W twoim świecie

„Mój facet prowadził sekretne życie” – prawdziwa historia

Po tragicznej śmierci Pawła w wypadku samochodowym jego dziewczyna dokonała szokującego odkrycia: poza nią spotykał się jeszcze z przynajmniej sześcioma kobietami

Izabela Cieplińska

22lutego2019
„Mój facet prowadził sekretne życie” – prawdziwa historia fot. istock.com

Po tragicznej śmierci Pawła w wypadku samochodowym jego dziewczyna dokonała szokującego odkrycia: poza nią spotykał się jeszcze z przynajmniej sześcioma kobietami. Trzy z nich zgodziły się z nami porozmawiać. Chcą pomóc innym rozpoznać oszusta. Czy tobie mogłaby się przydarzyć taka sytuacja?

 

Jesień była dla niej wyjątkowo trudna. Męczyły ją poranne mdłości i doskwierała samotność. Paweł (38 lat), jej chłopak, pracował w innym mieście, więc Justyna (34 lata) większość czasu spędzała sama. Ale cieszyła się na nadchodzącą niedzielę. Jej rodzina miała wreszcie poznać jej superprzystojnego budowniczego (prowadził firmę budowlano-remontową) i ojca dziecka, które nosiła w brzuchu. Wiedziała, że pokochają go od pierwszego wrażenia. Tak jak ona.

Ich romans przypominał trąbę powietrzną

Poznali się przez portal randkowy w maju 2016 roku. Na pierwsze wyjście Paweł zaprosił ją i jej trzyletnią córeczkę z poprzedniego związku do kina. Wkrótce zaczął ją zabierać na weekendy za miasto. Chemia między nimi była nieziemska. Chociaż pracował
i mieszkał w innym mieście, szybko zaczęli rozmawiać o wspólnym życiu. We wrześniu Justyna była w ciąży, jej córeczka nazywała Pawła tatusiem. 

Dzień przed obiadem u rodziców Paweł napisał SMS-a, że ma problemy w jednym z mieszkań, które remontuje. W niedzielę przed południem wysłał wiadomość, że rura wciąż przecieka i nie może tak tego zostawić. „Lepiej, żebyś utonął w tej powodzi”, odpowiedziała wściekła Justyna. Wtedy nie skojarzyła faktów, że podobnej wymówki użył już wcześniej, gdy mieli spotkać się z jej siostrą i mamą po raz pierwszy. Obiad z rodziną zjedli bez Pawła. Justyna czuła się upokorzona. „To koniec”, napisała.

Reklama

Pojawił się w poniedziałek. Próbował odzyskać ją podczas lunchu. Po czym znów przepadł, ignorując jej wiadomości, telefony i e-maile. Nie odbierał też telefonu od prawnika, którego zatrudniła, by ustalić alimenty na nienarodzone dziecko. A później, dokładnie w grudniu, zobaczyła post, który zmroził jej krew w żyłach: „Paweł nie żyje”. Jego samochód dachował.
Nie zdążyła się otrząsnąć po informacji, gdy dostała wiadomość na Facebooku: „Kiedy poznałaś Pawła?”. Przyszedł od kobiety, która podpisała się jako jego dziewczyna. Justyna odpisała, że to ona była jego kobietą! Mieli ostatnio trudne chwile, ale heloł!

Jej smutek i rozpacz szybko przeszły w zdziwienie i oburzenie. Uważnie prześledziła kondolencje składane przez inne kobiety w komentarzach pod postem o jego śmierci. Tym sposobem w ciągu miesiąca dotarła do przynajmniej pięciu kobiet, które także uważały się za przedśmiertne dziewczyny Pawła i które w większości żyły w przekonaniu, że miały go na wyłączność.

Odkryła dwa pierścionki zaręczynowe, obietnice wspólnego domu i kilka wątków na temat ślubu w tym samym urzędzie stanu cywilnego. Justynę najbardziej zabolało to, że niedzielę, w którą mieli zjeść wspólny obiad u jej rodziny, spędził z inną kobietą. I że oświadczył się tamtej przed jej najbliższymi.

Justyna nie miała pojęcia, że jej związek z Pawłem będzie tak wyglądał

Takie relacje są dobrze znane ekspertom badającym zachowania psychopatów. Chociaż tym mianem najczęściej określa się seryjnych morderców i czarne charaktery w horrorach. Psychopatia (i socjopatia, termin, którzy psycholodzy często używają wymiennie) opisuje przeróżne cechy osobowości. „Możesz być psychopatą bez popełnienia morderstwa”, uważa Hedwig Eisenbarth, adiunkt psychologii na Uniwersytecie w Southampton. „Istnieje cała masa zachowań, które są bardzo okrutne, ale równocześnie nie są sprzeczne z prawem”. Jakie? Większość psychopatów z łatwością kłamie, zachowuje się bezwzględnie, nie okazuje empatii. „Czerpią przyjemność z manipulacji innymi. Wykorzystują ludzi do zaspokojenia swoich potrzeb. Jednych seksualnie, innych finansowo na przykład”, twierdzi Anna Brown, psycholożka, która na co dzień pracuje i z psychopatami, i z ich ofiarami.  

Badania pokazują, że w rozwoju psychopatii dużą rolę odgrywają geny, trauma z okresu dzieciństwa lub pewna forma wykorzystania albo nadużycia. Dowodzą też, że mózgi takich osób różną się w miejscach, gdzie zachodzą procesy związane z empatią, moralnością, poczuciem winy od ludzi wrażliwych. Jak w przypadku autyzmu zaburzenie występuje o różnym natężeniu, u jednych objawia się w dużym stopniu, u innych znikomym. Oficjalnie należy do antyspołecznych zaburzeń osobowości i występuje u około 1 procenta populacji (mężczyzn psychopatów jest czterokrotnie więcej niż wśród kobiet). Proces diagnostyczny (typowo przeprowadzany poprzez ocenę kliniczną i odhaczenie symptomów) jest niedoskonały, wręcz kontrowersyjny. I chociaż Pawła nie można już oficjalnie zbadać pod kątem psychopatii, to z całą pewnością można rzec, że charyzma i wysoki stopień okrucieństwa są typowymi cechami przedstawiciela osobowości dyssocjalnej.

Na początku dawał z siebie dużo. Do każdej nowej zdobyczy podchodził z uczuciem i obietnicami. Gdy w styczniu 2016 roku poznał Renatę, wtedy 33-letnią księgową, był urzekający. „Na pierwszej randce rozmawialiśmy o naszych nazwiskach. Powiedziałam,
że nie znoszę swojego. Na co odpowiedział: „Może mogę dać ci własne...”.

Renata racjonalizowała jego szalone godziny pracy. W końcu miał swój własny, dobrze prosperujący biznes w branży budowlano-remontowej. Rury mogą się popsuć o każdej porze dnia i nocy. Odchodzący tynk od ścian też nie będzie czekał. Wszystko wydawało się uzasadnione. A ich seks był elektryzujący (twierdził, że bada się regularnie pod kontem chorób wenerycznych, a ona brała tabletki antykoncepcyjne, więc kochali się bez prezerwatyw. „Po rozmowie z pozostałymi kobietami wygląda na to, że uprawiał seks każdego wieczora”, mówi Renata).

W grudniu 2016 Paweł postanowił przeprowadzić się bliżej mieszkania Renaty. Pewnego dnia wieczorem spotkali się w restauracji meksykańskiej, by to omówić. Długo całowali się na parkingu, zanim wsiedli do swoich samochodów. Paweł zaoferował, że dla bezpieczeństwa pojedzie za nią. Gdy jechała przez deszcz, zobaczyła w tylnym lusterku, że światła jego auta nagle odbijają w bok. Zanim zrobiła pętle, żeby wrócić do niego i zobaczyć, co się stało, usłyszała ambulans. Chwilę później Paweł już nie żył. Potem dowiedziała się, że prowadząc samochód, rozmawiał przez telefon z inną kochanką.

U większości ludzi oszukiwanieinnych może powodować stres

Może też budzić wyrzuty sumienia, a nawet doprowadzić do totalnego wyczerpania. „W przypadku psychopatów tak się nie dzieje”, mówi psycholożka Jill Ricke, która pomaga ofiarom osób dyssocjalnych. „Oni taką sytuację traktują jak wyzwanie”, dodaje.
„U psychopatów po kłamstwie nie zachodzi wewnętrzny proces jak u normalnych ludzi”, dodaje Brown. „Kiedy kłamiesz, czujesz wstyd, masz poczucie winy, może nawet odczuwasz strach, dlatego twoje ciało i twarz wysyłają subtelne sygnały. Ale u psychopatów nie. Nie ma winy, nie ma strachu. Sygnały, które mogłyby zaalarmować innych, nie istnieją”.
Co gorsze, oni polują na bezbronnych wrażliwców. Gdy Justyna zaczęła spotykać się z Pawłem, lizała rany po walce z jej byłym o prawa do opieki nad córeczką. Była łatwym celem. Psychopaci słyną z tego, że naśladują zachowania i gesty partnerów, wyczuwając to, czego oni dokładnie potrzebują. Paweł wiedział, że Justyna tęskni za przygodami po latach spędzonych z dzieckiem w domu, dlatego tak często zabierał ją na weekendowe wyprawy. Z Renatą, która spędzała 12 godzin w pracy, najchętniej spotykał się w domu, oglądając telewizję.  

Jego manipulacja była tak doskonała, że gdy Paweł oddalał się, tropiąc i omamiając kolejną ofiarę, jego dziewczyny wciąż go usprawiedliwiały. Raz, gdy Justyna chciała skonfrontować się z nim z powodu nieodbierania telefonów, zrezygnowała z tego pomysłu, biczując się, że jest zbyt natarczywa. „Po jakimś czasie psychopaci ujawniają się sami, ale ponieważ te relacje mają charakter uzależniający, to z reguły partner nie ma im tego za złe, tylko grzecznie czeka, aż ich ukochany do nich wróci”, mówi Ricke.

Uzależnienie może prowadzić do zguby. Kiedy Żaneta (wtedy 41-latka) poznała Pawła w 2013, on fundował jej emocjonalną huśtawkę – potrafił w bardzo ekspresyjny sposób wyrażać jej miłość i równocześnie bardzo gwałtownie i agresywnie okazywać zazdrość. Raz, podczas ataku szału, prawie doprowadził do wypadku samochodowego. Żaneta wspomina,
że regularnie znęcał się nad nią fizycznie i seksualnie, aż w końcu, po roku od poznania, odeszła od niego.

We wrześniu ­2016 znów zaczął do niej pisać miłosne wyznania, słać przeprosiny i obietnice poprawy, która miała rzekomo nastąpić po miesiącach psychoterapii. Wybaczyła mu i spotykała się z nim aż do jego śmierci w grudniu. „Psychopaci odbierają ofierze pewność siebie. W wielu przypadkach te kobiety przestają sobie ufać”, mówi Brown.

Czy to wszystko było jednym wielkim kłamstwem?  

Takie pytanie muszą zadać sobie jego ofiary. Chociaż trudno znaleźć właściwą odpowiedź, Eisenbarth uważa, że prawdziwa miłość dla psychopatów jest niemożliwa. „Osoba o psychopatycznych cechach nie jest w stanie doświadczyć głębokiej potrzeby troski o drugiego człowieka”, wyjaśnia (Justyna, która przeszła psychoterapię po tym związku, jest teraz przekonana, że jej nigdy nie kochał. Renata uważa, że ją kochał na swój sposób, ale był psychicznie chory).
Na szczątkach rozbitego wraka, który przyszło im dzielić, zakwitła przyjaźń. Wiele byłych partnerek Pawła wciąż utrzymuje ze sobą kontakt. Po jego śmierci Renata radziła sobie tylko dzięki środkom psychotropowym i wsparciu jednej z dziewczyn psychopaty. Te kontakty są bezcenne. „Ofiary często przygniecione poczuciem winy wstydzą się wyznać, że zostały oszukane”, mówi Ricke. Niektóre nawet zmagają się z zespołem stresu pourazowego. „Wciąż nie mogę uwierzyć, że mu zaufałam”, wyznaje Justyna, która teraz chętnie dzieli się doświadczeniem ku przestrodze. „Nauczyłam się, że nie można godzić się na rzeczy, które nam przeszkadzają. I niezależnie od tego, jak trudno jest odejść, trzeba to zrobić”.
W czerwcu 2017, urodziła syna (Pawła). Chwilę później znów zaczęła intensywnie randkować. Jacka też poznała online. Trzymała go z dala od swoich dzieci przez miesiące, zanim poczuła, że może mu ufać. Gdy zaprosiła go na rodzinny obiad w domu jej rodziców, stawił się z pierścionkiem zaręczynowym. „Weźmiemy ślub”, mówi Justyna. „Ale jeszcze nie teraz”.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj