Miłość & Seks

Dlaczego alkohol rujnuje seks?

Tak smakuje seks po alkoholu…

Izabela Cieplińska

06marca2019
Dlaczego alkohol rujnuje seks? fot. istock.com

Kiedy ostatni raz kochałaś się na trzeźwo? Nie pamiętasz? No cóż, powody mogą być dwa: było to wieki temu albo kac rozmył wspomnienia. I nie tobie jedynej. Liczba kobiet, które korzystają z alkoholu jak z lubrykanta rośnie. Z uszczerbkiem na intymności i przyjemności. Czym to jeszcze grozi?

Nie chodzi o alkoholizm, ale konieczność wypicia przed seksem. Dla zabawy, animuszu, z przyzwyczajenia. Ale od początku. Pierwsza zła wiadomość jest taka, że młode kobiety piją coraz więcej. Badania donoszą, że spożywanie alkoholu wśród płci pięknej wzrasta siedmiokrotnie szybciej niż u mężczyzn. Druga, że ok. 30 procent aktywnych seksualnie kobiet, które piją alkohol, nigdy nie uprawiało seksu bez procentowych wspomagaczy.

Reklama

Kto robi to najczęściej? Singielki. Badania przeprowadzone na Columbia University potwierdzają, że osoby samotne sięgają po napoje wyskokowe tuż przed seksem trzy razy częściej niż te w związkach. Sposób, w jaki wolne kobiety nawiązują kontakty z potencjalnymi kochankami, prawie zawsze związany jest z alkoholem. „Portale randkowe przypominają pudełko czekoladek. Wybieramy tę najsmaczniejszą, która dość szybko nakręca w nas strach. Boimy się, że mierzymy za wysoko, zostaniemy wyśmiane, niezaakceptowane. Alkohol tłumi nasze deficyty”, wyjaśnia Maria Szwarczewska, psycholog specjalizująca się w terapii uzależnień. Dodatkowo alkohol tuszuje poczucie winy związane z seksem z nieznajomym. Łyk alkoholu staje się formą autoterapii, w szklance lub kieliszku szukamy pewności siebie, odwagi do budowania bliskości. „Na trzeźwo jestem skrępowana. Leżę i czekam na koniec. Masakra. Doszło do tego, że jak wiem, że będzie seks, wcześniej muszę się napić”, zwierza się anonimowa kobieta na jednym z forów internetowych w wątku „Zajebisty seks po alkoholu”. „Wtedy nie wstydzę się tego, jak wygląda mój brzuch, czy powiem coś niestosownego”, dorzuca kolejna internautka. Nic dziwnego, że od takiego stanu można się szybko uzależnić. To, co było okazjonalnym drinkiem dla animuszu przed randką, staje się festiwalem shotów w trakcie spotkania. Efekt? Nie trudno się domyślić – stan upojenia alkoholowego podczas seksu. W medycynie picie alkoholu przed stosunkiem opiera się na fenomenie nazywanym teorią oczekiwań. „Kiedy ludzie oczekują, że alkohol ich rozluźni i doda seksapilu, tak się stanie”, mówi Megan Patrick, profesor z Instytutu Badań Społecznych na Uniwersytecie w Michigan. Ale ma to pewne wady. Zabija życie seksualne – orgazm w alkoholowym transie jest praktycznie niemożliwy. A stworzenie prawdziwej, głębokiej, emocjonalnej więzi z partnerem jest jeszcze cięższe. Przeczytaj historię kobiety, która przez to przeszła.

Robiłam to, od kiedy pamiętam. Zawsze przed wyjściem „na miasto” nakładałam makijaż w towarzystwie lampki wina. Nie widziałam w tym nic złego. Wszystkie moje koleżanki tak robiły. Ot co, odrobina alkoholu dla kurażu przed występem na scenie randek, która do złudzenia przypominała „Igrzyska śmierci”, z setkami przepięknych kobiet rywalizujących o jednego mężczyznę. Dla mnie randka przy kawie, zamiast przy drinku w klubie, nigdy nie była interesującą opcją. I jak się okazuje, dla mężczyzn również. Kiedyś wpadły mi w ręce wyniki badań przeprowadzonych na 1,5-milionowej grupie online'owych randkowiczów. Okazało się, że mężczyźni umawiali się 13% razy częściej z kobietami, które deklarowały częste picie alkoholu. Ale do rzeczy. Nawet gdy facet, z którym się umówiłam, był przeciętny lub poniżej przeciętnej, po pięciu, sześciu mocnych drinkach, jawił mi się jako superprzystojny demon seksu. A to doprowadzało do seksu na każdej randce. Moje zachowanie opisała profesor psychiatrii i psychologii behawioralnej Sharon Wilsnack z Uniwersytetu Medycznego z Północnej Dakoty. Badała związek kobiet z alkoholem przez 40 lat. I odkryła, że młode kobiety, gdy mają 20-30 lat, „piją, by się upić”. Kiedyś najczęstszym winowajcą alkoholizmu była presja na robienie kariery, na łączenie pracy z macierzyństwem, syndrom opuszczonego gniazda. Obecnie chodzi o presję bycia fajną, zrelaksowaną, seksualnie wyzwoloną. Bo alkohol osłabia wszelkie zahamowania i to u obu płci. Tylko reagujemy na niego w inny sposób. W pewnym badaniu poproszono odurzonych alkoholem mężczyzn i kobiety w wieku 29-32, by opisali zachowania ludzi na zdjęciach podczas ich codziennych zajęć. Mężczyźni doszukiwali się przejawów władzy i rywalizacji, kobiety skupiały się na relacjach bohaterów zdjęć, stopniu ich zażyłości. Wnioski sugerują, że alkohol podkreśla klasyczne damskie i męskie potrzeby: kobiety szukają w butelce esencji swojej kobiecości, zrozumienia i bliskości, a nie – jak deklarują – szalonego seksu. Badania wyjaśniają, dlaczego z taką łatwością wskakiwałam do łóżek facetów na randkach i dlaczego, podczas seksu czułam... no właśnie, nic. Tak duże stężenie alkoholu we krwi ograniczało odczuwanie przyjemności. Zbliżenie przypominało rodzaj przedstawienia, sztukę erotyczną ze mną w roli głównej. Jawiłam się jako wyuzdana, pewna siebie boginii seksu. Między mną a partnerami nie było żadnej chemii, miałam wrażenie, jakbym oglądała scenę łóżkową z lotu ptaka. I gdy byłam pijana, nigdy nie przeżyłam orgazmu. Nie przeszkodziło mi to w odtwarzaniu tego scenariusza na każdym spotkaniu. I to przez kilka ładnych lat. Do czasu. Zaczęłam spotykać się z kolegą z pracy. Oczywiście nasza pierwsza randka miała miejsce w barze. On wypił dwa drinki, ja cztery. Gdy nasz związek zaczął nabierać kolorów, zaczęłam pić jeszcze więcej. Na początku mój nawyk uchodził niezauważony. Ale po prawie roku poprosił o rozmowę. Powiedział: „Anna, twoje picie bardzo mnie martwi”. Prawda była taka, że mnie także. Ale nie mogłam sobie nawet wyobrazić, jak moje życie, moje seksualne życie, może wyglądać bez alkoholu. Słyszałam, że pierwszą wymówką kobiet przed rzuceniem nałogu jest obawa o życie intymne. Dla mnie seks i alkohol idą ramię w ramię od bardzo dawna. Od kiedy straciłam dziewictwo. Moje obawy podsunęły mi desperackie rozwiązanie: postanowiłam odwrócić uwagę mojego chłopaka od problemu, osładzając seks realizacją jego najwymyślniejszych fantazji erotycznych. Ale tylko wtedy, gdy byłam po butelce wina. Epickie orale. Cudowny seks analny. Wyuzdane BDSM. Taktyka okazała się słuszna. Na kilka miesięcy. Do momentu, gdy zwrócił mi na to uwagę. Poczułam się jak przyłapane na podjadaniu cukierków dziecko. Nie, gorzej, jak kobieta bez moralnego kręgosłupa. Kłamczuch i pijaczka. Ta refleksja była jak kubeł zimnej wody. Było bardzo ciężko, ale zmuszałam się do seksu w trzeźwości. Jak szło? Nieudolnie. Umierałam ze strachu, że mnie zostawi. Bo moje ciało jest nieatrakcyjne. Bo seks dla niego jest nudny. Po jakimś czasie sprawy zaczęły wyglądać lepiej. Zarówno w łóżku, jak i w innych dziedzinach życia. Znajoma psycholożka podpowiedziała mi, żebym całkowicie zrezygnowała z alkoholu na jakiś czas. Zamiast tego poszukała rozluźniającego substytutu: po stresującym dniu brała ciepłą kąpiel, chodziła na masaże rozluźniające, zapisała się na kurs tańca. Bardzo szybko poprawiła się jakość mojego snu. Czerpałam przyjemność z rozmów z przyjaciółmi, bo wreszcie potrafiłam słuchać. Rzuciłam też palenie, co dało mi energetycznego kopa i poprawiło libido. Teraz czuję się jak pełnowartościowy partner do spraw łóżkowych i... mam orgazmy. Patrząc wstecz, widzę, że przez alkohol nie potrafiłam stawiać granic facetom, z którymi szłam do łóżka. Odwagi nie odnajdowałam w szklance z drinkiem. Musiałam ją znaleźć w sobie.

DLACZEGO ALKOHOL RUJNUJE SEKS

W stanie upojenia alkoholowego spada nie tylko poziom zahamowań, ale także twoje podniecenie i odczuwanie przyjemności.

JESTEŚ MNIEJ NAKRĘCONA: Nawet jeśli wydaje ci się, że jesteś bardziej podniecona, twoje ciało mówi coś innego. Badania pokazują, że nietrzeźwość zakłóca przepływ krwi w pochwie, który ma związek ze stopniem podniecenia.

MASZ TRUDNOŚCI Z OSIĄGNIĘCIEM ORGAZMÓW: A to dlatego, że kobiety potrzebują wysokiego poziomu zainteresowania i podniecenia. A alkohol zakłóca oba: i koncentrację, i libido. Sprawia, że jesteś mniej wrażliwa na dotyk fizyczny, co w konsekwencji może opóźnić punkt kulminacyjny.

MOŻESZ BARDZIEJ RYZYKOWAĆ: Kiedy jesteś pijana, możesz chętniej godzić się na ryzykowne zachowanie, na które nie zgodziłabyś się na trzeźwo. Co więcej przykładasz mniejszą uwagę do sygnałów wysyłanych przez twoje ciało, które na przykład napięłoby się na skutek „niemoralnej propozycji” ze strony partnera. Obie te rzeczy mogą skutkować kacem moralnym następnego dnia.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj