W twoim świecie

Fitpornografia

Wyraźnie zaznaczony mięsień czworogłowy. Pięknie wyrzeźbiony biceps. Płaski brzuch. Inspirują czy dołują? Jak działają na ciebie zdjęcia wysportowanych kobiet?

Agnieszka Gortatowicz

01sierpnia2014
Fitpornografia Wygląda idealnie...

Zaglądając wczoraj na Facebooku znalazłam zdjęcie Kino McGregor. Jedna z moich ulubionych nauczycielek jogi założyła sobie nogę za głowę i zanurkowała. Zobacz sama:
„Co będzie następne?" - skomentował mój kolega Michał, który, tak jak ja (i tak jak Kino) też uczy jogi. No właśnie. Co będzie następne? Zdjęcie piękne, uśmiech hollywoodzki, włosy jak macki meduzy, a jednak… trochę mnie już śmieszy ta cała fitpornografia.
Dziewczyny chwalą się na Fejsie, jak wygląda ich ciało po czterech tygodniach z Chodakowską. Albo kuszą na zdjęciach fitness'owych gazet (schudły sto kilo w cztery dni). Albo wyginają ciało na blogu. Niby prawdziwe kobiety, nie nastoletnie anorektyczne modelki, więc… fajnie. Inspirująco. Wydaje ci się, że możesz wyglądać tak jak one i tak jak one dźwignąć 40 kg, zrobić szpagat czy balansować na rękach. Ale czy takie zdjęcia naprawdę inspirują? Może na początku. Ale gdy po pół roku robienia szóstki Weidera twój brzuch wciąż przypomina budyń waniliowy, a czworogłowy widać tylko w pewnym świetle, pod pewnym kątem i jak robisz przysiad… nadal cię inspirują? Czy może tak jak mnie, wkurzają?

 

Jak to wygląda na zbliżeniu…  

Reklama

 

Przyznaję, był taki czas, że chciałam być jak Kino. Wcisnąć się w seksowne szorty, założyć nogę za głowę, zanurkować i jeszcze uśmiechnąć do obiektywu. Ale przeszło mi, gdy zdałam sobie sprawę, że dałam się złapać w pułapkę. Nigdy nie będę jak Kino. Z wielu powodów.
– To, z czego nie zdajemy sobie sprawy, to że patrzymy na twarze i ciała kobiet, które przez dłuższy czas były na diecie, żeby tak wyglądać - pisze Tosca Reno na Hufingtonpost.ca. – Większość z nich jest na kilka dni przed konkursem fitness, więc przez ostatni czas rygorystycznie trenowała i odchudzała się. Albo konkurs właśnie się zakończył i za kilka dni one już nie będą wyglądać tak samo.
Coś w tym jest. I nawet jeśli w tym konkretnym wypadku (biedna Kino, pewnie jej policzki płoną) może być inaczej, nie zmienia to faktu, że większość kobiet – nawet tych wysportowanych i szczupłych nie wygląda tak w realu. Zdjęcia wrzucone w sieć, do gazety czy na billboard są starannie wyselekcjonowane. Prezentują dobrze oświetlone ciało, posmarowane balsamem, ubrane w superciuchy i ustawione w pozycji, która najpiękniej prezentuje czworogłowy, czy co tam jest do zaprezentowania. To w wersji soft. W wersji hardcore do gry włączył się Photoshop. Niebezpieczne jest wierzyć, że te fitpiękności są całkiem prawdziwe. Niebezpieczne, bo…
– Kobiety zrobią wszystko, żeby tak wyglądać – uważa Tosca Reno. –  Będą się głodzić, żeby na szczupłym ciele rozpoznać wszystkie mięśnie. Będą eksperymentować z suplementami a nawet prostytuować się z jurorami konkursów. W to ostatnie nie do końca wierzę, ale... może tak być. …

 

A jak z szerszej perspektywy

 

- Fitpornografia, jest wszechobecna i niezdrowa – przyznaje mi rację Monika Kastelik, trenerka personalna z klubu Ironia (www.ironia.bielsko.pl). - Sama nie raz spotkałam się z krzywymi spojrzeniami ludzi, którzy ze zdziwieniem spoglądali na mój odstający brzuszek, uważając, że ujmuje mi trenerskiej wiarygodności.
Tymczasem brzuszek Moniki nie ma nic do rzeczy, jeśli chodzi o jej kompetencje. Wiem coś o tym, bo byłam na jej zajęciach crossfitu.
Nie sądzę też, żeby moje pełne uda przeszkadzały mi w prowadzenia zajęć jogi. Ani w życiu. Bo jest jeszcze jedna sprawa… właśnie to życie. Za każdym razem, gdy patrzysz na zdjęcie pięknie wyrzeźbionego pośladka, zastanów się, ile kosztuje jego utrzymanie. Czasu, energii i pieniędzy, które mogłabyś poświęcić na randkę, książkę, kurs włoskiego, przyrządzenie pysznego tiramisu dla przyjaciółki, którą wyrzucili z pracy…Nie chcę cię zniechęcać do sportu czy diety, bo jedno i drugie poprawia nie tylko wygląd, ale i samopoczucie (ach, te endorfiny!), ale... czasem trzeba coś wybrać. Nie można przecież zamieszkać na siłowni. No i poczucie własnej wartości nie może opierać się na wyglądzie.
- Budując pozytywny obraz swojego „ja”, łatwiej przychodzi nam obojętność wobec tego, co jest tylko na obrazie – mówi Monika Kastelik. - Ja stawiam naprawdę i bycie człowiekiem, a skoro bycie człowiekiem, dodam kobietą, wiąże się z tym, że czasem wpada nam do rąk czekolada na ból głowy albo kawałek sernika przed okresem, to ja z tym walczyć nie zamierzam. Szczerze mówiąc, ja też nie. Wybieram się w ten weekend na "Podróż na sto stóp" z mężem. A potem do hinduskiej restauracji na paneer z kozieradką. Wiem, że mój prosty brzucha na tym nie skorzysta, ale... trudno.
- Zdjęcie pozostaje zawsze tylko zdjęciem, a prawdziwa uroda tkwi w naturalności i swobodzie, nigdy nie było inaczej – pociesza mnie Monika. - Sama bardzo lubię aparat fotograficzny i zdjęcia, na których widać czasem mankamenty mojej urody, ale akceptuję je, bo taka jestem. W świecie nie ma ideałów, a najbardziej zbliżonym do niego jest odbicie swojej uśmiechniętej twarzy w lustrze.
Więc uśmiechnij się. Nawet jeśli nie potrafisz założyć sobie (umięśnionej!) nogi za głowę i zanurkować w tej pozycji. A zwłaszcza, jeśli nie potrafisz.

 

fot. Thinkstock
źródło: www.huffingtonpost.ca

 

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj