W twoim świecie

Jak poradzić sobie z szefem?

Trudny przełożony? Nikt nie zna tego problemu lepiej niż asystenci gwiazd.

24stycznia2019
Jak poradzić sobie z szefem? fot. istock.com

Dlatego poprosiłyśmy ich o uchylenie rąbka tajemnicy, jak okiełznać bestię, która uprzykrza ci zawodowe życie. Od teraz będzie jeść ci z ręki...

PROWADŹ ZESZYT Z NOTATKAMI

„Stworzyłam swój własny system wsparcia w formie notatnika, w którym wszystko notuję”, mówi Donna Coulling, asystentka Heleny Bonham Carter i Rachel Weisz. „Podchodzę do pracy jak do projektu badawczego. Z dużym wyprzedzeniem znajduję jak najwięcej rzeczy w konkretnych dziedzinach, które mogą przydać się później. Kiedy mój klient czegoś potrzebuje lub o coś pyta, najczęściej odpowiedź jest już w zeszycie”, dodaje. Asystentka sugeruje spisać przede wszystkim numery telefonów do wszystkich ważnych usługodawców: od hydraulika po malarza pokojowego, sprawdzonego, z polecenia znajomych (nigdy z Google). Ważna jest także wymiana uwag na temat branży, w której pracujesz, z innymi fachowcami na internetowym forum. To nieocenione źródło informacji z pierwszej ręki. ...a nawet jego pupilem ➤ważne Subskrybuj niszowe publikacje w obszarze tematów związanych z zasobami ludzkimi (np. „Human Resources Practice”, Malcolma Martina czy „Kreatywność S.A.”, Eda Catmulla i Amy Wallace) i zapisuj się do newsletterów w obrębie branży, w której pracujesz. Chcesz także poszerzyć swój pracowy krąg znajomych? Zapisz się na kursy, warsztaty i wykłady na tematy związane z twoją pracą, gdzie masz szansę spotkać ekspertów (załóż sobie, żeby na każdym porozmawiać przynajmniej z trójką). Nastaw alerty Google w sferze, w której zależy ci być na bieżąco.

STOSUJ SIĘ DO REGUŁY JEDNEJ GODZINY

Reklama

Gdy wielkie nazwiska z Doliny Krzemowej tłumaczą nam, że nie istnieje coś takiego, jak równowaga między życiem pracowym i prywatnym, a statystyki pokazują, że Polacy pracują o 5 godzin tygodniowo więcej, niż powinni (badania Kantar Millward Brown dla Work Service), stworzenie wyraźnej granicy między biurem a domem może być trudne. „Oczekiwano ode mnie dyspozycyjności w weekendy, aby pójść z szefem do restauracji na spotkanie”, opowiada Ruby Snape, była asystentka reżysera i krytyka kulinarnego Michaela Winnera. „Często grzecznie odmawiałam”, wyjaśnia. W pracy trzeba stawiać granice i się ich trzymać. „Zawsze wyłączałam telefon na noc”, dodaje Coulling.

Naukowcy badający media społecznościowe doradzają oddzielanie pracy od życia poza nią. Nie ma co silić się na perfekcyjny, ale złudny balans. Dla ułatwienia stworzyli trzy wzorce zachowań charakterystyczne dla pracowników: separator (ktoś, kto całkowicie poświęca się pracy między 9 a 17), integrator (dzieli pracę na mniejsze segmenty czasowe, które raz wypełnia zadaniami zawodowymi, raz prywatnymi – ten typ najczęściej dotyczy osób na wyższych stanowiskach, które mogą pozwolić sobie np. na lunch poza biurem w godzinach pracy i powrót ok. 17.00, żeby dokończyć raport) i typ pół na pół, który pracuje intensywnie tygodniami, po których następuje okres wyciszenia (np. księgowi albo właściciele firm pracujących sezonowo). Badania pokazują, że gdy pracownik odcina się od pracy po godzinach, pracuje efektywniej. Dlatego weź sobie tę radę do serca i naprawdę wyłączaj się z zawodowych działań w chwili przekroczenia drzwi firmy. Jeśli brzmi to dla ciebie jak mission impossible, ogranicz się do jednej godziny pracy w sobotę i przygotuj maile na poniedziałek. Ale nie wysyłaj ich jeszcze – weekend nie jest dobrym okresem na rozpoczynanie konwersacji. Jest mnóstwo fajnych miejsc i rzeczy do sfotografowania i wrzucenia na Instagram, które zasługują na twoją uwagę.

ŻYJ LISTĄ

 „Priorytety, priorytety, priorytety”, mówi Donna Coulling. „Piszę listy zadań do zrobienia w każdej sprawie, do każdego z kim pracuję (dla siebie też). Nie mam jednej ogólnej, ale po jednej dla każdego. W skrzynce pocztowej mam też listę spraw „oczekujących”, gdzie wrzucam mniej istotne rzeczy i upewniam się, że do piątku się z nimi rozprawię”, wyjaśnia asystentka gwiazd. Ustawia sobie także przypominajki w telefonie na trzy tygodnie w przód w kwestiach formalnych, jak załatwienie wizy przed podróżą. Snape idzie jeszcze krok dalej: „Sprawdzam swoją listę do zrobienia co godzinę”. Widać, że ktoś tu bardzo lubi przyklejanie Post-itów...

Badanie dowiodło, że wykonywanie zadań może przedłużyć się o 20–40%, jeśli robisz kilka rzeczy równocześnie. Zamiast bawić się w multitasking, lepiej wykonywać zadania sekwencjami, projekt po projekcie. Ponumeruj sprawy do zrobienia według ich ważności, a następnie przeznacz określone ramy czasowe na ich wykonanie. „Wprowadzenie techniki „na autopilota” może także poprawić produktywność – przeplatanie prostego zadania (jak odpowiadanie na nieangażujace maile) z trudnym, może poprawić twoją koncentrację. Według innych ekspertów od wydajności słuchanie muzyki z około 60 uderzeniami na minutę jak „Cztery pory roku” Vivaldiego też pomaga.

Te aplikacje pomogą ci się zorganizować, przynajmniej spróbują Cam Card Zawsze gubisz wizytówki gdzieś na dnie torby? Z tą aplikacją możesz zrobić im zdjęcie i przechować. Ale na tym opcje Cam Card się nie kończą. Aplikacja potrafi także „czytać je” i ładować odpowiednio do informacji w telefonie. Posiada również opcje społecznościowe, dzięki którym możesz poszerzać kontakty i wymieniać się wizytówkami. Boomerang dla Gmaila Pozwala na wysyłanie e-maili, które czekają na wysłanie o wskazanej przez ciebie porze. Idealne rozwiązanie, gdy zapragniesz napisać maila w sobotę, który musi wyjść do adresata dopiero w poniedziałek. Aplikacja ma jeszcze ciekawą funkcję przesyłania wysłanej wiadomości, na którą nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Ląduje w naszym inboksie. Jeśli ktoś o tobie zapomni, aplikacja zadba, byś ty nie zapomniała. Any.do Istnieje cała masa aplikacji z listami do zrobienia, ale ta mądrze je segreguje. Pracuje i na desktopie, i w telefonie.

OSWÓJ BESTIĘ

Radzenie sobie z kaprysami gwiazdy jest jedną z najtrudniejszych części pracy jej asystentki. „Trzeba pozwolić jej narzekać, pieklić się, zachwycać i cokolwiek jeszcze przyjdzie jej do głowy”, mówi Coulling. „Ale nie wolno brać tego, co mówi do siebie. Jeśli ktoś przechodzi kryzys, weź błąd na siebie, nawet jeśli to nie twoja wina”, radzi. To gorzka pigułka do przełknięcia, ale tak rekomendują eksperci od pracy z trudnymi szefami. Zdenerwowanie czy wściekłość bardzo szybko aktywuje się w naszych umysłach. Zadawanie pytań szefowi zmusi go do zaangażowania racjonalnej części mózgu, co podziała uspokajająco. Powstrzymaj się od dopytywania o przyczyny jego furii i wiecznego niezadowolenia. Trzymaj się bardziej bezpiecznych pytań, w stylu: „Czy jest coś, w czym mogę ci pomóc?”. Po czym punktualnie o 17.05 uderzaj do baru z Marysią z trzeciego piętra na rozluźniającego drinka i wylej jej w rękaw swoje frustracje.

 

Artykuł premierowo ukazał się w COSMOPOLITAN 11/2018

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj