W twoim świecie

Jak rozmawiać z mężczyzną w pracy, żeby się dogadać?

Pytamy eksperta!

Izabela Cieplińska

02marca2019
Jak rozmawiać z mężczyzną w pracy, żeby się dogadać? fot. istock.com

Neurobiolodzy i psycholodzy są zgodni: różnice między kobietami i mężczyznami są wpisane w strukturę mózgu i wpływają na umiejętności porozumiewania się. Czy komunikacja między nami w pracy jest możliwa?

Zdecydowanie tak. W pracy może być nawet prostsza niż w domu, bo nie pozwalamy sobie na tyle emocji. Jesteśmy bardziej racjonalni i spokojni.

Ale mężczyźni twierdzą, że kierujemy się emocjami...

Wszyscy podejmujemy decyzje w oparciu o emocje. Tylko później to racjonalizujemy. Mężczyźni najczęściej wypowiadają już racjonalne argumenty, które wpłynęły na podjęcie decyzji. Tak mówią badania.

To czemu nam, kobietom, przypina się tę łatkę?

Mężczyźni uważają nas za emocjonalne nie na podstawie tego, co mówimy, ale jak mówimy. Operujemy pięcioma tonami głosu, które są wyższe od męskich. Gdy jesteśmy zdenerwowane lub podekscytowane, mówimy tym najwyższym. Do tego szybko i na przydechu. Nie używamy do tego, jak mężczyźni, przepony (oni się z tym rodzą, my musimy wyćwiczyć), która tuszuje tzw. nerwa w głosie. A gdy mówimy fonotonem na wysokich rejestrach, to po 20 sekundach, według neuronauki, mózg męski się wyłącza.

Zarzuca nam się też, że zadajemy więcej pytań...

Otwarte pytania są bardzo ważne. Pomagają zrozumieć drugiego człowieka. Mężczyzna boi się pytań, bo pokutuje stereotyp, że to jest dowód słabości. Musiałby się przyznać, że czegoś nie wie. Dlaczego mężczyzna nigdy nie pyta o drogę? No właśnie dlatego. Woli kluczyć przez 10 godzin, niż zapytać.

Mężczyźni generalnie czują się ze sobą lepiej. Podczas gdy my wciąż próbujemy się doskonalić, rozwijać.

Reklama

 Badania mówią, że w środowisku pracy mężczyźni oceniają się 30% lepiej, niż ocenia ich świat zewnętrzny, czyli współpracownicy. A kobiety oceniają się o 30% gorzej.

Z czego to wynika?

Po pierwsze, z dążenia do perfekcjonizmu. Po drugie, z chorej skromności. Kobiety nie potrafią mówić o sobie językiem korzyści. Prowadzę szkolenia, podczas których panie mają w 20 sekund wymienić swoje trzy mocne strony. Mają z tym ogromny problem.

Kobieta boi się też sięgnąć po awans?

Tak. Boi się, czy podoła, czy połączy pracę z wychowaniem dzieci. I finał jest taki, że zanim się zgłosi, oferta przechodzi jej koło nosa. A ona cierpi. Chociaż wina może leżeć też po stronie szefa, który przedstawia jej ofertę w sposób zniechęcający do awansu. Mówi: „Będziesz musiała być bardziej dyspozycyjna. Jak pogodzisz to z wychowywaniem dzieci? Co zrobisz, jak będą chore”. I zamiast myśleć o awansie w kategorii pozytywu, widzi go jako problem.

Czy przedstawicielki pokolenia milenialsów też mają z tym problem?

Mówi się, że to słabość pokolenia X... Generalizując, nie mają z tym problemów. Mają za to inne: na przykład nie potrafią poradzić sobie w pracy ze stresem i krytyką. Wychowywali się w poczuciu, że są najlepsi, najcudowniejsi. A brutalny świat obdziera ich ze złudzeń. Ostatnio psychologowie zrobili badanie na dzieciach z podstawówek, gimnazjów i liceów. Okazało się, że o ile pokolenie X miało wbudowany w życie trud i wysiłek, co dawało poczucie sprawczości, to młode pokolenie ma przesunięte poczucie kontroli z wewnątrz na zewnątrz. A to oznacza, że w pracy mają wygórowane oczekiwania, oczekują pomocy.

Czego możemy się uczyć od siebie nawzajem?

My od nich przede wszystkim umiejętnego używania pauzy i komunikacji „to the point” a także mówienia o sobie jak o marce. Oni od nas elastyczności, otwartości na zadawanie pytań i umiejętności radzenia sobie z emocjami innych.

A gdy ktoś nam przerywa, próbuje poniżyć?

Nie pozwalajmy sobie przerywać. To jest element manipulacyjny. Gdy do tego dojdzie, musimy o siebie zawalczyć. Powiedzieć: „Przepraszam, ale teraz ja mówię!”. W sytuacji, gdy mężczyzna wstaje, bo coś mu się nie spodobało, też wstańmy. Bo inaczej mimowolnie przyjmujemy pozycję karconego dziecka. Gdy czujemy, że ktoś próbuje nas poniżyć, brońmy swoich granic. Mówmy na głos, co czujemy: „Czuję się upokorzona, gdy mówisz do mnie w ten sposób”.

Jak w takim razie rozmawiać, żeby się dogadać?

Słuchać. Uważnie. Ze zrozumieniem. A potem chcieć zrozumieć. Gdy pojawia się konflikt, warto wspólnie poszukać rozwiązania C. Nie próbować na siłę przekonywać się do swoich racji. Szukać rozwiązania, które jest akceptowalne dla dwojga.

Nasz ekspert: Olga Kozierowska Założycielka Sukcesu Pisanego Szminką, mentorka, trenerka biznesu i mówczyni motywacyjna.

CO NAS RÓŻNI?

KONTAKT WZROKOWY Kobieta czuje się słuchana, gdy rozmówca utrzymuje z nią kontakt wzrokowy i reaguje na to, co ona mówi. Dla mężczyzny nie ma znaczenia, czy jest kontakt wzrokowy, czy go nie ma. Nie oczekuje też feedbacku niewerbalnego.

KIWANIE GŁOWĄ Gdy kobieta kiwa głową, oznacza, że słucha. Gdy mężczyzna kiwa głową, to znaczy, że się zgadza.

OKAZYWANIE EMOCJI Kobieta okazuje emocje mimiką twarzy. Mężczyzna przyjmuje pokerową twarz. Kobieta odbiera emocje mężczyzny jako negatywną, niewerbalną informację zwrotną. Mężczyzna uważa emocjonalność kobiety w pracy za słabość.

PODEJMOWANIE DECYZJI Kobieta myśli na głos, co mężczyzna ocenia jako szukanie aprobaty i porady. Mężczyzna podejmuje decyzje wewnętrznie i informuje o niej post factum, przez co kobieta może czuć się pominięta.

RADZENIE SOBIE Z EMOCJAMI INNYCH Kobieta rozumie innych lepiej niż mężczyzna i potrzebuje poczucia, że jest zrozumiana. Mężczyzna rozumie innych słabo, a to powoduje brak zrozumienia, że ktoś chce być po prostu wysłuchany, zamiast otrzymać zimne rozwiązanie.

NEGOCJACJE Kobieta jest lepsza w dialogach, mężczyzna w monologach. Mężczyźni mówią więcej i stanowczo, ale zdecydowanie częściej przerywają.

Artykuł premierowo ukazał się w numerze 02/2017 Cosmopolitan.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj