W twoim świecie

Wakacje razem - jak nie doprowadzić do totalnej katastrofy?

Wspólne wakacje często kończą się fochem stulecia. Obiecujemy, że tym razem będzie inaczej...

Katarzyna Lemanowicz

11czerwca2019
Wakacje razem - jak nie doprowadzić do totalnej katastrofy? fot. istock.com

No nareszcie! Mamy dowody na to, że pary, które razem podróżują, mają lepsze życie seksualne (i lepszy związek), niż te, które nie lubią razem ruszać się z domu. W researchu, przeprowadzonym przez U.S. Travel Association – 77% par, które razem wyjeżdżają, jest zadowolonych ze swojego życia erotycznego. I tylko 63% tych niewyjeżdżających. Poza tym – 40% zakochanych przyznało, że wspólne wakacje polepszyły jeszcze kondycję ich związku (i efekt ten jest widoczny także po rozpakowaniu walizek). A zatem, jeśli miałaś wątpliwości – jechać czy nie – odpowiedź brzmi: jechać! Z ukochanym.

Ale wcześniej przeczytaj ten tekst, który działa jak ubezpieczenie podróżne: chroni od kłótni, cichych dni i nieprzewidzianej, gwałtownej... zmiany nastroju.

PO PIERWSZE: DOBRZE TO ZAPLANUJ

Dziesięć dni w Paryżu ze świeżo poznanym facetem? Brzmi cudnie. A może jednak nie? Kiedy spędzasz z kimś dużo czasu – szczególnie w obcym miejscu – może się pojawić wiele nieoczekiwanych problemów. W tym jeden, główny: czy pasujecie do siebie. W pierwszej fazie randkowania ty zachowujesz się jak księżniczka Disneya, a mężczyzna jak bohater „Troi” – to naturalne. I wiele waszych cech (zwłaszcza tych, hm... trudnych) pozostaje w ukryciu. Może się więc okazać, że dopiero w hotelu na Montmartre dowiesz się, że twój superbohater boi się pająków. A on dopiero w paryskiej śniadaniowni usłyszy, jak wrzeszczysz na kelnera, że podał ci latte na zwykłym, a nie sojowym mleku. I w jednej chwili romantyczny wyjazd przestanie być taki romantyczny. Dlatego dziesięć dni w Paryżu zaplanujcie tylko wtedy, gdy znacie się co najmniej rok. Jeśli tylko kilka miesięcy – weekend wystarczy. Jedną czy dwie noce z facetem, który boi się pająków jakoś przetrzymasz... W Paryżu albo gdziekolwiek.

Reklama

fot. istock.com

ZARZĄDZANIE KATASTROFĄ

Tak, wakacje są po to, by choć na chwilę uciec od stresującego dnia codziennego. Co nie znaczy, że nie spotka was nic... stresującego. Na wszelki wypadek, taką opcję też weź pod uwagę. Lista klasycznych podróżnych nieprzyjemności: jedno z was zachoruje albo zatruje się lokalnym jedzeniem, linie lotnicze zgubią wasz bagaż, kieszonkowiec pozbawi was komórki i karty kredytowej... Psycholog Anna Rainier, autorka książki „How can I help?” uważa, że tego typu sytuacje mogą wywołać wręcz wojnę domową. – Kiedy jesteś zestresowana, często wyładowujesz się na osobie, którą masz pod ręką – tłumaczy. – A na wakacjach twój partner prawdopodobnie jest jedyną osobą, którą masz pod ręką, a nawet w promieniu kilkuset kilometrów. Jak uniknąć konfliktu stulecia? Trik polega na tym, żeby zdać sobie sprawę, że nie jesteś w stanie kontrolować wszystkiego. I pamiętać, że trudne wakacyjne sytuacje zdarzają się każdej parze, przynajmniej raz w życiu. Kiedy sobie to uświadomisz, poziom stresu spadnie. Drugi krok: zrób sobie przerwę i zdystansuj od tego, co cię zdenerwowała. Usiądź przy fontannie, idź na krótki spacer... sama lub z partnerem. Jeśli to drugie: przestańcie na chwilę rozmawiać o tym, co się stało.

 

ZGÓDŹ SIĘ NA TO, ŻE CZASEM... NIE BĘDZIECIE SIĘ ZE SOBĄ ZGADZAĆ

Ty chcesz łazić po mieście i obejrzeć spektakl w Moulin Rouge, a on marzy o chwili relaksu (z gofrem w ręku) na Polach Marsowych? 31-letnia Agata miała podobne problemy na pierwszym wyjeździe ze swoim narzeczonym. – Zrobiłam listę zakupów i chciałam, żeby mój facet chodził ze mną po sklepach, żebyśmy mogli spędzić jak najwięcej czasu razem – wspomina. – Po trzech dniach biegania po centrach handlowych, butikach i lokalnych targach, załamał się i zrobiła się z tego wielka awantura. Teraz robimy tak, że on siada gdzieś na piwo czy kawę, a ja robię sobie moją terapię zakupową i dołączam do niego po kilku godzinach. W artykule na hitchedmag.com, ekspertka od etykiety, Diane Gottsman, podkreśla, jakie ważne są kompromisy i akceptowanie potrzeb partnera. – Wakacje nie są po to, żeby tylko jedno z was było zadowolone i wypoczęte – podkreśla. – Oboje macie dobrze się bawić. Dlatego powstrzymajcie się od marudzenia, obrażania, wyzłośliwiania się, manipulowania. Tak jak w domu: daj partnerowi trochę przestrzeni. Jeśli on woli chilloutować się przy basenie, zamiast podziwiać osiemnastowieczną architekturę, rozdzielcie się i spotkajcie potem wieczorem na kolacji. Albo na zmianę wybierajcie wakacyjne aktywności. Na przykład tobie wolno wybrać musical, a on ma prawo zdecydować, gdzie idziecie na lunch. Negocjujcie warunki. Dzięki temu lepiej się poznacie, ale może też doświadczycie czegoś nowego.

OPANUJ SWÓJ APETYT (SEKSUALNY)

Seks na urlopie musi być niezwykły, prawda? Na pewno inny niż na co dzień. Pakujesz więc do walizki seksowną bieliznę, a twój facet sześćdziesiąt trzy smakowe prezerwatywy i osiemnaście z wypustkami. A potem, po całym dniu zwiedzania, i wypróbowaniu czterech lokalnych dań, żadne z was nie czuje się szczególnie sexy... Jeśli do tego wstaliście w środku nocy, żeby zdążyć na czarter albo zmieniliście strefę czasową, może się okazać, że marzycie tylko o tym, by się wyspać. OK. Zamiast się kłócić czy zmuszać do seksu, zobaczcie, jak sytuacja będzie wyglądała rano. Może odzyskacie power?

POROZMAWIAJCIE O PIENIĄDZACH

Nawet w domu, w komfortowych warunkach, pieniądze są jednym z najczęstszych powodów kłótni, twierdzi autorka książki „Pieniądze, seks i dzieci” Tina B. Tessina. Na wakacjach, przy dużych (i często niespodziewanych) wydatkach ryzyko, że staną się powodem konfliktu, jest jeszcze większe. – Jeśli marzycie o trzytygodniowym rejsie luksusowym statkiem, a stan waszego konta wskazuje raczej na weekend za miastem, ustalcie to przed zabukowaniem wycieczki – radzi Gottsman. Zdecydujcie też razem, co chcecie robić na urlopie i sprawdźcie, ile to będzie kosztowało. Wynajem samochodu, bilety do muzeum, nawet ceny potraw... większość tych rzeczy można sprawdzić przez internet. I może lepiej to zrobić...

fot. istock.com

WYLOGUJ SIĘ

Spędziłaś kiedyś randkę z kimś, kto przez połowę czasu zajmował się swoim smartfonem zamiast tobą? Jeśli tak, to wiesz, że potrzeba bycia non stop online może zrujnować urlop. Jeśli ty, albo partner, albo obydwoje jesteście uzależnieni od mediów społecznościowych czy niusów, lepiej ustalcie zasady funkcjonowania, zanim się pokłócicie. Na przykład: godzinę dziennie poświęcacie na kontakt ze światem wirtualnym. No chyba, że robicie sobie kompletny detoks. Albo... prawie kompletny. To zdjęcie, na którym opalacie się na jachcie, wymaga przecież natychmiastowej publikacji...

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj