Gwiazdy

Czy warto wybrać się na Kogel Mogel 3 czyli Miszmasz? [COSMOrecenzja]

Byłam, widziałam, i...?

Katarzyna Lemanowicz

29stycznia2019
Czy warto wybrać się na Kogel Mogel 3 czyli Miszmasz? [COSMOrecenzja] fot. www.instagram.com/kogelmogel.official/

W premierowy weekend postanowiłam wybrać się na Kogel Mogel 3… Z wielką nadzieją, czekałam na kolejne sceny i liczyłam na powtórkę sukcesu dwóch poprzednich części. Czy się doczekałam? 

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Kasia Lemanowicz (@katarzyna_lemanowicz)Sty 26, 2019 o 1:22 PST

Urodziłam się w 1983 roku. Nie pamiętam dokładnie kiedy po raz pierwszy obejrzałam dwie części kultowej komedii Kogel Mogel. Sięgając pamięcią myślę, że było to mniej więcej w okolicy roku 1995 roku, miałam wtedy 12 lat. Od tamtego czasu wiernie i bardzo chętnie „wałkowałam” te dwie części.

Kultowe teksty znałam na pamięć i za każdym razem jak oglądałam tę komedię śmiałam się, dosłownie, do łez. To z czego „naśmiewały się” dwie pierwsze części było dla mnie zupełnie obce. Nie pamiętam czasów, kiedy nic nie było w sklepach, kiedy o każdy produkt spożywczy trzeba było się solidnie nagłowić. Znałam te historie tylko z opowieści mojej mamy. Kogel mogel i Galimatias w perfekcyjny sposób ukazywały sytuację w Polsce. Ironia z nutą komedii romantycznej – tak właśnie odbierałam dwie pierwsze części.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Kogel Mogel (@kogelmogel.official)Sty 17, 2019 o 8:51 PST

Z dość dużym dystansem podeszłam do informacji o produkcji kontynuacji Kogla Mogla. Bo jak doskonale wiecie, kolejne części są bardzo często dużo gorsze niż te pierwsze i są robione często na siłę, tylko po to by na fali sukcesu, zarobić jeszcze więcej.

To co od samego początku podobało mi się najbardziej, że w obsadzie zobaczę osoby z dwóch poprzednich części.

Nie będę wam zdradzać fabuły. Ale…

Jedno jest pewne, oceniając poziom dowcipu: nie to samo co w dwóch poprzednich częściach. Po wyjściu z kina zastanawiałam się dlaczego tak jest. Dlaczego nie śmiałam się tak bardzo, tak jak się spodziewałam. Może dlatego, że nie można powtórzyć tej unikalności i wyjątkowości dialogów poprzednich części. A może dlatego też, że takie czasy i naprawdę, dzisiaj, ciężko jest nas rozśmieszyć.

Oceniając grę aktorską, hmmmm dość ciężki orzech do zgryzienia. Zacznę może od „nowych” aktorów. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Nikodem Rozbicki, grający syna Kaśki. Bardzo przyjemnie się patrzyło na to jaką postać stworzył. Dla mnie hitem jest Kasia Skrzynecka i Maciej Zakościelny. Epizody ale zakorzeniły się w mojej pamięci tak, że gdy zamykam oczy i myślę o Kogel Mogel 3, widzę tę dwójkę. Krótko ale treściwie i soczyście. I zdaję sobie również sprawę z tego, że jeśli aktor jest w stanie zagrać „taką rolę” musi mieć niesamowity dystans do siebie.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Kogel Mogel (@kogelmogel.official)Gru 21, 2018 o 8:41 PST

A co ze „starą” obsadą?

Możecie się ze mnie śmiać, proszę bardzo, ale za każdym razem, gdy na ekranie pojawiał się ktoś z ekipy dwóch poprzednich części wzruszałam się, serio. Łezka nie raz zakręciła się w moim oku. Profesor Wolański, Kaśka, babcia Solska, Staszek Kolasa, małżeństwo Gożdzików, czy Wiktor Zborowski (naczelnik – a tu wójt gminy). Dla mnie niekwestionowanym hitem i tak bardzo żałuję, że było „jej” tak mało jest Ewa Kasprzyk, czyli Pani Wolańskiej. Bezapelacyjnie, Ewa Kasprzyk jest wyjątkową aktorką, charyzmatyczną, nadającą każdej roli tego czegoś. Niestety, jak dla mnie było jej stanowczo za mało.

PODSUMOWANIE – czy warto?

Oczywiście! Bardzo przyjemnie ogląda się Kogel Mogel 3. Natomiast, jeśli spodziewasz się identycznego poziomu dowcipu i tego wszystkiego co miały dwie poprzednie części możesz się zawieźć.

Gdybym miała w jednym zdaniu określić ten film, powiedziałabym: Fajna, miła dla oka komedia romantyczna! A koniec... z całą pewnością zaskoczy nie jedną z was!

Reklama

Polecane wideo

Polecamy również

Skomentuj