W twoim świecie

Od dzisiaj będę lepszą wersją siebie! #10dayschallenge

Zobaczymy, czy wytrwam! Podejmuję #10dayschallenge

01lutego2019
Od dzisiaj będę lepszą wersją siebie! #10dayschallenge fot. istock.com

Nie ma się co oszukiwać, daleko mi do ideału!

Pewnie pomyślałaś: tak, kolejne wyzwanie – na co to komu? I masz rację! Jeśli nie czujesz takiej potrzeby, nie czytaj, nie kibicuj, nie wprowadzaj moich pomysłów do swojego życia.

Jestem dziewczyną (tak, dziewczyną – bo tak się czuję) po 35 roku życia ;). I ogólnie rzecz biorąc bardzo dobrze mi z tym wiekiem. Ale…

No właśnie, chciałabym coś zmienić. Noworoczne postanowienie nie wypaliło – zresztą jak co roku! A bo to za dużo pracy, obowiązków. Pogoda też nie sprzyja wielu aktywnościom. Jestem zodiakalnym Lwem i uwielbiam ciepło, słońce. Zima, to zdecydowanie nie jest moja pora roku! Właśnie tak, tłumaczę sobie brak konsekwencji w te zimowe, zimne miesiące.

Ale z racji tego, że wiele badań potwierdza, że optymiści i uśmiechnięci ludzie żyją dłużej postanowiłam podjąć wyzwanie, trochę samozwańczo określone, #10dayschallengetobetterme, czyli 10 dni do lepszej wersji siebie!

Reklama

Co zamierzam?

Jestem z urodzenia myślicielką ;)! Stanowczo za dużo się zastanawiam, zbyt intensywnie skupiam się na wielu, zupełnie błahych kwestiach w moim życiu!

Jestem „ogólnie” szczęśliwa! Ale zdecydowanie brakuje tego czegoś! Tej energii, działania i wielokrotnie uśmiechu na mojej twarzy.

Jak to zrobię?

Najprościej jak się da! Na początek przeznaczam godzinę dziennie tylko i wyłącznie dla siebie. W trakcie tej godziny będę robić to co podoba mi się najbardziej! Czytać, urządzę domowe SPA, poćwiczę, pójdę pobiegać, włączę polecany przez znajomych odcinek serialu na Netflixie – swoją drogą podobno "You" – jest niesamowicie wciągający – niby błaha tematyka, niby wszystko wiadomo, a nie można doczekać się kolejnego odcinka. Albo potańczę, do utraty tchu! Czego nie zrobię?

Obiecałam sobie, że od jutra nie będę narzekać! Zdałam sobie sprawę, że ten nasz „narodowy zawód” – narzekanie – wysysa ze mnie energię! Ja nie chcę tracić czasu na rzeczy na które nie mam wpływu. Po co…?

Obiecałam sobie także, że dzisiaj obudzę się z uśmiechem na twarzy! Wstanę z łóżka, otworzę okno na oścież i wykonam kilka asan, rozciągnę się, odetchnę pełną piersią, a później, pod wieczór pójdę pobiegać – zrobię na początek 2 kilometry, na koniec uśmiechnę się do swojego odbicia w lustrze, od ucha do ucha!

 

 

I tak przez 10 dni! Jak wytrwam wprowadzam kolejne zmiany! Będziesz trzymać za mnie kciuki…?

Aha, nie przedstawiłam się, jestem "Kate" i pracuję nad lepszą wersją siebie!

 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj