W twoim świecie

Poślubna depresja, czyli o tym jak bajka odeszła w zapomnienie, a pozostało jedynie wielkie rozczarowanie

Najpierw wielka miłość, później ślub, a na końcu... depresja. Skąd się bierze? I czy to oznacza, że wcale nie jesteście sobie przeznaczeni?

Paula Konieczny

06maja2019
Poślubna depresja, czyli o tym jak bajka odeszła w zapomnienie, a pozostało jedynie wielkie rozczarowanie fot. istock.com

Pamiętam przygotowania do ślubu mojej najlepszej przyjaciółki z dzieciństwa – wielkie planowanie, niepohamowana ekscytacja, radość i ogólny szał. W końcu nadszedł ten upragniony dzień, a emocje sięgnęły zenitu. I faktycznie – naprawdę wszystko wyglądało jak w bajce. Ale wkrótce potem jej bajka się skończyła...

Poślubna depresja - od czego zależy?

Już po miesiącu od pamiętnego dnia, cała we łzach oznajmiła mi, że to pomyłka, a jedynym wyjściem z tej, cytuję „beznadziejnej sytuacji” jest rozwód. Dlaczego dziewczyna, która wypowiadając słowa przysięgi nie mogła pohamować łez radości, była teraz tak przygnębiona i rozczarowana? I czy to naprawdę był koniec ich miłości?

Reklama

Nie. Są szczęśliwym małżeństwem z kilkuletnim stażem i pierwszym potomkiem w drodze. Bo depresja poślubna, wbrew pozorom, wcale nie oznacza, że z waszym związkiem coś jest nie tak.

Emocje - jak je opanować?

Każdej przyszłej pannie młodej towarzyszą wielkie emocje – z radości i ekscytacji niemal unoszą się parę metrów nad ziemią, z niecierpliwością odliczając dni do tego wielkiego dnia i starannie planując najdrobniejsze szczegóły. Cały „proces zamążpójścia” związany jest właśnie z intensywnymi emocjami – od zaręczyn, przez planowanie ceremonii i wieczór panieński, aż do ślubu. W końcu nastaje ten upragniony dzień a wraz z nim... koniec. Nagle jest już po wszystkim. Już nie czekasz z dreszczykiem podekscytowania na to wielkie wydarzenie, nie musisz już nic przygotowywać, przestajesz być w centrum zainteresowania. Nie ma już o czym rozmawiać, ani czego planować...pojawiła się tylko pustka, a zamiast fajerwerków, których oczekiwałaś po ślubie, zastała cię codzienność. Zaskakująco normalna. I właśnie wtedy dopada cię przygnębienie.

I wcale nie ma to związku z waszą miłością. Depresja poślubna zdarza się nawet najbardziej zakochanym nowożeńcom. Jak się okazuje, dotyka wiele młodych mężatek, czego dowodzą badania przeprowadzone przez amerykańskich naukowców. Na 152 badane kobiety, cierpiało na nią aż 12% z nich.

Depresja - jak się objawia?

Depresja poślubna jest skutkiem gwałtownego spadku emocji. Po ślubie doświadczasz czegoś w rodzaju wypalenia – cały okres przed ceremonią działałaś na najwyższych obrotach, skupiona na swoim celu. Nagle go straciłaś i masz prawo czuć się zagubiona i zdezorientowana. Przywykłaś do bycia w centrum zainteresowania, a planowanie dostarczyło ci wiele zabawy. Życie po ślubie wydaje się więc teraz wyjątkowo nudne i nijakie. Praca, codzienne obowiązki rutyna – nic z tego nie jest ani ekscytujące ani kreatywne, tak jak planowanie hucznej imprezy w bajkowym stylu. Jesteś więc teraz jak balonik, z którego ktoś nagle wypuścił powietrze.

Nie daj się jednak ponieść negatywnym emocjom i wstrzymaj się z tym pozwem rozwodowym, bo wcale nie jest tym czego potrzebujesz. Potrzeba ci - przede wszystkim - czasu.

Takie pogorszenie nastroju jest stosunkowo krótkie - trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. Ważne by zrozumieć, że depresja poślubna zdarza się nawet najbardziej zakochanym i to nie z wami jest coś nie tak. Potrzebujesz po prostu czasu na przywyknięcie do nowej sytuacji. Kluczem jest nauczyć się czerpać radość z małych rzeczy, wspólnej codzienności, która wcale nie musi być tak szara i rozczarowująca. Zamiast bezczynnie gapić się w sufit i rozpaczliwe rozpaczać za tym, co było i już nie wróci, znajdź sobie cel – poświęć się pasji, na którą wcześniej nie miałaś czasu, albo zapiszcie się razem na kurs tańca. A przede wszystkim doceń to, że jesteście razem, bo bajka wcale nie musi kończyć się wraz z dniem na ślubu.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj