W twoim świecie

Boisz się przekroczenia 30tki? Zupełnie niepotrzebnie...

Oto, co się zmieni, gdy zdmuchniesz 30 świeczek na torcie.

23stycznia2019
Boisz się przekroczenia 30tki? Zupełnie niepotrzebnie... fot. istock.com

Mając dwadzieścia lat, chciałam mieć trzydzieści... I nie chodzi o to, że chce się przedwcześnie starzeć, ale o to, że nigdy nie byłam dobra w byciu szaloną dwudziestką. Lata mojej młodzieńczej chwały przypadły na 18–20 lat, wtedy mocno imprezowałam, zdarzało mi się sporo pić, a nawet spróbować czegoś mocniejszego. Ten okres szybko minął i dopiero się zaczęło. Dobijając trzydziestki, społeczeństwo wymaga od nas wielu rzeczy, jednocześnie zabraniając nam innych. Ten okres to nic innego jak walka ze stereotypami: za stara na sen o 20 wieczorem, ale za młoda na oglądanie telewizji w bujanym fotelu. Za stara na drinki bezalkoholowe, ale za młoda, by zostać szefową. Oczywiście okres dwudziestolecia to czas, kiedy szukamy siebie i swojego miejsca na świecie. Nie zawsze udaje się rozwiązać te problemy, zanim dobijemy do wielkiej trzydziestki, ale jedno jest pewne. W tym wieku bardziej znamy swoją wartość i możemy pozwolić sobie na większy luz – pod każdym względem!

Zatem, co odpuścić i na czym skupić się, rozpoczynając kolejną dekadę życia?

SZTUCZNE PRZYJAŹNIE Z TOKSYCZNYMI LUDŹMI

Mając trzydzieści lat, nareszcie rozumiem, że nie potrzebuję w swoim życiu tej negatywnej energii i zadawania się z ludźmi, którzy są emocjonalnymi wampirami – ogólniak mam już dawno za sobą, tak samo jak i licealne kliki. teraz nic nie Muszę!

SEN ZAMIAST SEKSU

Reklama

Dojrzałam na tyle, by wiedzieć, że związek nie może się opierać jedynie na cielesności. Jeszcze parę lat temu seks był dla mnie jednym z najważniejszych elementów codzienności. Teraz wiem, że z kimś opiera się na dużo mocniejszych filarach: zaufaniu, wspieraniu się w trudnych chwilach, śmianiu z tych samych rzeczy. Pewnie można by tu wymienić wiele więcej…

HASŁO KLUCZ: AWOKADO

Jak większość dwudziestokilkulatek pozwalałam sobie na rozpieszczanie siebie – w końcu dobrze wygląda to na Instagramie. Myślałam wtedy, że po trzydziestce zrezygnuję z drogich kaw i tostów z awokado, bo zmienią mi się priorytety. Jednak tak się nie stało. Wcześniej bardziej stresowałam się tym, że nie mam jeszcze własnego mieszkania czy samochodu. Teraz uważam, że życie jest za krótkie, by rezygnować z przyjemności – na wszystko nadejdzie czas – nawet na własny dom.

DOJRZAŁOŚĆ JEST SEXY

Nigdy wcześniej nie gustowałam w starszych facetach. Ci po trzydziestce wydawali mi się po prostu starzy (wykluczając oczywiście George’a Clooneya). Teraz faceci z lekko szpakowatymi włosami są dla mnie sexy. Zaczęłam rozumieć powiedzenie, że „facet jest jak wino”.

WAŻNE DECYZJE

Czuję się na tyle silna, by głośno mówić o swoich życiowych wyborach. Nie chcę mieć dzieci, nareszcie powiedziałam to bez stresu. Jestem pewna, że nie zmienię zdania. To samo tyczy się małżeństwa. Oczywiście, może będę tego żałować, gdy będę stara i samotna, ale w końcu jestem już dużą dziewczynką i nie boję się (nie wstydzę się) tego, jak chcę, by wyglądała reszta mojego życia.

SEKSUALNE WYZWOLENIE

Jeszcze kilka lat temu chciałam udowodnić sobie i reszcie świata, że w łóżku jestem boginią. Za wszelką cenę zaspokajałam pragnienia swoich facetów. Pejcze, żele i przebieranki – do tego niektóre z tych rzeczy totalnie mnie nie kręciły! Teraz znam siebie i wiem, co lubię. Podczas seksu mogę być po prostu sobą

WOLNE SUTKI

Od siódmego do dwudziestego dziewiątego roku życia za wszelką cenę ukrywałam sutki. Teraz rozumiem, że staniki są niewygodne, drogie, a do tego całkowicie zbędne dla kobiet takich jak ja, obdarzonych skromnym biustem. A ponadto wymaga tego ode mnie feminizm. Zacznę je znowu ukrywać, gdy mężczyźni zaczną chować swoje.

 

Artykuł premierowo ukazał się w COSMOPOLITAN 11/2018

 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj