OMG!

Dlaczego Aretha Franklin nigdy nie rozstawała się z torebką? Nawet na scenie...

Powód jest niezwykle istotny!

Anna Mierzejewska

21sierpnia2018
Dlaczego Aretha Franklin nigdy nie rozstawała się z torebką? Nawet na scenie... fot. Getty Images

Tam gdzie była Aretha, zawsze była też jej torebka. 

 

Na scenie, na czerwonym dywanie, w przebieralni, zawsze... 

 

Gdy Aretha Franklin wychodziła na scenę od razu roztaczała aurę niepohamowanej siły. Wszyscy zwracali uwagę na jej kolorowy ubiór, mocny głos i... torebkę, która zawsze znajdowała się gdzieś obok. 

 

Wielka artystka, Aretha, odeszła z tego świata w ostatni czwartek w otoczeniu najbliższej rodziny. Przyczyną śmierci był nowotwór, z którym artystka borykała się od kilku lat. W ciągu wieloletniej kariery zdobyła aż 18 nagród Grammy. Śpiewała na pogrzebie Martina Luthera Kinga Jr. w 1968 roku, ale i na prezydenckiej inauguracji Baracka Obamy. Przez lata walczyła o prawa Afroamerykanów. Można śmiało powiedzieć więc, że Franklin na stałe wpisała się w kulturą Ameryki. 

Reklama

 

Przy tym, była również znana ze swoich... drobnych dziwactw. Dlaczego zawsze miała przy sobie torebkę? Nawet na scenie? Otóż, Franklin za występy zawsze żądała zapłaty w gotówce!

 

"Na blacie przed nią, obok lustra do makijażu i szczotki do włosów, właściwie wszędzie  znajdowały się małe stosy banknotów stu dolarowych, które zbierała na miejscu. Jeśli ich nie dostała, nie zgadzała się na występ" tak udokumentował zachowanie Franklin David Remnick z New Yorkera w 2016 r. "Gotówka trafia do jej torebki, a torebka pozostaje u ochrony lub trafia na scenę, gdzie zawsze znajduje się w zasięgu wzroku, na fortepianie."

 

W ten sposób Aretha rozliczała się występów przez całą swoją karierę.

 

Dlaczego? "Znała swoją wartość i chciała mieć pewność, że już przed występem dostanie swoje wynagrodzenie, na które zwyczajnie zasługuje. To znamię czasów, w których przyszło jej dorastać. Przez lata widywała mnóstwo innych artystek, Afroamerykanek, którym nie płacono. Nie chciała zostać wykorzystana. Nigdy." - powiedział Rickey Minor w wywiadzie z New York Times. 

 


"Chodziło o szacunek. I poczucie, że każdy może cię skrzywdzić. Była świadkiem złego traktowania Raya Charlesa czy B. B. Kinga, a do tego była kobietą! Wiedziała, że może pozwolić, aby ktoś ją zlekceważył."

 

 

I to, bez wątpienia, jej się udało. 

 

 

 

 

 

 

Reklama

Polecane wideo

Zobacz galerię - 4 zdjęcia

Polecamy również

Skomentuj