W twoim świecie

10 problemów przeciętnej dziewczyny…

… która nie jest ani za gruba, ani za szczupła

04czerwca2019
10 problemów przeciętnej dziewczyny… fot. istock.com

Nie jestem gruba, ale też nie jestem chuda. Jestem „normalna”. Chcesz przeczytać, dlaczego mam z tym problem?

Zacznijmy od tego, że wcale nie uważam siebie za grubą (chociaż wiem, że do chudzielców też nie należę) – akceptuję swoją sylwetkę. Jestem Samantha. Mam napięty plan dnia, więc nie mogę codziennie uprawiać sportu. Lubię frytki. Mam ładną twarz, chodzę na fitness minimum trzy razy w tygodniu i piję smoothies (wiem, że nie są aż tak zdrowe, ale wyglądają, jakby były, więc… OK). Jednak to, że akceptuję swój status nie-grubej-nie-chudej- -dziewczyny nie oznacza, że nie mam czasem wątpliwości. 

Jakie wątpliwości mają przeciętne dziewczyny?

#1 KOMENTARZ POD ZDJĘCIEM: „WYGLĄDASZ TAK SZCZUPŁO!” Ale przecież nie schudłam! No więc? Dziwi cię, że wyglądam szczupło na tym zdjęciu, bo na innych nie? A może na zdjęciu wyglądam super, a w realu jestem pączusiem? No i podstawowe pytanie – uważasz, że jestem szczupła tak w ogóle czy tylko na tej focie? Ech...

Reklama

#2 JEDZENIE Z LUDŹMI, KTÓRYCH NIE ZNAM ZA DOBRZE Moja wewnętrzna szczupła ja mówi, że mam zamówić sałatkę. Wewnętrzna gruba ja błaga o frytki. Ale co, jeśli wszyscy zamówią sałatkę? Mam być jedyną, która będzie jadła węglowodany? Wtedy pomyślą, że jestem grubaską, choć nie jestem. Z drugiej strony, chuda też nie jestem. A co tam! Wezmę małe frytki i sałatkę. Może potem coś zjem w domu.

#3 WYJŚCIE NA IMPREZĘ Próbuję jeden zestaw i przeglądam się w lustrze. Zdejmuję wszystko, zakładam modelującą bieliznę i powtarzam proceder. Robię selfie, bo tak jak widzi mnie aparat, będą widzieć mnie inni. Wysyłam zdjęcie przyjaciółkom, prosząc je o opinię. Zmieniam ciuchy sześć razy. Jedyne, co teraz mogłoby mnie uratować, to facet, który mówi: „Wyglądasz sexy i chętnie bym cię prze…ciał”

#4 KUPOWANIE NOWYCH DŻINSÓW To koszmar, kiedy sprzedawczyni oferuje pomoc. W odpowiedzi na: „jaki rozmiar?” zawsze podaję rozmiar mniej. Potem udaję, że przymierzam i wychodzę z niczym. Albo z zamiarem powrotu i zakupów, gdy nie będę musiała się zwierzać z mojego rozmiaru. Pytanie o rozmiar jest jak pytanie, ile ważysz. Nie jest OK. Powinien być jakiś system, który ocenia cię magicznie i dostarcza idealne ciuchy do przymierzalni. Halo, jest 2015. Trochę technologii, pliz.

#5 ZASTANAWIANIE SIĘ, JAK OCENIAJĄ MNIE MĘŻCZYŹNI Uważają, że jestem szczupła? Przeciętna? Gigantyczna? Zdobyłabym więcej punktów, gdybym była szczuplejsza? Zastanawiam się. I pewnie nie poznam odpowiedzi. Nawet gdy spytam mojego chłopaka milion razy, on nie powie prawdy, chyba że akurat powie, ale mu nie uwierzę. Nawet ja sama nie wiem, ile punktów dałabym sobie w rankingu seksowności, gdybym była facetem.

fot. istock.com

#6 ZDEJMOWANIE SUKIENKI NA PLAŻY To jest najgorsze. Nienawidzę pochylać się w bikini, więc opracowałam sztukę zdejmowania sukienki na leżąco. Później, kiedy wracam z pływania: kolejny dylemat. Chciałabym jak najszybciej się położyć, żeby nikt nie musiał długo oglądać mojego trzęsącego się tłuszczu. Ale ręcznik jest cały w piasku i nie chcę się na nim kłaść, gdy jestem mokra. Alternatywa? Podnieść ręcznik i go wytrzepać? Dzięki, nie pochylam się w bikini.

#7 DECYZJA, CZY JEŚĆ W PRACY Zawsze mam własny lunch, żeby nie rzucać się na to, co ktoś przyniesie, ale... czasem ktoś przynosi ciasto, które piekł cały weekend specjalnie dla zespołu. Albo (gorzej!) ciasto jest bezglutenowe, wegańskie, antyalergiczne, ekologiczne i jakieś tam jeszcze, żeby freaki, które przynoszą sobie własny lunch do pracy, też mogły je zjeść. No wtedy byłoby nie fair, gdybym nawet nie spróbowała. Jeśli się skuszę, czuję się fatalnie, bo codziennie jestem na diecie: nie jem prawie w ciągu dnia (żeby ludzie nie myśleli, że jestem tłustym łakomczuchem), dopiero w domu, bo jestem głodna, no i nie jadłam cały dzień, bo byłam na diecie...

#8 CHUDNIĘCIE I TYCIE Nawet o gram. Jednak nie życzę sobie, żeby moja waga podskoczyła. Jestem tak blisko bycia chudą. I tak blisko bycia grubą. Kiedy Regina George z filmu „Wredne dziewczyny” powiedziała, że chce schudnąć półtora kilograma, pewnie miałam się roześmiać, ale... ja właśnie chcę schudnąć półtora kilograma. To by zmieniło moje życie.

#9 ZASTANAWIANIE SIĘ, CZY FACET JEST ZAINTERESOWANY Rozmawia ze mną, bo mu się podobam, czy dlatego, że jestem grubą kumpelką szczupłej dziewczyny, z którą chciałby się umówić? Flirtuje dlatego, że myśli że jestem szczupła (i sexy) czy wypił za dużo, a ja jestem w pobliżu? Trudno mi wyczuć. Nawet nie wiem, czy podobałabym się sobie, gdybym była mężczyzną.

#10 MÓWIENIE INNYM, ŻE NIE IDĘ NA IMPREZĘ, BO CHCĘ SCHUDNĄĆ 1,5 KG Wiele osób uważa, że 1,5 kg to nic, ale dla mnie to bardzo dużo. I kiedy ktoś zaprasza mnie na imprezę, zdarza mi się odmówić. Drinki i pizza to milion kalorii, a ja czasem potrzebuję wolnego weekendu, żeby poczuć się szczupła. Czy naprawdę chudnę w ten weekend? Jasne, że nie. Ale też nie objadam się i jest mi wtedy lepiej. Bo wszystko jest w mojej głowie. Czasem czuję się szczupła, czasem nie. A naprawdę? Wyglądam OK. I chyba chcę to zaakceptować.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj