W twoim świecie

Mamy konkretne dowody na to, że miłość tuczy…

Od kiedy jesteś ze swoim facetem, głównie… spędzacie czas na kanapie? Jeśli to lubisz, super. Jeśli wolałabyś robić coś innego… halo, masz prawo być sobą w tym związku.

21kwietnia2019
Mamy konkretne dowody na to, że miłość tuczy… fot. istock.com

Badania jasno pokazują: miłość tuczy. Udowodnili to naukowcy z uniwersytetu w Heidelbergu w Niemczech. Zwłaszcza my, kobiety, tyjemy w związku, bo przerzucamy się na (węglowodanową) męską dietę i żeby spędzać więcej czasu z partnerem, rezygnujemy z zajęć zumby. Generalnie nie ma powodu do dramatu. Dobra pizza nie jest zła. Podobnie jak przerwa od zumby. Ale nie tylko o to chodzi. Chodzi też o łatwość, z jaką porzucamy wszystko, co lubiłyśmy robić jako singielki, żeby dopasować się do faceta. A tymczasem, żeby związek był szczęśliwy, trzeba zachowywać się (trochę) egoistycznie. W przeciwnym wypadku będziemy i grube, i sfrustrowane, a to chyba bez sensu. Dlatego przyjrzyjmy się typowym problemom w związku i zastanówmy, jak z nich wybrnąć...

Miłość tuczy – jaka jest prawda

Schabowy, pierogi, kopytka. Twój mężczyzna lubi sobie pojeść. I to najchętniej tradycyjnie, tak jak jadał w domu. A ty stawiasz na sushi, koreańskie pierożki albo jesteś weganką. Wspólne kolacje stają się problematyczne... Rada: Nie zmieniaj swojej diety. Masz prawo odżywiać się tak, jak ci się podoba. Jesteś dorosła i „łyżeczka za mamusię, łyżeczka za narzeczonego” cię nie obowiązuje. Jeśli źle się czujesz po pierogach z kapustą i grzybami, nie jedz ich. Ale nie przeciągaj partnera na swoją stronę stołu, bo on też jest dorosły. Nie lep mu też (poza wyjątkowymi okazjami) tych pierogów, których sama nie lubisz. Nic mu się nie stanie, jak zapewni sobie swoją działkę węglowodanów po drodze z pracy. A gdyby jednak przyszedł głodny i miał ochotę na twoje tabbouleh… poczęstuj go. Kto wie, może to być początek romantycznej kolacji.

Reklama

Wolność w związku

Partner nie lubi tracić cię z oczu. Zasypuje cię wtedy mejlami i smsami. Chce, żebyś zdawała mu dokładny raport z chwil, które spędziłaś bez niego i uważa, że należy mu się każda sekunda twojego czasu wolnego. Rada: Walcz o przestrzeń dla siebie. W związku zarówno „me-time”, jak i „we-time” jest ważny. W chwilach, które spędzacie osobno, macie szanse zatęsknić i przeżyć coś, o czym potem będziecie mogli sobie opowiedzieć. On nie chce nigdzie iść sam? No, to jest problem... Im bardziej on się ciebie trzyma, tym bardziej ty chcesz uciec… W takiej sytuacji pomoże rozmowa na temat tego, czego wam trzeba w związku. Czy on chciałby mieć partnerkę, która nie ma własnych zainteresowań? Czy ty chciałabyś mieć partnera, któremu jest całkowicie obojętne, z kim wychodzisz, gdzie i na jak długo? Prawdopodobnie... dwa razy „nie”. Wypracujcie więc kompromis. Na przykład taki schemat: jeden wieczór w tygodniu każde z was ma „wychodne”. Jedną sobotę w miesiącu spędzacie osobno. Miłość jest megaważna, ale każdy człowiek ma też naturalną potrzebę, by się rozwijać, uczyć, doskonalić. Niekoniecznie w związku.

Kochanie, przez ciebie nikt mnie nie lubi

Jesteś na liście gości co najmniej czterech imprez w tygodniu, ale z większości rezygnujesz. Uwielbiasz życie towarzyskie, ale twój facet jest samotnikiem i nie chcesz, by sam siedział w domu. Rada: Raz na jakiś czas weź ze sobą przyjaciółkę czy brata jako osobę towarzyszącą i pozwól partnerowi zostać w domu. Wszyscy będą zadowoleni. Nie chce cię puścić? Wytłumacz swojemu mężczyźnie, że uwielbiasz być wśród ludzi, rozmawiać, wymieniać się poglądami i jeśli będziesz większość wieczorów spędzać w domu, rozwinie się u ciebie chroniczny PMS. Jeśli go to nie przekona, powiedz, że według naukowców, seks jest lepszy, gdy partnerzy szanują swoje odmienne osobowości. A chemia utrzymuje się dłużej tylko w tych związkach, w których dwoje ludzi pozwala sobie na bycie sobą.

Związek, a oszczędzanie

Dobrze zarabiasz, a twój facet jest dopiero na pierwszym szczeblu kariery zawodowej. Albo – jako freelancer – należy do fejsbukowej grupy „Czekam na przelew”. Kiedy razem wychodzicie, zdarza mu się zapomnieć pieniędzy albo jego karta kredytowa nie działa. Nie chcesz robić scen (ani żyć jak mniszka), więc w końcu płacisz za wszystko. Ale czasami masz wrażenie, że partner cię wykorzystuje. Rada: To jasne, że skoro jesteście parą i on akurat zarabia mniej, płacisz za niego. Gdyby było na odwrót, byłoby na odwrót… A jeśli to stan permanentny? Twój pomysł na karierę, sukces i pieniądze to.. twój pomysł. Masz prawo piąć się w górę, a potem wydawać zarobione pieniądze, na co tylko chcesz. Tak samo twój facet ma prawo wybrać hipisowski tryb życia na stałe. W takiej sytuacji zastanów się, czy on na pewno jest twoim księciem z bajki? Bo może nie. A może... tak. Jeśli to drugie – super. On będzie ci przypominał, że pieniądze to nie wszystko. I że nie potrzebujesz codziennej latte na mieście, a rower jest zdrowszym środkiem transportu niż samochód. A ty jego będziesz ściągać na ziemię, gdy zapragnie rzucić pracę i wyruszyć do Wietnamu z jednym (niedużym) plecakiem.

Jak nie marnować czasu?

„KOCHANIE, PRZEZ CIEBIE MARNUJĘ CZAS” Budzik dzwoni o 5.00, więc podrywasz się uśmiechnięta, pełna energii, gotowa na wszystko. A partner chrapie w najlepsze. Wspólne śniadanie w sobotę? Niewykonalne. Rada: Niech facet sobie śpi, a ty zjedz śniadanie sama i ruszaj w drogę! Zegar biologiczny trudno przestawić i na pewno nie należy robić tego gwałtownie. Jeśli rano masz power, wykorzystaj go, jak lubisz: na jogging, spacer z psem, włoskie konwersacje z przystojnym nativem. Być może mężczyzna, kiedy zorientuje się, ile stracił, w kolejną sobotę wstanie godzinę wcześniej. A może nie. Macie dla siebie jeszcze popołudnie.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj