W twoim świecie

„Proszę, nie pytaj, jak poznałam tego jedynego!"

Chętnie wspominamy chwilę spotkania tego jedynego. Pod warunkiem, że... była romantyczna.

24lutego2019
„Proszę, nie pytaj, jak poznałam tego jedynego!" fot. istock.com

Zaczyna się niewinnie. Ktoś pyta ciebie i twojego faceta: „A wy dwoje? Jak się poznaliście?”. I zaczynasz się pocić, denerwować, szukać opowieści, która zastąpiłaby tą prawdziwą, totalnie nieromantyczną: poznaliście się w sieci. Co by tu wymyślić? „Spotkaliśmy się na sym… sympozjum naukowym. Podczas przerwy na kawę okazało się, że przy bufecie ktoś pomylił naklejki na dzbanki z mlekiem. I tam, gdzie miało być ryżowe, było zwykłe. A on jest uczulony na laktozę, więc… praktycznie uratowałam mu życie, mówiąc o tych naklejkach”. Albo: „Spotkaliśmy się przez T… Tomka, wspólnego znajomego. Skręcił kostkę, a miał już zabukowane miejsce na wyjazd narciarski. Musiał wystawić kogoś na swoje miejsce. Kolega, kolegi… to było przeznaczenie z tą kostką.” Przyznaj, mamy lekką obsesję na punkcie historii pt. „jak-się- -poznaliśmy”? Dorastając, naoglądałyśmy się i naczytałyśmy bajek (dzięki, Disney! dzięki, autorzy „Zmierzchu”, „Greya” & Co.).

Reklama

Konta na Instagramie, które pokazują fotki z pierwszych randek mają setki tysięcy followersów. Więcej niż zdjęcia ślubne. No tak, ale z drugiej strony... na pewno znasz kilka bajek, których dalszy ciąg był mało bajkowy. A może nawet sama taką przeżyłaś? Więc dlaczego taką wagę przykładamy do „pierwszego razu”? Zwłaszcza, że według badania PEW Research Center, 38% z nas spotkało partnera online albo przez aplikację mobilną? – Fokusujemy się na micie zakochiwania się – uważa Ty Tashiro, autor książki „Związkologia”. – I staramy się przystosować swoje historie miłosne do społecznych i kulturowych wymagań. 

Ale romantyczne love story w realu są bardzo rzadkie. Być może twojej babci pękła dętka na środku wiejskiej drogi i twój dziadek wyratował ją z opresji. Może twoja mama zgubiła kartę biblioteczną, którą znalazł twój tata, i tak się poznali. Ale ty? Co opowiesz swoim dzieciom i wnukom? „Zobaczyłam w opisie, że ma 196 cm wzrostu, kocha snowboard i koty, czym totalnie mnie zauroczył”. W czasach, gdy „pierwsze wejrzenie” oznacza dotknięcie kciukiem czyjejś twarzy i przesunięcie jej w prawo, miłość nie wydaje się tak magiczna. Trudno. – Kiedyś ludzie wstydzili się przyznać, że spotkali się na imprezie – przypomina psycholog Daniel Jones, autor książki „Terapia krótkoterminowa”. – Klub niedawno był takim Tinderem. Ludzie poznawali się przy barze, zamawiając drinki. Teraz wydaje się to takie autentyczne w porównaniu z aplikacjami randkowymi. Weź to pod uwagę następnym razem, gdy ktoś spyta, jak się poznaliście. A jakby co, możesz trochę podkręcić swoją historię. Jak 29-letni Dawid, chłopak 22-letniej Anny, z którą spotyka się od roku: – Moja dziewczyna opowiada, że poznaliśmy się na spotkaniu biblijnym – mówi. – Więc jak ludzie potem się dowiadują, że wyczaiłem ją na Tinderze, wszyscy się śmieją. – Poznałem mojego chłopaka na forum erotycznym – to z kolei historia 27-letniego Janka. – Ale brzmi to dość pornograficznie, więc podaję nazwę popularnego portalu randkowego. Kumple nie traktowaliby naszego związku serio, gdybym przyznał, że szukałem tylko kogoś na jednonocną przygodę.

Dobra wiadomość: do chwili, kiedy będziesz opowiadać waszą historię wnukom, „Tinder” będzie brzmiał bardzo romantycznie. Przynajmniej w porównaniu z programem doboru partnerów na podstawie siatkówki, odcisku palca czy jak tam będą się poznawać single w 2038. Poza tym – wszystko zależy od tego, jaki kontekst nadasz swojej opowieści. Jeśli sama wierzysz, że pokonałaś w wyścigu o jego serce setki rywalek – inni też w to uwierzą. Jedna z nas, Angela, odpowiadając na pytanie o pierwsze spotkanie, dość szybko przechodzi do tematu pierwszej randki. – Zaraz po niej mój chłopak wysłał mi SMS-a, żebym zrezygnowała z diety pudełkowej, którą zamawiałam do pracy – mówi. – Zaproponował, że on będzie dla mnie gotował i dowoził mi w pudełkach. Zamiast opowiadać o tym, jak się poznaliście online, skoncentruj się na tym momencie, w którym po raz pierwszy zorientowaliście się, że jesteście sobie przeznaczeni (na przykład: „Przyznałam, że zawsze, kiedy mi smutno, oglądam cały sezon „Gry o Tron” naraz”). Albo na chwili, kiedy on zrobił dla ciebie coś wyjątkowego (zaśpiewał „I Will Always Love You” i umieścił na YouTubie). Dzięki temu wasza historia będzie brzmiała super. Możesz też wspomnieć, że poznaliście się online: on cię zaczepił na kilku portalach jednocześnie, więc uznałaś, że nie ma co bronić się przed przeznaczeniem. Pamiętaj, że każde love story ma w sobie „coś”. I to „coś” opowiedz innym. Zwłaszcza, że naprawdę nie ma znaczenia, jak się poznaliście. Ważne, kiedy między wami pierwszy raz zaiskrzyło. I czy czujesz, że wciąż iskrzy...

Artykuł premierowo ukazał się w 03/2016 Cosmopolitan.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj