Gwiazdy

Aleksandra Domańska - ona jest COSMO [COSMOwywiad]

To niebanalna postać polskiego kina. Mądra, utalentowana i z wielkim dystansem do siebie zmienia wizerunek współczesnej gwiazdy. Jest prawdziwa we wszystkim, co robi i nie wstydzi się mówić, co myśli. A to wciąż jest niewygodna cecha u osoby publicznej...

Joanna Mroczkowska

05kwietnia2019
Aleksandra Domańska - ona jest COSMO [COSMOwywiad] fot. Instagram @aleksandra.domanska

Wydajesz się być bardzo pewną siebie kobietą...

O Często na Instagramie dostaję wiadomości, że ludzie zazdroszczą mi tego, że mam do siebie dystans, że akceptuję siebie i nie boję się być sobą. To prawda, ale nie miałam tego dystansu od zawsze. Gdy publikowałam swoje pierwsze zdjęcie bez makijażu, żeby zachęcić dziewczyny do pokochania siebie i swojego ciała bezwarunkowo, kierowałam ten post również do siebie samej. Też mam gorsze dni, kiedy wydaje mi się, że jestem do niczego. Ale przeczekuję kryzys i mówię sobie: Hej! Jesteś super! OK, czasem popełniasz błędy, ale zawsze wyciągasz z nich wnioski. Spełniasz swoje marzenia, a wszystkiego dokonałaś sama, swoją ciężką pracą. Tak powstał format „Ola i Doman”, czyli dwie różne osobowości, które ze sobą rozmawiają i wzajemnie się wspierają.

Odczarowujesz Instagram, który postrzegany jest przez wielu jako narzędzie wręcz narcystyczne.

Zauważyłam, że profile na Instagramie, które cieszą się największą popularnością i mają dziesiątki, setki tysięcy obserwujących, są kreacją: twarze są zawsze idealne, stylizacje perfekcyjne, nieskazitelne makijaże. To jest iluzja. Przeglądając tysiące zdjęć wykreowanych ideałów, zaczynamy wierzyć, że taki jest obraz rzeczywistości, zapominając o tym, że ci ludzie, w co czasem trudno uwierzyć, mają takie same problemy jak my. Wyobraziłam sobie siebie jako nastolatkę w tych czasach i pomyślałam, że trudno byłoby mi pokochać siebie, jeśli większość treści, które znajdowałabym w social mediach, codziennie wbijałyby mi do głowy, że będąc sobą, nie jestem wystarczająco dobra. Zaczęłam zgłębiać ten temat i trafiłam na kilka świetnych profili. Szczególnie mocno zainspirowały mnie zdjęcia znalezione u @czika_soofficial. Jest to bardzo świadoma siebie kobieta, mama dwóch dziewczynek i propagatorka „selflove”. Pod jednym ze zdjęć, na których widać jej ciało, przeczytałam, jak wyznaje mu miłość. Każdej fałdce na brzuchu i wszystkim „niedoskonałościom”. Uznałam to za tak mądry i silny przekaz, że postanowiłam szerzyć to dalej. Dlatego zaczęłam publikować zdjęcia z najbardziej zwykłego życia. Tak wyglądam, więc dlaczego mam się wstydzić? Oczywiście, że się stresowałam, bo jestem aktorką i my też wpadamy w pułapkę utrzymywania idealnego wizerunku. Odzew, jaki dostałam, przerósł moje najśmielsze oczekiwania. To był znak, że dziewczyny tego potrzebują, i że to jest wartościowe. Zauważyłam, że podziałało to terapeutycznie również na mnie.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Ola. Rzuciła pracę w korpo i robi magiczne amulety #newmovie #ankakrystyniak

Post udostępniony przez Aleksandra Domańska (@aleksandra.domanska) Paź 23, 2018 o 3:00 PDT

A uważasz się za feministkę?

Reklama

Zacznę może od tego, co dla mnie oznacza feminizm. Feminizm to walka o równość, wolność i szacunek. Dla mnie feminizm nie oznacza tłumu kobiet na ulicy, które krzyczą, że faceci są źli i je krzywdzą. Dla mnie to świadomość, że mamy takie same prawa jak mężczyźni, że możemy wykonywać te same zawody, za które powinnyśmy otrzymywać takie samo wynagrodzenie, że powinnyśmy być pełnoprawnymi obywatelkami. A nadal nie jesteśmy – jednym z największych absurdów jest dla mnie to, że fizycznie uwarunkowane do rodzenia dzieci nadal stajemy przed wyborem: macierzyństwo albo kariera. Chciałabym, żeby wszyscy rozumieli kompleksowość i pełność kobiet – możemy być matkami, ale jesteśmy też świetnymi inżynierkami, lekarkami, aktorkami. I zasługujemy na to, żeby móc dokonywać wyborów dotyczących swojego życia, wykształcenia, ciała. Chcę móc decydować o sobie, chcę czuć się wolna. Taka postawa nie jest wcale antymęska, a często tak się pozycjonuje feminizm. Dla mnie feminizm to walka o prawa tych, którym się tych praw odmawia, a to nie jest ani męskie, ani żeńskie, to jest po prostu ludzkie. Odpowiadając na twoje pytanie: tak, jestem feministką.

Polskie media ogłosiły cię ostatnio objawieniem Instagrama. Czy jest on narzędziem w budowaniu twojej kariery aktorskiej?

Przez dłuższy czas miałam profil oficjalny i prywatny. Na prywatnym wrzucałam parodie i różnego rodzaju śmieszne nagrania. Przyjaciele namawiali mnie, bym zamieszczała je na oficjalnym koncie, ponieważ są zabawne. Miałam jednak obiekcje, bo już widziałam, jak media podłapują, że „Domańska się z kogoś naśmiewa”. A tego bardzo nie chciałam. Nigdy nie śmieję się z ludzi, co najwyżej z abstrakcyjnych sytuacji. Ostatecznie w styczniu zaczęłam jednak zamieszczać tego typu nagrania na oficjalnym profilu. Odbiór był niesamowity. Zupełnie się tego nie spodziewałam. Błyskawicznie przybywało mi obserwujących, więc można uznać, że Instagram stał się narzędziem do budowania mojej kariery.

Rosnąca popularność w social mediach zgrała się z premierą twojego pierwszego głośnego filmu.

Tak, byłam wtedy wszędzie, od billboardów po Wojewódzkiego i „Milionerów”. Wszędzie wisiały moje zdjęcia, zorganizowano głośną premierę „Podatku od miłości”. Wymagano ode mnie idealnej sylwetki. To był duży stres. Po skończeniu nagrań przytyłam sporo kilogramów. Oczywiście serdeczny internet tego nie przeoczył, ludzie zaczęli mi pisać, że wyglądam jak pączek i nie powinnam zakładać odkrytych sukienek. To było bardzo bolesne. Wstrząsnął mną brak empatii i powierzchowność ludzi. Jak można oceniać innych przez pryzmat czegoś tak przyziemnego jak wygląd? Stanęłam przed lustrem i powiedziałam do siebie: OK, ci ludzie wnoszą ten cały syf do twojego życia, nie wiedząc o tobie nic. Spójrz na siebie. Jesteś dobrym człowiekiem, który ma gorszy czas. I to, że masz dziesięć kilogramów więcej o niczym nie świadczy, bo i tak jesteś piękna. Po prostu się kochaj. Zadziałało. Znalazłam w sobie siłę.

Miłości do samych siebie uczymy się niekiedy całe życie. Czy sama do tego doszłaś?

Absolutnie nie. Otaczam się wspaniałymi ludźmi. Mam wyjątkowych przyjaciół i mówię tu głównie o kobietach. Są niezwykle mądre, wrażliwe, empatyczne, kreatywne i przede wszystkim dojrzałe emocjonalnie. Mam też bardzo fajnych mężczyzn wokół siebie, którzy często przeżywają to samo, co my kobiety, tylko mówią o tym inaczej. Oni wszyscy codziennie mnie inspirują, pomagają łapać dystans. Dzięki nim nauczyłam się kochać siebie. A potem nauczyłam się kochać innych ludzi, nie zazdrościć im, tylko się nimi inspirować. I dlatego tak bardzo żal mi hejterów, którzy zamiast realizować swoje marzenia, codziennie zatruwają się nienawiścią.

Czy pozwalasz mężczyznom wpływać na swoją samoocenę?

Ten, który miał największy wpływ na kształtowanie mojej samooceny, czyli mój tata, zawsze mi powtarzał: Oleńko dla mnie jesteś mistrzem świata, bo jesteś mądra, wrażliwa, zabawna i masz dobre serce. Możesz osiągnąć wszystko, cokolwiek sobie wymyślisz. Jak dla mnie możesz być kelnerką, aktorką, księgową, kimkolwiek, obyś tylko była szczęśliwa. Myślę, że w dużym stopniu dzięki temu znajduję w sobie siłę w kryzysie, pokrzyczę, popłaczę, ale potem zaczynam słyszeć triumfalną muzykę, więc wstaję, teatralnie ocieram łzy, poprawiam medal mistrzyni świata i ruszam dalej (śmiech).

Kobiety często nie akceptują swojego wyglądu, chcą się zmieniać, na przykład przez operacje plastyczne...

Nie rozumiem kobiet, które wykonują sobie tak dużo zabiegów, że w końcu wyglądają wszystkie tak samo. Trochę jak z tym Instagramem – dążąc do jakiegoś narzuconego ideału, uciekają od siebie. Tak jakby siebie nie lubiły. Ale skoro mówię o wolności wyboru, to oczywiście mają do tego prawo. Ja jednak pozostanę przy opcji „kocham cię taką, jaka jesteś”.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Party mood when you’re 30. Part of me wants to go to sleep but the other part doesn’t want to admit she’s not 20 anymore.

Post udostępniony przez Aleksandra Domańska (@aleksandra.domanska) Mar 30, 2019 o 3:26 PDT

Dlaczego kobiety wciąż nie do końca potrafią się wzajemnie wspierać, choć przecież siła jest w naszej solidarności?

Ja w swoim otoczeniu czuję ogromne wsparcie ze strony kobiet. Nie tylko tych, które są moimi przyjaciółkami i znają mnie na wylot, ale również aktorek, z którymi miałam przyjemność spotkać się w pracy. A jeżeli miałabym znaleźć powód, dla którego niektóre kobiety nie są w stanie wspierać innych kobiet, podejrzewałabym zapewne nieprzepracowane emocje, które utrudniają nam mierzenie się z zazdrością np. o związki, sukcesy czy wygląd. Solidarność rodzi się wtedy, kiedy nie skupiamy się na tej zazdrości, tylko traktujemy ją jako bodziec do pracy nad sobą, dzięki której możemy otworzyć się na inne kobiety. Uważam jednak, że idziemy w dobrym kierunku i coraz bardziej potrafimy się wspierać i solidaryzować. Codziennie inspiruję się kobietami. To one miały kluczową rolę w moim rozwoju zarówno prywatnym, jak i zawodowym. W byciu kobietą jest pewna moc. Ciężko mi to nazwać, ale ja tę moc czuję codziennie.

Jesteś orędowniczką zmian, które widać pod szyldem ruchu body positive?

Nie. Jestem orędowniczką zmian pod szyldem „Dajmy sobie święty spokój i prawo do robienia tego, co nam się podoba”. Mam ochotę poleżeć, nic nie robić i zajadać pyszne ciasteczka – OK, będę to robić. Mam ochotę włączyć tryb „kulturystka” i zasuwać na siłowni – taki mam czas. Jak będę chciała, będę gruba albo chuda, albo uśmiechnięta, albo będę beczeć cały dzień – i to jest OK. Zajmijmy się sobą, zamiast oceniać innych i ich wybory, nawet jeśli są inne niż nasze, to naprawdę ułatwia życie. Znam z autopsji i polecam, Aleksandra Domańska.

Wywiad premierowo ukazał się w 01/2019 Cosmopolitan

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj