W twoim świecie

Zostań swoim własnym guru

Takim, który inspiruje, wspiera, dodaje poweru. I pomaga wejść na szczyt. Cokolwiek ten szczyt dla ciebie znaczy.

28kwietnia2019
Zostań swoim własnym guru fot. istock.com

Oglądałaś „Whiplash”?

Akcja jest taka: dziewiętnastoletni perkusista dostaje się do najlepszej szkoły muzycznej w kraju. Do najlepszego dyrygenta. Najlepszego? Fletcher wyzywa członków zespołu od lachociągów. Policzkuje. Każe grać od szóstej rano do… szóstej rano. Doprowadza do łez. Albo do samobójstwa. Albo do wypadku samochodowego. – Pomagałem ludziom przekraczać granice – tłumaczy potem dyrygent. – To absolutnie konieczne. Dwa najgorsze słowa w języku angielskim to… „Good Job”!

Dobra robota? Wielu specjalistów od motywacji pewnie by się z nim nie zgodziło. Pochwały nas wzmacniają i inspirują do działania. Podobno. Podobno, bo z kolei inni eksperci przyznają, że wychowanie w stylu „Jesteś super!” odbiera pewność siebie, zamiast jej dodać. I coraz więcej milenialsów przyznaje im rację. – Chwalono nas za samo przyniesienie pracy domowej i powtarzano, jacy to jesteśmy mądrzy, utalentowani i szczególni – opowiada Mia Fontaine w „Podróży ze słoniem” . – Jednak gdy satysfakcja nie jest uzależniona od wyników, to wręcz podsyca brak pewności siebie. Zgadzasz się z nią? Cóż, nie musisz. Eksperci (już o tym pisałam?) mówią różne rzeczy i niektóre się wykluczają. Bo każdy z nas działa trochę inaczej i z innych źródeł czerpie power. Więc jeśli ty chcesz zagrać „Whiplash” w tempie, zdobyć grant, schudnąć piętnaście kilo, cokolwiek – musisz sprawdzić, co tobie pomaga spełniać marzenia. Jak? Przeczytaj, co się sprawdza u innych, weź, co ci pasuje, odrzuć to, co nie. Tak, dokładnie tak, jak to robisz w knajpie: „poproszę ciabattę ze szpinakiem, gorgonzolą i gruszką, ale bez gruszki, z parmezanem zamiast gorgonzoli i na bułce bezglutenowej”. Zobacz, co jest w menu.

Samodyscyplina - na czym polega?

Brzmi trochę niesmacznie, prawda? Jak glutaminian sodu albo chlorowodorek potasu. Ale prawda jest też taka, że nam jej (tej samodyscypliny) brakuje. Według statystyk, w postanowieniach noworocznych udaje nam się wytrwać tylko trzy tygodnie. Albo pięć (w innym badaniu). Albo dziewięć (w jeszcze innym). Po tym czasie większość z nas się poddaje. Nie byłoby w tym nic złego, gdybyśmy odpuściły, wyluzowały i cieszyły się życiem. Ale tak nie jest, my się frustrujemy i mamy do siebie pretensje. Bo nie chcemy żyć z nadwagą, w głupiej pracy, z długami i toksycznym facetem. Chcemy uczyć się języków, podróżować, awansować. Chcemy być coraz lepsze. Co nas powstrzymuje? Właśnie brak samodyscypliny, twierdzi Brian Tracy, autor „Nie tłumacz się. Działaj!”. Też tak uważasz? No to masz już pierwszy składnik do swojej ciabatty. – Samodyscyplina wymaga umiejętności odroczenia satysfakcji – tłumaczy Tracy. – Chodzi o to, aby wyrzec się łatwo przychodzących przyjemności i pokus, które mogą nas wywieść w pole, i zamiast tego utrzymać się w ryzach, robiąc wyłącznie to, co jest właściwe w perspektywie długoterminowej. Niby to wiemy, ale zdarza nam się zapomnieć, zwłaszcza gdy dążenie do celu jest trudne – wymaga rezygnacji z imprezy, trudnej rozmowy z mężczyzną czy codziennej nauki. Co wtedy? Jeśli chodzi o rzeczy typu rozmowa z facetem, z którym chcemy skończyć (albo poprawić) relację – po prostu musimy się przemóc i to zrobić. „Zjeść tę żabę” – jak pisze Brian Tracy. Natomiast jeśli chodzi o to, co wymaga systematyczności, trzeba wyrobić sobie nawyk. Czyli powtarzać codziennie, czy ile tam razy potrzebujemy, czynność, która zaprowadzi nas do upragnionego celu.

Reklama

Przyzwyczajenia

Nasz mózg jest leniwy i najbardziej lubi chodzić utartymi ścieżkami. Pisze o tym między innymi Charles Duhigg w „Sile nawyku”. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy skierowały nasz mózg na właściwy tor i pozwoliły mu wydeptać koleiny. Potem już będzie po nich dreptał, a my nie będziemy musiały wkładać za dużo wysiłku w działanie. Duhigg podaje przykład Lisy, która była gruba, paliła papierosy, często imprezowała i równie często traciła pracę, tkwiła więc po uszy w długach. Gdy była już na dnie – totalnie zdegustowana sobą i swoim życiem, zaczęła biegać i zmieniła swoje życie o 180 stopni. Trenowała na tyle konsekwentnie, że czynność, do której musiała się zmuszać na początku, weszła jej w krew. Poza tym – jeden nawyk pociągnął za sobą kolejne. Bo gdy się biega, łatwiej jest to robić nie paląc i nie pod wpływem. Bo gdy się biega, ma się więcej motywacji, by nie objadać się junk foodem. Bo gdy się biega, poznaje się ludzi, którzy też biegają i zarażają cię swoim entuzjazmem, i konsekwencją. I tak dalej... Wprowadzenie nawyku jest trudne, ale powtarzanie go sprawia, że z mapy mózgu znikają stare ścieżki (typu: śpię do 10.00 i zaczynam dzień od croissanta), a pojawiają się nowe (wstaję o 6.00, biegnę kwadrans, a potem zjadam banana). Ile to trwa? Kathryn Hansen, autorka „Brain over Binge”, eksbulimiczka, pokonała napady objadania się w mniej więcej trzy miesiące (od momentu podjęcia decyzji). Po tym czasie straciła całkowitą ochotę na zapychanie sobie żołądka tysiącami kalorii i jest pewna, że nigdy do tego nie wróci.

System motywacyjny

No dobrze, ale są takie chwile w życiu człowieka i w twoim pewnie też, gdy traci zapał. Powodów jest tysiąc i nie mam miejsca, żeby je tu wymieniać. Dla bohatera filmu „Whiplash”, Andrew, był to moment, w którym Fletcher zaprosił do zespołu nowego perkusistę. Rywalizacja miała podkręcić ambicje młodego muzyka, ale zamiast tego – sfrustrowała go. To się zdarza. Co masz robić, gdy tobie się zdarzy? Jeśli wiesz, co cię motywuje w kryzysie – wizja celu, rywalizacja, nagroda na półmetku – wykorzystaj tę wiedzę. Jeśli nie wiesz, czas to odkryć. Bo na każdego, jak już wspomniałam, działa coś innego. – Tak jak każdy z nas ma inne odciski palców i kod DNA, tak też każdy człowiek wyposażony jest w motywacyjny szablon – uważa Tamara Lowe, autorka książki „Zmotywuj się”. – To, co motywuje mnie, raczej nie podziała na ciebie. Jeśli chcesz znaleźć swoje motywacyjne DNA, odpowiedz sobie na 3 pytania: 1. Lubisz rywalizację czy wolisz współpracę? Jeśli to pierwsze – cieszy cię wydajność. Jeżeli to drugie – fajne relacje. 2. Wolisz stabilizację czy zmiany? Bo jednym zależy na poczuciu bezpieczeństwa, inni chcą, by w ich życiu było ciekawie. 3. Co dałoby ci większe poczucie własnej wartości: pochwały (bez premii) czy premia (bez słów uznania)? Są osoby, które pragną konkretnych korzyści, innych motywuje fakt, że to, co robią, ma sens i znajduje poparcie innych. Kiedy znasz już odpowiedzi na te pytania, przeformułuj swój cel tak, żeby odpowiadał twojemu motywacyjnemu DNA. Powiedzmy, że chodzi o to bieganie. Jeśli lubisz rywalizację, zmiany i premię, to pewnie zmotywuje cię Endomondo, treningi w terenie i wygrane w zawodach. Ale może też być tak, że zmotywują cię przyjaciółki, które będą trenować razem z tobą (bo jesteś typem „współpracującym”), karnet na siłownię, w której jest bieżnia (bo lubisz rutynę), a zamiast wygranej w zawodach – zbieranie lajków pod selfi e na FB albo biegi charytatywne, jak Bieg św. Mikołaja. W jednym i drugim przypadku, będziesz robić w zasadzie to samo, ale zależnie od sposobu, jaki wybierzesz, będziesz z każdym treningiem podkręcać swoją energię albo przeciwnie, tracić ją.

Jeśli już wiesz, jakie rzeczy dodają ci poweru (i masz kolejny składnik do ciabatty), możesz opracować plan B. Na wypadek kryzysu, choroby, weekendu w górach. Co zrobisz w takich sytuacjach? Dasz sobie urlop? Umówisz się na spotkanie ze swoją prywatną grupą wsparcia? Obejrzysz „Forresta Gumpa”? Przygotuj sobie koło ratunkowe.

Wzmacniacze smaku - o co chodzi?

I jak się czujesz? Wydaje ci się, że udźwigniesz temat i zostaniesz swoim własnym guru czy poddajesz się i szukasz swojego prywatnego Fletchera? Zanim się poddasz, dodaj przyprawy do swojej ciabatty. Podrzucam jeszcze kilka rzeczy, które mogą ci pomóc w motywowaniu samej siebie do działania:

DIETA - Greccy filozofowie robili sobie głodówkę albo jedli tylko owoce, gdy tworzyli swoje dzieła. Uważali, że gdy organizm nie jest zajęty trawieniem skomplikowanych potraw, może poświęcić więcej energii na myślenie. Weź to pod uwagę, gdy będziesz uczyć się do egzaminów, tworzyć prezentację czy przygotowywać się do rozmowy kwalifikacyjnej.

RUCH - Pobudza endorfiny, poprawia humor, dodaje energii. Ewa Chodakowska właśnie z tego powodu radzi włączyć go do swojego życia. Na stałe.

LUDZIE – Otaczaj się mądrzejszymi od siebie – radzi coach Mateusz Grzesiak w książce „Success and Change”. Będą cię ciągnąć w górę, nie ściągać w dół. Możesz też ich spytać, jak doszli tam, gdzie doszli (jeśli też chciałabyś tam dojść). A jeśli nie masz możliwości spytać – obserwuj ich. Czytaj ich książki, wpisy na FB, filmy na YouTube... – Przestań spędzać czas z toksycznymi osobami – to kolejna rada Mateusza Grzesiaka. Chyba nie wymaga komentarza.

PRZYPOMINAJKA - To może być talizman. Albo zdjęcie domu, który chcesz kupić. Albo – czytanie co wieczór listy postanowień noworocznych.

PYTANIA, NA KTÓRE NIE MUSISZ ODPOWIADAĆ - Są jak fitness dla mózgu. Pisze o tym Robert Maurer w „Filozofi i Kaizen”: działają na nasz umysł inspirująco. Na przykład: „Co mogę zrobić, żeby mieć elastyczne godziny pracy?”, „Jakie jeszcze są sposoby na znalezienie idealnej niani?”. Nie czekaj na odpowiedź. Żyj sobie dalej. Odpowiedź pojawi się. Kiedyś.

PYTANIA, NA KTÓRE MUSISZ ODPOWIEDZIEĆ - Spójrz na ramkę obok... Na deser Jeśli przeczytałaś ten artykuł do końca i wykonałaś ćwiczenia, to… cóż: Good Job! Nie do końca zgadzam się z Fletcherem. Myślę, że właśnie zostałaś swoim własnym guru i wolno mi cię za to pochwalić. I jeszcze za to, że stworzyłaś swoją idealną ciabattę. Smacznego! Mam nadzieję, że zapewni ci energię na długo

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj