Gwiazdy

Ellen Page mówi o seksualności i walce o równouprawnienie [COSMOwywiad]

Ellen Page po raz pierwszy odwiedziła Warszawę. Wszystko za sprawą „The Umbrella Academy” – produkcji telewizyjnej, w której ostatnio wzięła udział

Anna Mierzejewska

20czerwca2019
Ellen Page mówi o seksualności i walce o równouprawnienie [COSMOwywiad] fot. Instagram @ellenpage

Cosmo rozmawia z Ellen Page

Tego samego dnia 1989 roku niezwiązanym z sobą w żaden sposób kobietom rodzi się 43 dzieci. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że żadna z nich nie była wcześniej w ciąży. Siedmioro dzieci adoptuje ekscentryczny miliarder sir Reginald Hargreeve, który postanawia przygotować je do misji ocalenia świata. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Wraz z wejściem dzieci w wiek nastoletni rodzinne więzy słabną, a każdy z członków drużyny idzie w swoją stronę. Sześcioro ocalałych ponownie nawiązuje ze sobą kontakt dopiero na wieść o śmierci „ojca”. Wspólnie próbują rozwikłać tajemnicę jego odejścia. Ze względu na dzielące ich różnice, a także mroczne widmo globalnej apokalipsy, członkowie rodziny znów zaczynają się jednak od siebie oddalać… 

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

okay but Allison was not wrong.

Post udostępniony przez The Umbrella Academy (@umbrellaacad) Kwi 4, 2019 o 11:51 PDT

Brzmi zbyt fantastycznie? Nie dajcie się zmylić. To nie jest serial o superbohaterach, ale o dysfunkcyjnej rodzinie, która pomimo różnic, stara się przetrwać w tym świecie, nawzajem sobie pomagając. Postacie są wyraziste, a przy tym wielowarstwowe. Najbardziej frapującą bohaterką jest Vanya, w którą wcieliła się Ellen Page – znana z ról w „Juno” czy „Incepcji”. Zresztą w ostatnim czasie popularność przynosi jej walka o prawa przedstawicieli ruchu LGBTQ (kilka lat temu Page publicznie przyznała się do bycia osobą homoseksualną), a także jawne przeciwstawianie się rządom Donalda Trumpa. Dlaczego akurat teraz zdecydowała się na występ w serialu telewizyjnym? Co łączy ją z serialową Vanyą i czy praca dla Netfliksa bardzo różni się od udziału w dużych produkcjach, które są jej bliżej znane?

Czy to właśnie ta konkretna rola przekonała cię do zaangażowania się w tę produkcję,
czy może ujął cię cały scenariusz?

Muszę przyznać, że od razu poczułam więź z Vanyą, która jest cicha i zamknięta w sobie. Wiedziałam więc, że mamy ze sobą wiele wspólnego, co tylko ułatwiło mi pracę. Wcielenie się w ten charakter było jednym z najprzyjemniejszych doświadczeń w mojej karierze.

Czyli w jakiś sposób identyfikujesz się ze swoją postacią?

Reklama

Bardzo. Przede wszystkim dlatego, że jest tak bardzo wyobcowana (przynajmniej na początku). Walczy z depresją, jest podminowana i niepewna siebie – widać, że w jej życiu wciąż jest wiele do przepracowania. Przy tym Vanya nie dostaje takiego wsparcia, jakiego potrzebuje. Mam podobne doświadczenia, dlatego wczucie się w tę rolę przyszło mi niezwykle łatwo.

No właśnie: wsparcie. Co powiedziałabyś Vanyi, aby poczuła się lepiej? A właściwie każdemu dziecku, które gdzieś tam na świecie czuje się bardzo samotne?

Dobre pytanie. Powiedziałabym, że rozumiem. Choć nie… Nie da się chyba nigdy w pełni wczuć w to, co przeżywa inny człowiek. Powiedziałabym, że wiem, jak to jest, gdy czujesz, że utknąłeś. Często we własnej głowie i głównie w negatywnych myślach. Wtedy zastanawiasz się – jak inni to robią? Jakim cudem wstają rano i idą do pracy? Vanya właśnie to przeżywa. Nie wie nawet, jak zbudować relację, jak zacieśnić przyjaźń…

I wciąż przeprasza za siebie…

Dokładnie. Vanyi powiedziałabym jeszcze, że to, co się dzieje, nie jest w żadnym stopniu jej winą. Czasami potrzebujemy pomocy. Najgorsze sytuacje zdarzają się wtedy, gdy nie mamy do niej dostępu, ponieważ społeczność, w której żyjemy, nie zapewnia nam odpowiedniego wsparcia.

To bardzo ważne, co mówisz. Jeśli chodzi o postać, w którą się wcieliłaś, muszę przyznać, że wszystkich zachwyciła twoja gra na wiolonczeli! Jak udało ci się osiągnąć taki efekt?

Naprawdę? Wow! Ja widzę tylko swoje liczne błędy. Ale dziękuję, doceniam to, bo naprawdę dałam z siebie dużo. Miałam doskonałą nauczycielką, ale przede wszystkim cudowną 16-letnią dublerkę, dzięki której sceny z wiolonczelą wyglądały tak profesjonalnie. Ja tylko udawałam, że jest mi superwygodnie (śmiech).

Od dłuższego czasu walczysz o prawa uciemiężonych. Przychodzi ci to naturalnie, czy może czujesz, że to jest „najwyższa pora”, by włączyć się w tego typu działania?

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

by my love @emmaportner

Post udostępniony przez @ ellenpageMar 7, 2019 o 5:32 PST

Mówisz o wizycie u Stephena Colberta? Czy ogólnie?

Skupmy się na Colbercie.

Wiesz co, to wyszło chyba niezamierzenie. Idąc do „The Late Show with Stephen Colbert”, możesz spodziewać się, że poruszycie tematy związane z sytuacją w kraju. Chyba miałam zresztą taką potrzebę, by coś powiedzieć. By wyrazić swój sprzeciw wobec rządzących
w moim kraju, którzy kierują się nienawiścią. Zresztą rzeczywistość mnie do tego zmusza. Tak wielu ludzi cierpi, orientacja seksualna często staje się tematem życia lub śmierci. To mnie doprowadza do szału. To właśnie w oczach takich osób zobaczyłam strach przed brutalną, zakłamaną i okrutną władzą. Dzieje się tak również dlatego, że w rządzie nie ma reprezentantów LGBTQ. W dodatku tak mało mówi się na ten temat w mediach. Nie rozmawia się o złym traktowaniu ludzi transseksualnych. Ani o tym, że w tak wielu stanach ludzie tracą pracę tylko przez wzgląd na to, kim są.

No właśnie, pojawia się coraz więcej filmów o tematyce rasowej, a także tych, które poruszają kwestie orientacji seksualnej i problemów z brakiem akceptacji. Myślisz, że paradoksalnie podejmuje się ten temat częściej, bo rzeczywista sytuacja wciąż się pogarsza?

Tak. Prosty przykład: transseksualne osoby, w tym Afroamerykanie, na co dzień zmagają się z mnóstwem problemów. Przewidywalna długość ich życia w Stanach wynosi 35 lat. Szokujące, prawda? A jeszcze bardziej szokujące jest to, że tego nie wiemy. Ludzie dużo odważniejsi ode mnie i z jeszcze mocniejszym głosem od dekad walczą o prawa  takich osób, często wiele ryzykując, czasem nawet życie. Ja mogę docierać do innych przez platformy. I mam na tyle dużo szczęścia, że wciąż są wokół ludzie tacy jak wy, którzy chcą ze mną o tym porozmawiać.

Do przyjęcia roli w „The Umbrella Academy” zachęcił cię także sukces X-Mena? Czy raczej pomyślałaś sobie: „O nie, kolejny film o superbohaterach”?

Ja zawsze szukam w rolach zabawy. Przekonują mnie także ludzie, o których wiem, że będę mogła z nimi współpracować. Po prostu! Zresztą nie miałam wiele okazji, aby grać w filmach fantasy. Ogromną radość sprawiały mi np. sceny, w których udawałam krztuszenie się (śmiech). To jak taka pierwotna forma aktorstwa – daje niemalże dziecięcą radość i satysfakcję.

Jaką życiową lekcję wyciągnęłaś, wcielając się w Vanyę?

Przede wszystkim całe ten show pokazuje, jak trudne może być dorastanie. Nie powinniśmy nikogo oceniać, dopóki nie dowiemy się, co dana osoba przeżyła. To bardzo ważne.

Jak oceniasz pracę na planie serialu w stosunku do pracy nad filmem? Czy potrafisz bardziej rzetelnie zbudować swoją postać?

Tak, i to są również całkowicie nowe wyzwania. Przy filmach niezależnych często marzy się choć o drobnym zastrzyku dodatkowej gotówki. Ale ja lubię w nich grać,  bo uwielbiam wyzwania. To właśnie wtedy, gdy jestem najbardziej zmęczona, mózg pozwala mi wspiąć się na wyżyny kreatywności. Jeśli chodzi o seriale, a szczególnie o ten konkretny, to odgrywanie Vanyi przez dziesięć godzin dziennie było dla mnie przyjemnością. Trzeba być bardzo precyzyjnym i przyzwyczaić się do pewnego tonu głosu, i sposobu poruszania się. Wchodzi się w to na całego. No i cóż, to się opłaca.

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj