W twoim świecie

Chcesz znaleźć miłość? Po prostu tańcz!

Wymodeluje pośladki w stylu J Lo, przewietrzy głowę, przegna stres, pomoże nawiązać nowe przyjaźnie lub znaleźć miłość… To tylko kilka kluczowych zalet tańca. Dasz się zaprosić na parkiet?

02lutego2019
Chcesz znaleźć miłość? Po prostu tańcz! fot. istock.com

POPRAWIA STAN DUCHA

Taniec działa skuteczniej niż kozetka u psychologa. I na pewno rozprawia się z problemami, zahamowaniami i kompleksami w dużo przyjemniejszy sposób. „Taniec to medytacja, bycie tu i teraz. Angażując mózg w powtarzanie sekwencji ruchowych, nie ma miejsca na problemy. Taniec odpręża. Obserwowanie w lustrze prostej, wyciągniętej sylwetki, dodaje siły. Salsa to radosna muzyka, z zajęć wychodzisz weselsza”, mówi Anna Chagowska – aktywna od 28 lat tancerka, organizatorka największego na świecie festiwalu salsy: El Sol Warsaw Salsa Festival (salsafestival.pl) oraz współzałożycielka szkoły Salsa Libre (salsalibre.pl). Nauka tańca to również praca nad charakterem. Marcin Hakiel, tancerz i założyciel kilku Akademii Tańca (hakiel.pl) przyznaje, że w drodze do zdobycia tanecznej klasy „S” nauczył się więcej niż tylko kroków. „Dyscyplina, sumienność, konsekwencja nie zostają na sali treningowej. Nie odpuszczam też w innych życiowych kwestiach”, mówi. Kompleksy? Zapomnij! Taniec cię z nich wyleczy. Katarzyna Cichopek, zdobywczyni kryształowej kuli w Tańcu z Gwiazdami wspomina: „Kiedy zaczynałam próby do programu miałam mnóstwo kompleksów. Jednym z pierwszych tańców była rumba. Podczas przymiarki kostiumów przeraziłam się przygotowaną sukienką, odsłaniała wszystko. Błagałam o kilka centymetrów dłużej. W finale ponownie tańczyłam rumbę, a na przymiarkach mówiłam tylko: krócej, krócej proszę! Oczywiście, moje ciało się nieco zmieniło, ale przede wszystkim nastawienie do samej siebie. Obudziłam „wewnętrzną boginię”. Jeśli szukasz najkrótszej drogi do fizycznej samoakceptacji, zacznij przygodę z tańcem… na rurze. „Pole Dance rozprawia się przede wszystkim ze wstydem. Na początku kobiety nawet krępują się rozebrać w towarzystwie innych pań. Gdy nabierają pewności siebie, otwierają się, zaczynają akceptować swoje ciało w lustrze”, opowiada Marta Grabowska, instruktorka Pole Dance z Warszawy.

MODELUJE CIAŁO

Reklama

45 minut intensywnego tańca (np. samby) to aż 500 spalonych kalorii! Nie o kalorie tu jednak chodzi wyłącznie. „Taniec nie tylko spala tłuszcz, buduje mięśnie i je wydłuża. Uczy też pięknej estetyki ruchu”, mówi Ida Nowakowska-Herndon, tancerka i choreografka, jurorka w polskiej edycji „You Can Dance”. „I tak: taniec klasyczny (balet) wysmukla ciało (w ciągu godziny przy drążku baletowym traci się więcej kalorii niż na bieżni), hip hop, który jest bardziej aerobowy pozwala się wyskakać i wyśmiać. Flamenco rzeźbi nogi i ramiona, zouk i taniec latynoamerykański podniosą pośladki i wzmocnią wewnętrzne mięśnie ud. Taniec brzucha stabilizuje kręgosłup, wykształca talię i poprawia mięśnie klatki piersiowej”, wylicza Ida. Nic dziwnego, że taniec wkracza też do klubów fitness, a choreograficzne zajęcia biją rekordy popularności. Dance Aerobik czy Zumba są prowadzone przy muzyce o tempie 130-140 uderzeń na minutę, co gwarantuje optymalny trening cardio i... smukłą sylwetkę. Taniec pozwala też spojrzeć na własne ciało inaczej. „Oswajamy się z nim, budujemy świadomość: jaki zakres mają nasze biodra? Gdzie kończy się noga? Ile ważą nasze piersi? Gdzie zaczyna się ręka i jaką ma długość?”, podkreśla Anna Chagowska. Gdy poznamy się lepiej, zyskujemy grację, pewność ruchu i pewność siebie. „Power Poses to na przykład pozycje, które budują siłę: wyciąganie rąk podnosi entuzjazm i poczucie mocy. Zwłaszcza w salsie. Budujemy w niej grację, uczymy się poruszania biodrami i ramionami oraz swobodnego, zgrabnego chodzenia na obcasach. Rozluźnia się miednica, pośladki… Stajemy się bardziej sexy”, mówi instruktorka. Marcin Hakiel podkreśla też, że świat tańca uczy dbać o swoje ciało i zdrowie. W konsekwencji przechodzisz na zdrową dietę, regularnie pielęgnujesz skórę. I nie dotyczy to wyłącznie kobiet. Mężczyźni też przechodzą prawdziwą metamorfozę.

TWORZY NOWE RELACJE

Oczywiście w niedzielny poranek możesz wyginać ciało przed własnym lustrem w rytm Justina Timberlake’a. Ale taniec to przede wszystkim kontakt z drugim człowiekiem- intensywny, chociaż niewerbalny. „Chcę wejść z nim w kontakt poprzez ciało”, mówiła Natalie Portman w filmie „Czarny Łabędź”. „Każdy styl tańca jest bardzo zmysłowy i pomaga pokonać nieśmiałość. Na parkiecie łatwiej poznać swoją wielką miłość”, mówi Ida Nowakowska-Herndon. Kolejne edycje Tańca z Gwiazdami owocowały namiętnymi romansami i dały początek wielu nowym związkom. Miłość na parkiecie znaleźli: Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel, Ania Głogowska i Piotr Gąsowski, Klaudia Halejcio i Tomasz Barański. Tańce latynoamerykańskie najskuteczniej podnoszą temperaturę i działają na zmysły. „Salsa to przede wszystkim taniec społeczny, uliczny, nie sceniczny ani sportowy. Relacje pomiędzy kobietą i mężczyzną są tu postawą. Nawet zajęcia z salsy solo dla pań mają kontekst uwodzenia: uczą jak się poruszać, aby podobać się mężczyznom i sobie”, przyznaje Anna Chagowska. Kluby salsowe to wymarzone miejsca na poznanie partnera, kochanka i przyjaciół. Panowie również przychodzą sami. Podczas zajęć instruktor co kilka, kilkanaście minut zarządza zmianę w parach, wszyscy musza się poznać. Wieczorami uczniowie szkół spotykają się na imprezach, rodzą się więzi. „Znam pary, które poznały się na kursie lub na imprezie salsowej. Ostatnio jednej z nich układałam taniec na wesele. Podczas kursu można odreagować poprzedni związek i wejść w nowy, można przeżyć przygodę”, mówi Anna Chagowska. Taniec to również potencjał nowych przyjaźni. Marcin Hakiel od lat obserwuje grupy taneczne, które konsekwentnie trzymają się razem. Dziewczyny, które połączył kurs, spotykają się poza salą treningową, a nawet organizują wspólne wakacje. Marta Grabowska ma identyczne spostrzeżenia: „Dziewczyny trenujące Pole Dance zbliżają się do siebie, motywują, wspierają. Autentycznie cieszą się z sukcesów koleżanek. Tu rodzą się trwałe przyjaźnie na całe życie”.

WERYFIKUJE ZWIĄZEK

„Taniec to naukowo udowodniona forma terapii. Parom, które przechodzą problemy w związku, zaleca się niestandardową aktywność. Wtedy masz szansę poznać partnera z nieodkrytej dotąd strony. W dzisiejszych czasach, kiedy to kobiety „prowadzą” w życiu, taniec jest przestrzenią, gdzie musisz oddać prowadzenie partnerowi. A ta zamiana ról może się okazać zbawienna. W tańcu jesteście teamem, trzeba się słuchać, wspierać i ufać drugiej osobie”, mówi Katarzyna Cichopek. Nawet jeśli wasz związek funkcjonuje całkiem nieźle, wspólny taniec może go dodatkowo podkręcić. „Mój mąż nie jest tancerzem. Wstydzi się ze mną tańczyć, bo robię to profesjonalnie. Jestem uparta i wyciągam go na parkiet na siłę, zwłaszcza na weselach. Niedawno nawet zapisaliśmy się wspólnie na swing dancing. Nawet jak coś nam nie do końca wychodzi, to świetnie się bawimy! Zbliża nas wspólne pokonywanie trudności”, mówi Iga Nowakowska-Herndon. Zdaniem Anny Chagowskiej niezależnie czy pójdziesz na kurs sama czy z partnerem, taniec może mieć zbawienny wpływ na relację. „Jeśli będąc w związku pójdziesz na kurs sama, to w sposób oczywisty poprawisz swoją atrakcyjność i samoocenę. Poczujesz się piękna i przyniesiesz inspirację do domu, do swojego partnera”, mówi. Może wzbudzi to w nim odrobinę zazdrości i zacznie starać się bardziej. „Taniec razem z kolei jest świetnym pomysłem na nowe hobby, wspólne wyjazdy, weekendy na warsztatach tanecznych. Jeśli nauczysz się budować bliskość z jednoczesnym poszanowaniem wolności drugiego człowieka, aby każdy mógł tańczyć salsę z innymi partnerami/partnerkami, dostaniesz receptę na zdrowy związek. Jeśli pojawi się zaborczość, „foch” na kursie, lub odwrotnie – partner zginie w tłumie koleżanek – potraktuj to jako pretekst do rozmowy o granicach i przestrzeni lub sygnał ostrzegawczy”, radzi Anna Chagowska. Taniec może z łatwością obnażyć pewne cechy charakteru. „Znam przykłady par, które przyszły na kurs i… się rozstały. Zapewne szybciej niż bez kursu”, dodaje.

OTWIERA NA ŚWIAT

Magia tańca pomoże ci przemierzać kontynenty na ograniczonej przestrzeni sali treningowej. „Salsa, bachata, kizomba, zouk to formy uczone w szkołach tańca przy okazji salsy. Wszystkie są bardzo głęboko osadzone w konkretnych, odległych kulturach Kuby, Dominikany, Angoli i Brazylii. Słuchając muzyki, ucząc się o taneczno-kulturowych zwyczajach, można dobrze poznać mentalność ludzi wychowanych w tych krajach”, mówi Anna Chagowska. Taniec zabierze cię też w podróż po muzyce. Jeżeli nie masz pomysłu, od jakich zajęć zacząć, tu możesz szukać podpowiedzi. Jeśli jesteś fanką Adele, istnieje duża szansa, że odnajdziesz się na zajęciach lyrical jazz, który łączy w sobie elementy jazzu, tańca współczesnego i klasycznego. Jeśli w twoich słuchawkach brzmi najczęściej Rihanna, to energetyczny hip hop powinien idealnie pasować do twojego temperamentu. Możesz też odnaleźć się na zajęciach Lady Style (tylko dla kobiet), które rozbudzą twoją zmysłowość. Oczywiście świat tańca to też masa możliwości, by zwiedzać świat w sensie dosłownym. Fani milongów mają szansę podróżowania ze swoim klubem do Brazylii i Argentyny. Jeśli zakochasz się w salsie, możesz wyjechać na międzynarodowy festiwal np. do Warszawy czy Berlina, gdzie spotkasz ludzi z całego świata, których łączy ta sama pasja. Bo taniec to międzynarodowy język. Jeśli go poznasz, porozumiesz się z każdym, na każdym krańcu świata.

 

Artykuł premierowo ukazał się w numerze 02/2017 Cosmopolitan. 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj