Obawa przed zaśpiewaniem na imprezie karaoke. Umówmy się, celem karaoke nie jest perfekcyjny występ w stylu Beyoncé. Chodzi o to, żeby się powygłupiać ze znajomymi. I takie wygłupianie się (okazjonalne) naprawdę dobrze robi: poprawia humor, wzmacnia więzi, pobudza endorfiny. Przestań więc lamentować, że nie masz głosu/słuchu/dobrego akcentu, tylko chwyć za mikrofon i niech twoich celem na następny wieczór będzie… totalnie się skompromitować.

9. KLUCZ DO SZCZĘŚCIA Wątpliwość, czy masz zrobić następny krok w związku. Pewnie już wiele razy wyobrażałaś sobie, jak to będzie zamieszkać z facetem. Może nawet umeblowałaś w myślach wasz wspólny dom. W myślach. A w realu? – Potraktuj wspólne mieszkanie jak test, czy wasz związek jest naprawdę mocny – radzi Gorjinia. – Jak się nie uda, zawsze możecie się wyprowadzić. A jeśli boisz się, że będzie nudno, bo od teraz wszystkie wieczory będziecie spędzać na kanapie z pilotem i pizzą – umów się od razu z facetem, że każdy piątek spędzacie osobno. Odetchniecie od siebie, zatęsknicie, będziecie mieli sobie o czym opowiadać, a potem, w sobotę… może i odpoczniecie na kanapie z pilotem i pizzą.

10. „ZACZYNAM OD NOWA”. Obawa przed zmianą pracy. Gdyby nie hektolitry kawy i plotki z koleżankami, zasnęłabyś w biurze z nudów? To dlaczego nic z tym nie robisz? Pewnie dlatego, że boisz się ryzyka. I żadnej innej posady nie widać na horyzoncie. Albo wszędzie w branży jest tak samo. W takim razie – zmień branżę. Zrób nowe szkolenie albo zapisz się na studia (tak, te o których myślisz od dawna, tylko odkładasz na później). Wyobraź sobie, jak twoje życie mogłoby wyglądać, gdybyś zaczęła robić to, co lubisz? Jak wyglądałby twój dzień, gdybyś nie spędziła go na ziewaniu? Na pewno lepiej niż teraz, więc… nie czekaj dłużej.

11. „AAAAA… POTWÓR!” Lęk przed tym, żeby wynieść małe zwierzątko, całe i zdrowe, z mieszkania. Panikujesz na widok pająka? No cóż… masz dwa wyjścia: panikować dalej albo coś z tym zrobić. Jeśli wolisz to drugie – wybierz się na profesjonalną terapię (na przykład NLP) albo zrób sobie terapię sama. Następnym razem, gdy zobaczysz pająka, nie uciekaj, tylko mu się przyjrzyj. Najpierw z daleka. Policz, ile ma nóg, zaobserwuj, jakiego jest koloru i wielkości… Podejdź jeszcze dwa kroki. Potem wyjdź z pomieszczenia, w którym go znalazłaś i wróć tam za chwilę, być może podchodząc trochę bliżej. Za którymś razem, dasz radę wziąć szklankę, przykryć pająka, wsunąć pod szklankę kawałek kartonu i wynieść potwora z domu. Ten sposób, nawiasem mówiąc, sprawdza się też podczas spotkania z innymi małymi stworami.

fot. istock.com

 

12. „A TERAZ SZEROKO…” Obawa przed dentystą. Jeśli już od dzieciństwa miałaś gęsią skórkę na dźwięk wiertła, prawdopodobnie jako dorosła osoba nadal czujesz opór przed gabinetem stomatologa. I wolałabyś tam nie wchodzić. Nie będziemy ci tłumaczyć, dlaczego od czasu do czasu powinnaś usiąść na białym fotelu, bo to jasne. Możemy tylko cię uspokoić… to się zdarza. Ten lęk. I można sobie z nim poradzić. Po pierwsze: znajdź takiego dentystę, któremu ufasz i któremu możesz powiedzieć, że się boisz. Będzie ostrożny, zaproponuje zastrzyk przeciwbólowy, a może nawet pozwoli ci zachować słuchawki na uszach. Włącz sobie ulubioną muzykę i zamknij oczy – taka sztuczka potrafi zadziałać niezwykle uspokajająco.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj