W twoim świecie

Jak znaleźć partnera na zawsze?

Jeśli jeszcze jesteś singielką – masz szczęście, bo przed tobą tylko jeden krok do szczęśliwego związku

07czerwca2019
Jak znaleźć partnera na zawsze? fot. istock.com

Tylko upewnij się, że wybierając sobie mężczyznę, kierujesz się właściwą motywacją.

Bardzo, bardzo ważne jest, żebyś zrobiła krok we właściwym kierunku. Różnice między samopoczuciem szczęśliwych żon i nieszczęśliwych są zbyt duże, żebyś mogła ryzykować nieudaną relację. Zwłaszcza taką na całe życie, bo... załóżmy bowiem, że dożyjesz dziewięćdziesiątki. Odejmij swój obecny wiek od liczby 90. No i? Ile ci wyszło? Konkret, prawda? Poza tym, te 60 lat (czy coś w tym stylu) to jest przecież 60 lat bardzo różnych doświadczeń. Dobrze więc, żeby twój facet był dobrym rodzicem dla twoich dzieci, niezłym zięciem dla twojej mamy, fajnym partnerem przy stole (zjesz z nim około 20 tysięcy posiłków) i nie strzelał fochów w czasie podróży (czeka was pewnie ze 100 wakacji). Miło by było, gdyby potrafił cię pocieszyć po kłótni z szefem i przytulić, gdy odkryjesz swój pierwszy siwy włos. No i żeby nie był nudziarzem. Mniej więcej 18 tysięcy razy usłyszysz, jak mu minął dzień. Pomyśl o tym.

OMIJAJ PUŁAPKI

No dobra, nie mamy wątpliwości, że wybór Tego Jedynego to megaważna decyzja. Dlaczego więc tyle osób – inteligentnych, wrażliwych, zdrowych na umyśle – wybiera źle? Skąd tyle toksycznych małżeństw i rozwodów? Otóż... ci nieszczęśnicy mówili „tak” z niewłaściwych powodów. Trochę trudno im się dziwić.

Społeczeństwo nie rozumie tematu. I udziela nam złych rad. Na przykład, żeby iść za głosem serca. Albo, że on pojawi się we właściwym momencie. I od razu poczujesz, czy to ON. Ciekawe... bo przecież w innych dziedzinach (w pracy, sporcie, na studiach...) liczy się coś innego – dobry research, doświadczenie i trening. Żeby zminimalizować ryzyko błędu/kontuzji/niezdanego egzaminu. Dlaczego w miłości nie masz zastosować podobnych metod? No cóż, inni mogą postrzegać cię wtedy jako osobę wyrachowaną i pozbawioną serca, ale... olej ich. To w końcu twoje życie. Dobrze je sobie zorganizuj, ustalając, kogo w nim potrzebujesz. Potem dostosuj swoje oczekiwania do realiów rynku (na którym może nie ma wielu przystojnych programistów na białym koniu...). Zrób dobry research w internecie i w realu, i zacznij działać. Czyli umawiać się na randki.

Nie podejmuj decyzji zbyt szybko i nie czekaj na poryw serca, ale szukaj partnera tak jak szukasz wymarzonej posady, najlepszej dla ciebie szkoły capoeiry czy nauczyciela japońskiego.

Reklama

fot. istock.com

 

Biologia też nieszczególnie nam sprzyja. To co było najlepsze dla człowieka wieki temu (i przez całe wieki, a nawet tysiąclecia) – już nie jest. Natura nie przewidziała, że będziemy żyć tak długo i że przydałby nam się partner (i głęboka z nim więź) na ponad 6o lat. Dlatego podpowiada nam kandydaturę, kierując się kodem DNA, kusząc feromonami i uczuciem upojenia po pierwszym pocałunku. A my czasem dajemy się wkręcić. I zamiast szukać dalej, zaręczamy się z pierwszym (albo drugim) facetem, do którego poczułyśmy chemię. Niepotrzebnie. Mogłoby się okazać, że ten trzeci czy czwarty jest idealny... Do tego dochodzi jeszcze zegar biologiczny. Jeżeli chcesz mieć dzieci w sposób naturalny, twój zegar biologiczny w pewnym momencie włącza alarm na funkcję „drzemka” i regularnie przypomina, że masz czas mniej więcej do czterdziestki. Więc szukasz Tego Jedynego pod presją i z tym nieznośnym brzęczeniem w głowie. Ale chyba lepiej zdecydować się na adopcję czy inseminację i wychowanie solo niż związać na całe życie z kimś, kto ci nie pasuje (pamiętasz o tych 18 000 posiłkach zjedzonych razem?). Jeśli nie nauczysz się z rezerwą traktować „dobrych” rad Matki Natury, możesz podjąć decyzję, której potem będziesz żałować. I zamiast jednego schodka (jak teraz), będziesz musiała pokonać trzy...

WYBIERAJ UWAŻNIE Nie tylko społeczeństwo i biologia mogą nam skomplikować życie miłosne. Czasem trzeba pokonać trudności, które są w nas samych. Jesteś gotowa? To na początek sprawdź, jakie typy osobowości są obarczone największym ryzykiem nieudanego związku. I czy ty albo twój ewentualny facet nie podpadacie pod którąś z poniższych kategorii.

Typ romantyczny: Często występuje w hollywoodzkich filmach. Albo w mainstreamowych serialach. Taki typ wierzy, że miłość to wystarczający powód, by kogoś poślubić. Cóż, trochę racji ma. Miłość jest ważnym elementem związku, a romantyczne gesty uprzyjemniają życie w parze, ale nie gwarantują udanej relacji.

Dlatego nie daj się złapać w pułapkę myślenia: „Zakochałam się, więc teraz będzie super”. Może się bowiem okazać, że samo zakochanie nie wystarcza, by pokonać takie bariery jak odmienne poglądy na temat dzieci, religii, twojej kariery czy miejsca, w którym zamieszkacie. Lepiej, żebyście wyjaśnili sobie pewne kwestie, zanim powiecie sobie „tak”. Nawet jeśli takie rozmowy nie są szczególnie romantyczne. 

Typ lękowy: Podejmuje decyzje ze strachu. Przed samotnością. Przed wykluczeniem z grona znajomych (którzy wszyscy są w parach). Przed opinią osoby, której się nie udało. Bez sensu. Jeśli już jest się czego bać, to nieudanego związku. I zmarnowanej setki wakacji ;-).

Typ posłuszny: Poddaje się presji społecznej. Słucha uwag przyjaciółek („ty chyba jesteś bardzo wybredna...”) i... pakuje się w kłopoty. Jeśli te kłopoty oznaczają jedną czy dwie nieudane randki – OK. Ale jeśli kończą się ślubem, już gorzej. Decyzja o tym, z kim dzielić życie, jest osobista, skomplikowana i osoba z zewnątrz nigdy nie ma całego obrazu, nawet jeśli doskonale zna głównych bohaterów romansu. Oczywiście, bywa też dokładnie na odwrót – zrywamy z facetem, z którym jest nam wspaniale, dlatego, że przyjaciółki, rodzice, nasz eks uważają, że na pewno nam się nie ułoży. Albo dlatego, że on jest kierowcą autobusu, a ty szefową kliniki weterynaryjnej i „jak to będzie wyglądało”. Zanim podejmiesz decyzję – weź pod uwagę wszystkie dane, nie tylko te, które najbardziej rzucają się w oczy.

Typ perfekcyjny: Dla takiej osoby ważniejsze jest CV partnera niż on sam. W sensie: wzrost, wykształcenie, pensja, dzielnica, w której mieszka kandydat na partnera... Jasne, to, co widać na zewnątrz, jest ważne, ale to co wewnątrz... no sama wiesz.

fot. istock.com

ZWIĄZEK TO... ZWIĄZEK

Niby oczywiste, ale często zapominamy o tym, wchodząc w relacje (i to kolejny powód, dla którego bywamy nieszczęśliwymi niesingielkami...). Para to dwoje ludzi. Sprawdź, czy dla ciebie (albo dla niego) ego nie jest ważniejsze od miłości. Egoiści występują w trzech podstawowych wariantach:

„Jak ci się nie podoba, to sorry, ale do widzenia”. Ten typ nie rozumie słowa „kompromis”. I stawia swoje potrzeby, pragnienia i opinie na pierwszym miejscu. Tak naprawdę nie chce wejść w związek. Potrzebuje tylko kogoś do towarzystwa. Jesteś takim typem? Jest ryzyko, że wybierzesz kogoś, kto jest „łatwy w obsłudze” i posłuszny. Na początku będzie ci miło i wygodnie. Odbierzesz jednak sobie szansę na partnerski związek, w którym obie strony się rozwijają i są dla siebie inspiracją. Przemyśl jeszcze raz swoje priorytety, zanim zabukujesz termin w urzędzie stanu cywilnego czy kościele. Opis pasuje do faceta, który ci się podoba? Tym bardziej przemyśl priorytety. „Jestem teraz zajęty. Sobą” . Ten typ nie szuka bratniej duszy, ale terapeuty. Oczywiście za free. Pytanie: „Jak ci minął dzień” zadaje tylko po to, by jak najszybciej opowiedzieć o swoim dniu. Zawsze chce grać główną rolę w relacji i wygłaszać (prawie) wszystkie kwestie scenariusza. Czujesz, że to o tobie? Bardzo prawdopodobne, że wybierzesz sobie faceta, który będzie statystą w związku. Zapowiada się na... nudny związek. I nudne 60 lat, czyli ile tam ci wyszło w początkowych obliczeniach... Tego chcesz? Jeśli nie, powstrzymaj swoją potrzebę opowiadania o sobie i daj szansę facetowi, który będzie miał równie barwną osobowość, co ty. Twój ewentualny przyszły ma cechy egoisty? Zastanów się, czy chcesz być zawsze na drugim planie. Jeśli nie... odezwij się. Î „Muszę najpierw zadbać o siebie, potem mogę o ciebie”. Potem, czyli nigdy. Bo, umówmy się, każdy ma jakieś potrzeby i każdy jakieś problemy do rozwiązania. Ale nie jest to powód (poza naprawdę nielicznymi wyjątkami, na przykład po przeżytej traumie), żeby przy okazji na bieżąco nie dbać o potrzeby partnera i związek. Badania udowodniły, że jeśli za bardzo skupiasz się na sobie, ryzykujesz gorszym samopoczuciem, a nawet... depresją. Zachowaj więc równowagę w troszczeniu się o siebie i o ukochanego. I tego samego wymagaj od swojego mężczyzny.

DOBRY POWÓD Teraz chyba już wiesz, co nie powinno cię motywować do podjęcia decyzji o związku. A co powinno? Proste. Pragnienie (i gotowość) spędzenia najbliższych 60 lat w szczęśliwej relacji. Pamiętaj, dzieli cię od niej tylko jeden schodek

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj