Miłość & Seks

Czy on naprawdę myśli tylko o jednym?

Fakty mówią inaczej. I to może cię bardzo zainteresować…

06marca2019
Czy on naprawdę myśli tylko o jednym? fot. istock.com

Mężczyźni chcieliby uprawiać seks 24/7. Nie trudzą się w zaspokojeniu potrzeb partnerki. Podczas zbliżeń są agresywni i dominujący. To tylko część najpopularniejszych stereotypów, które przypisujemy płci przeciwnej. Mamy zbiorową tendencję do upraszczania pewnych spraw. Lubimy myśleć, że kobieca seksualność jest różnorodna, romantyczna, wzniosła, a męska prosta i oczywista. Nic bardziej mylnego. Obalenie kilku mitów pozwoli nam pewniej poruszać się po wyboistym terenie seksu.

Na początek zastanówmy się, skąd wzięły się mity? Większość badań nad męską seksualnością przeprowadza się na chłopcach w wieku ledwie studenckim. A to sprawia, że o seksuologii mężczyzn 20- i 30-kilkuletnich wiemy niewiele. Założono, że wszyscy przedstawiciele tego gatunku na widok kobiety są nakręceni na seks jak króliczki Duracell. Po co więc ich badać?! A sytuacja wygląda inaczej...

Reklama

Mit 1: On uprawiałby seks 24/7

Uważamy, że kobieca seksualność ma podłoże głęboko psychologiczne. Do podniecenia potrzebujemy całego pakietu najróżniejszych czynników z bliskością na czele. A oni są gotowi zawsze i wszędzie. Niezależnie od humoru i nastroju, bo kieruje nimi biologiczny popęd. Ale tak nie jest. Podobnie jak my czasem podniecają się bardziej, czasem mniej. Jednym razem zaczynają się kochać leniwie, innym gorliwie. I tak jak kobiety są wrażliwi na czynniki zewnętrzne, które mogą przytłumić ich libido. Trudne chwile w pracy, depresja, poczucie niespełnienia działają na nich jak wiadro lodu. Różnica polega na tym, że zdenerwowany mężczyzna szybciej skusi się na seks w poszukiwaniu ukojenia i rozładowania negatywnych emocji. Tak działa masturbacja, która stoi za mitem, że każdy facet potrzebuje seksu jak powietrza. My, kobiety, musimy zrozumieć, że mężczyznami kieruje strach przed niedoskonałością. Oni muszą stale udawać i udowadniać, że są ekspertami w każdym aspekcie męskiej tożsamości. I gdy nagle mężczyzna nie sprosta, szukamy przyczyny w nas samych. Nie jestem wystarczająco ładna albo szczupła, albo seksowna. Tyle że często to nie ma z nami nic wspólnego. Może ma problemy w pracy. A może brakuje mu poczucia, że poznał twoje potrzeby wystarczająco dobrze. A może obawia się, że nie jest w stanie cię zadowolić. Jeśli ma problem z erekcją, nie musisz być winowajczynią. Takie nieporozumienie w myśleniu prowadzi tylko do frustracji.

Mit 2: Zależy mu tylko na zaspokojeniu własnych potrzeb

Mamy w zwyczaju myśleć, że mężczyźni dbają o partnerkę dużo słabiej niż kobiety o swoich partnerów. Ale to nieprawda – ich napędza chęć wykazania się i zaspokojenia kobiecych potrzeb. Możesz powiedzieć: jasne, to jego ego. Ale jego ego zależy głównie od twojej satysfakcji. Dobrze wiemy, że nieumiejętność wychwycenia, czy orgazm kobiety jest prawdziwy czy udawany, jest źródłem męskiej niepewności. Wiemy też, że mężczyznę kręci widok podniecającej się partnerki. I wiele z nas miało partnera, który sprzedałby duszę za informację, czy jest lepszy w łóżku od twojego eks. To wszystko świadczy o poczuciu odpowiedzialności za przyjemność ukochanej. Bo seks dla mężczyzny oznacza interakcję, nie spuszczenie napięcia, jak w przypadku masturbacji. On chce być po prostu dobrym kochankiem. Rzecz w tym, że mężczyzna jest często głęboko niepewny, czy zaspokoił kobietę. Jeśli czuje, że poniósł na tym polu porażkę, może się sfrustrować, wycofać lub próbować przerzucać poczucie winy na partnerkę. Pomyśl o wyrażeniu: „Doprowadził ją do orgazmu”. Dla niego oznacza, że powinien być dostawcą przyjemności i musi to zrobić samodzielnie. To oczywiście nieprawda. W seksie jest was dwoje. Często dla kobiety wielką przyjemnością jest dotykanie siebie podczas seksu lub korzystanie z erotycznej zabawki. Ale mężczyzna tego nie wie, bo nikt go tego nie nauczył. Myśli, że wszystko jest w jego rękach. Jeśli nie doprowadził cię do happy endu, zamiast mówić: „Nic się nie stało”, lepiej powiedz: „Wiem, jak bardzo chcesz mnie zadowolić. Spróbujmy różnych możliwości. Mogę ci pokazać, ale to nie oznacza, że nie robisz tego właściwie”.

Mit 3: Delikatny seks nie wchodzi w grę

Tyle się mówi o drapieżnym seksie mężczyzn. Wielu z nich postawiłoby na asertywność, ale nie chce posądzenia o agresję. Głowią się, jak wykonać ruch, który będzie stanowczy, ale niezbyt mocny i gwałtowny. To nieprawda, że mężczyzn nie kręci delikatność, ale wielu sobie na nią nie pozwala. Dorastają w przekonaniu, że oczekuje się od nich doświadczenia i wiedzy w tematach łóżkowych. Aby ukryć swoją bezradność, często sięgają po atrybuty siły, np. agresję. W świecie heteroseksualnym inicjatywę zwykle zostawia się po stronie mężczyzn. A to oznacza, że wystawia ich się na celownik odrzucenia. Dużo częściej niż kobietę. Wiesz, jak boli poczucie odrzucenia, gdy na przykład facet wystawi cię do wiatru i nie zaprosi na kolejną randkę? Ich rani równie mocno. Plus doświadczają go częściej. Z tego między innymi powodu pornografia jest dla mężczyzn tak atrakcyjna. W wirtualnym świecie jest przynajmniej kilka kobiet chętnych do współpracy: zaspokoją go bez zająknięcia, krzycząc z przyjemności niezależnie od jego ruchu. Nie skarżą się na ból głowy, zawsze przeżywają orgazm. A on zawsze staje na wysokości zadania. Porno zdejmuje strach przed odrzuceniem, maskuje niedociągnięcia w technice i daje poczucie zaspokojenia kobiety. To wszystko pokazuje, że mężczyźni są dużo bardziej skomplikowani, niż sądzimy. Ich seksualność jest powiązana z tym, jak się czują sami ze sobą. A jeśli pojawiają się w ich głowach wątpliwości, nie mają nawet, z kim o nich porozmawiać. Z pewnością nie zrobią tego z innymi mężczyznami. Dlatego tu się pojawia pole do popisu dla ciebie – jako kobieta powinnaś wciągnąć go do rozmowy. Upewnić się, co czuje, czego oczekuje, co mu się podoba, co chciałby zmienić. Żadne z nas nie ma łatwo. Ale zrozumienie, że dla mężczyzn seks to nie tylko zwierzęcy popęd, może pomóc wielu parom.

Artykuł premierowo ukazał się w 03/2017 Cosmopolitan.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj