W twoim świecie

Dlaczego ciągle wracamy do siebie po rozstaniu?

Zerwać ze sobą jest coraz trudniej. Czasem trzeba to zrobić kilka razy. Witaj w świecie, w którym twój nowy facet i twój były facet, to jedna i ta sama osoba.

31maja2019
Dlaczego ciągle wracamy do siebie po rozstaniu? fot. istock.com

Kiedy Karen poznała swojego eks, pokochała go za to, że potrafił rozśmieszyć ją do łez. Po roku jednak doszła do wniosku, że czas się ustatkować i zaczęła rozmawiać o wspólnym mieszkaniu. Adrian unikał tematu (i zobowiązań), więc zerwała z nim. Kilka miesięcy później… znów byli parą. A potem znów się rozstali i znów zeszli, i znów rozstali. I tak przez kolejne sześć lat. – Chciałam czegoś więcej, więc wycofywałam się z tego związku – opowiada Karen. – Wtedy on panikował i zaczynał o mnie zabiegać. Myślałam sobie, że zrozumiał swój błąd i znów zaczynaliśmy się spotykać. I tak w kółko… Karen i Adrian nie są jedyną parą, która przeżywa takie miłosne déjà vu.

Jak stworzyć trwały związek?

 

Reklama

Dla wielu młodych ludzi jest normą. Niedawne badania Bowling Green State University i University of Wisconsin w Milwaukee wykazały, że 40% osób w wieku 17-24 przynajmniej raz jeszcze umówiło się ze swoim eks na randkę. Ponad połowa z nich uprawiała seks po rozstaniu, a większość z tych, którzy reanimowali związek, wpadała w podobny cykl jak Karen i jej chłopak. Przeciętnie dwa razy w roku rozstawali się i godzili. Chroniczne umawianie się z eks stało się modne między innymi dlatego, że odwlekamy decyzje o ślubie, mamy zatem więcej czasu na takie rozstania i powroty. Poza tym, status współczesnych relacji jest dość skomplikowany. Kiedyś sprawa była jasna: albo byliśmy z kimś, albo nie. Teraz, niezobowiązujący seks stał się akceptowalny i trudno wyczuć, kto jest tylko kumplem do łóżka, a kto kandydatem na Tego Jedynego. I kiedy spotkasz się ze swoim eks (na seks), czasem nie wiesz do końca, czy chodzi tylko o ten seks czy o sezon drugi. Poza tym… w 2015 roku możesz porzucić faceta, ale jeśli nie masz megasilnej woli i nie odfriendujesz go na FB oraz nie przestaniesz go obserwować na Instagramie – twój smartfon non stop ci o nim przypomina. A wręcz zachęca do tego, by wysłać mu mejla albo skomentować jego post. – Odwyk w takiej sytuacji to tortura – śmieje się Karen. Ma rację: zerwanie stało się w dzisiejszych czasach właściwie niemożliwe.

fot. istock.com

Czym w związku jest efekt jo-jo?

No i jeszcze jedna sprawa. Kultowe seriale. Dorastałyśmy, podglądając romanse kobiet z „Seksu w wielkim mieście”, skomplikowane relacje „Przyjaciół” oraz przypływy i odpływy uczuć w „Chirurgach”. Przyzwyczaiłyśmy się, że w miłości nie zawsze wszystko jest proste, a gdy nie jest proste, właściwie jest całkiem fajne. Poza tym, gdy nawiążemy już głęboką relację z mężczyzną, trudno jest odpuścić, gdy pojawiają się komplikacje. Eliza spędziła dwa i pół roku ze swoim facetem – rozstając się z nim co kilka miesięcy tylko po to, by po kolejnych paru miesiącach do niego wrócić. – Wiele nas łączyło – zwierza się. – Obydwoje mieliśmy problemy z rodzicami i rozumieliśmy się jak mało kto. Zrywali ze sobą, bo on nie chciał zobowiązań. Ale w końcu zawsze do siebie wracali ze względu na tę emocjonalną więź. I uprawiali seks – zarówno w czasach, gdy byli parą, jak i wtedy, gdy byli osobno. Silną więź z mężczyzną trudno zerwać ze względu na chemię mózgu. Było niedawno takie badanie, w którym dr Jim Pfaus, profesor psychologii z Concordia University w Kanadzie, połączył w pary szczury – płci męskiej i żeńskiej. Jednocześnie oznaczył je charakterystycznym zapachem. Po jakimś czasie wszystkie biorące udział w badaniu szczury wpuścił do jednego pomieszczenia. 80% z nich połączyło się w parę z partnerem, którego już znały. Zdaniem dr Pfausa – kiedy jesteś w tym cudownym, magicznym, poorgazmicznym stanie, mózg produkuje oksytocynę i opioidy – związki chemiczne, których poziom wzrasta, gdy jesteśmy szczęśliwie zakochani. Niektórzy naukowcy twierdzą też, że te same związki chemiczne odpowiedzialne są za uzależnienia. To dlatego wejście w związek z osobą, którą znasz, jest łatwiejsze niż rozpoczynanie świeżej relacji. Gabriela zerwała ze swoim facetem, bo ciągle się kłócili. Ale nawet po rozstaniu nie przestali ze sobą sypiać. – Było to wygodne – przyznaje Gabi. – Łatwiejsze niż rozpoczynanie nowego związku i przyjemniejsze niż samotność. Czułam się bardziej komfortowo, sypiając z mężczyzną, z którym… już kiedyś spałam. Zwłaszcza że nie zależało mi na tym, by poszerzać horyzonty. Nie jestem święta, ale skoro miałam wybór, wolałam kogoś znajomego... Zresztą niedawne badanie Oakland University pokazuje, że niezobowiązujący seks nie jest wcale taki niezobowiązujący. Wśród tych, którzy kiedykolwiek mieli takie jednorazowe przygody – 13% mężczyzn i 10% kobiet przespało się z osobą świeżo poznaną na imprezie czy przez internet, a 65% zrobiło to ze swoim (lub swoją) eks.

fot. istock.com

Kiedy przychodzi czas na ostateczne rozstanie?

Karen zmęczyła w końcu emocjonalna huśtawka. Postanowiła więc zerwać z Adrianem raz na zawsze. – I była to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jaką zrobiłam w życiu – opowiada. – Tak chyba musi wyglądać zerwanie z narkotykami. Badacze przyznają, że takie relacje w stylu jo-jo są wyczerpujące i na dłuższą metę – frustrujące. No bo przeprowadzasz trudną rozmowę, odświeżasz profil na Tinderze, zapisujesz się na zumbę, żeby podnieść endorfiny i zrobić coś z czasem, a po tygodniu czy dwóch… lądujesz w łóżku z eks. To może działać depresyjnie, bo sugeruje, że stoisz w miejscu ze swoim życiem. No i choć z badań wynika, że pary, które wielokrotnie do siebie wracają, mają silną emocjonalną więź, to okazuje się także, że często się kłócą. I to czasem kłócą bardzo mocno – procent werbalnej i fizycznej przemocy jest wśród jo-jo-partnerów większy niż przeciętnie. Intuicyjnie też czujemy, że powtarzanie kompulsywnie tej samej czynności nie świadczy o dobrej kondycji psychicznej. A powtarzanie tej samej czynności i oczekiwanie różnych rezultatów – nie świadczy o dobrej kondycji intelektualnej. O ile miłosny sequel czasem się sprawdza, to już trylogia raczej nie. Możemy nauczyć się na błędach z „pierwszej części” i z dobrą motywacją spróbować raz jeszcze, ale jeśli ta próba się nie powiedzie, to znaczy, że chyba ten konkretny układ nie ma szans na przyszłość. Gdy partner po raz kolejny cię zrani i rozczaruje, to dawanie mu trzeciej, czwartej, piątej szansy nie ma sensu. Z drugiej strony – chociaż taki notoryczny związek nie ma przyszłości, nie znaczy, że jest całkowicie bez sensu. Gabriela przyznaje, że układ z mężczyzną-bumerangiem sporo ją nauczył. – Dzięki niemu zrozumiałam, że nie chcę takiej relacji – opowiada. – Chcę wspaniałego seksu, ale z kimś, kto mnie kocha i wspiera. Kiedy znalazła to z nowym mężczyzną (który teraz jest jej partnerem), poczuła, jakby… zadzwonił budzik. Sen się skończył, a ona pożegnała się na dobre ze swoim byłym. Trzeba też przyznać, że nie wszystkie związki w stylu jo-jo kończą się katastrofą. Są wyjątki. Czasami odrobina przestrzeni leczy rany i pozwala spojrzeć na sytuację z dystansu. Tak się stało w przypadku Nikoli i jej chłopaka. Przez rok zrywali się ze sobą i wracali do siebie. W końcu Nikola powiedziała, że przyjmuje swojego byłego na okres próbny. Ostatni raz. Gdy okazało się, że jest gotowy na dorosły związek, bo wspierał ją podczas trudnego okresu – jej matka walczyła z rakiem – zdecydowała, że chce być z nim. Planują wspólne mieszkanie. – Zrywając z nim, powiedziałam mu, że potrzebuję mężczyzny, który wie, czego chce i jest pewien, że chce właśnie mnie – opowiada. – Kiedy wrócił do mojego życia, okazało się, że już stał się właśnie takim mężczyzną...

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj